Monthly Archives: Listopad 2010

Prosto

się nie da. Cho­ciaż nie­któ­rzy twier­dzą, że i owszem: 2 osób uznało, że da się to czy­tać. Pogła­skaj Nie, jed­nak nie — idź pan w chuj takim tekstem.

2 Comments

Potrójny nokaut Huntera S.

(Poniż­sza ściana tek­stu jest wyni­kiem pierw­szego week­endu od trzech mie­sięcy, kiedy mogłem nie robić abso­lut­nie nic, co skoń­czyło się czy­ta­niem The Gonzo Papers Antho­logy oraz The Fight autor­stwa Nor­mana Mailera oraz oglą­da­niem When We Were Kings, Soul Power i Facing Ali, … Con­ti­nue reading

16 Comments

On the Run

Znik­nię­cie to jeden z pod­sta­wo­wych chwy­tów lite­ra­tury i kina sen­sa­cyj­nego. Wie­cie — fał­szy­wie oskar­żony koleś albo laska muszą natych­miast się gdzieś zaszyć, bo ZUE depce im po pię­tach i pró­buje zro­bić kęsim. Mie­li­śmy to w Bour­nie, w Fugi­ti­ves, w dzie­siąt­kach ksią­żek, fil­mów i gier. A w roku 2010: David … Con­ti­nue reading

18 Comments

Dnia 27 listopada roku 2010

pan Mar­celi, któ­rego potrzeba eks­pre­sji zwy­kle zaspo­ka­jana jest wymow­nym mil­cze­niem, zapa­trzył się na śnieg za oknem i poczuł gwał­towny przy­pływ nie­chęci do Ojczy­zny. Czemu dał wyraz, za co z góry prze­pra­sza, na wio­snę by zmil­czał. A kiedy przyjdą wyku­pić twój dom, Ten … Con­ti­nue reading

26 Comments

88

rocz­nica uro­dzin Char­lesa Shulza. Wie­cie, tego kole­sia od smut­nego psa i przy­głu­pich dzieci. Nie licząc oczy­wi­ście Linusa — jedy­nej postaci z Fistasz­ków, któ­rej nigdy nie chcia­łem zamor­do­wać, bo tylko on zawsze wie­dział, jak pora­dzić sobie z rze­czy­wi­sto­ścią: nacią­gnąć kocyk na głowę i wymy­ślić sobie … Con­ti­nue reading

7 Comments