Wprawka

z Lar­kina. Raczej remix niż trans­la­cja, bo jakoś nigdy się nie prze­ko­na­łem do rygo­rów tłu­ma­cze­nia poezji, nudne to jak chuj i nie nie­sie żadnej zabawy.

Z góry prze­pra­szam, że znów wier­szem, ale ja już nie mogę tych nagrań, muszę se dla leraksu rzeź­bić coś na boku w czym zda­nia mają sens, bo ina­czej czuję jak mi się musk zamie­nia w kisiel z tar­tym gów­nem. Wiem oczy­wi­ście, że pan poeta Deh­nel zmie­rzył się hur­towo z Lar­ki­nem i pew­nie wyszło mu to lepiej (nie widzia­łem, już i tak mam kom­pleksy), a mnie jak zawsze ponio­sło w ostat­nich wer­sach, no ale przy­naj­mniej mia­łem co robić zdej­mu­jąc słu­chawki i odry­wa­jąc się od kil­ku­na­stu godzin beł­kotu, ucho­dzą­cego za dziennikarstwo.

Phi­lip Lar­kin — This Be The Verse

They fuck you up, your mum and dad.
They may not mean to, but they do.
They fill you with the faults they had
And add some extra, just for you.

But they were fuc­ked up in their turn
By fools in old-style hats and coats,
Who half the time were soppy-stern
And half at one another’s throats.

Man hands on misery to man.
It deepens like a coastal shelf.
Get out as early as you can,
And don’t have any kids yourself.

Wiersz należy chyba do naj­bar­dziej zna­nych utwo­rów Lar­kina, obrósł setką inter­pre­ta­cji i wytłu­ma­czeń, ale mnie się zawsze wyda­wał zasad­ni­czo pro­sty i tro­chę nie­po­trzeb­nie przy­tło­czony wie­lo­to­mo­wymi roz­praw­kami o tem, co poeta miau na myśli.

Phi­lip Lar­kin — Oto wers

Mamu­sia z tatą zje­bali ci w gło­wie.
Może nie chcieli, lecz jakoś tak wyszło.
Oddali ci wady swe po poło­wie
I dorzu­cili co nieco na przyszłość.

Im w gło­wach rów­nież kie­dyś jebali
Dur­nie w cylin­drach oraz płasz­czy­kach,
Któ­rzy sza­cun­kiem szan­ta­żo­wali
Nie mogąc prze­rwać wza­jem­nych szykan.

Z ręki do ręki prze­cho­dzi smu­tek
I bruzdy żłobi, jak w brzegu fala.
Wymknij się poza przy­czynę i sku­tek
I nie rób dzieci, tylko spierdalaj.

20 osób uznało, że da się to czy­tać.
Posted on by Marceli
Filed under: Grafomania | 21 Comments »

Złapoezja

Jako, że rze­czy­wi­stość widziana przez ekran kompa nadaje się tylko i wyłącz­nie na kon­tekst do głu­pa­wych rymo­wa­nek, dzi­siaj dwa przy­kłady liryki reli­gij­nej, w wyko­na­niu wła­snym, sta­no­wiące typowy przy­kład poezji upra­wia­nej przez twór­ców śred­niego pokolenia.

Do pierw­szego potrzebny jest obrazek:

Dziecko z dzidą w kate­drze
dźga Jezu­ska
w pod­że­brze,
mimo matki
co woła:
– Idźże!
– Zostaw!
– Nie grzebże!

Do dru­giego obra­zek przyda się również:

Pro­szę pań­stwa: oto krzyż.
Który wkur­wia wszyst­kich dziś
Cho­ciaż miała być już Zgoda.
Nie ma zgody? A to szkoda.

21 osób uznało, że da się to czy­tać.
Posted on by Marceli
Filed under: Grafomania | 13 Comments »

Monodram

Punk­towy reflek­tor, prze­myśl­nie zama­sko­wany pod posta­cią ulicz­nej latarni, wydo­bywa z mroku sceny pro­sty, drew­niany stół na któ­rym stoi biała, nieco obtłu­czona miska. W ostrym pro­mie­niu świa­tła uno­szą się kłęby pary, prze­sła­nia­jące twarz Kobiety, która sie­dząc na krze­śle pochyla się nad por­ce­laną. Gestem peł­nym namasz­cze­nia sięga po leżącą tuż obok łyżkę i przy­glą­da­jąc jej się przez chwilę, zaczyna z wolna jeść maka­ron. Nie­sforne nitki zsu­wają się z chlu­po­tem do zupy; pochła­nia­niu towa­rzy­szą dono­śné siorb­nię­cia, prze­ry­wane od czasu do czasu stłu­mio­nym szlo­chem. Widzimy wąskie, zaci­śnięte usta, błysz­czące od tłusz­czu, a pomię­dzy puklami prze­rze­dzo­nych wło­sów poły­skują bla­dawe pasemka maka­ronu, przy­po­mi­na­jące robaki wspi­na­jące się po pomarsz­czo­nych policz­kach, podą­ża­jące w stronę zaczer­wie­nio­nych, załza­wio­nych oczu. W spoj­rze­niu Kobiety czai się głód, tęsk­nota i sza­leń­stwo, tak, jakby ten posi­łek był ostat­nią rado­ścią jej życia, summą wszel­kich zda­rzeń i doświad­czeń, pod­su­mo­wa­niem wie­lo­let­niej, sce­nicz­nej kariery, testa­men­tem dla przy­szłych pokoleń.

W cza­sie spek­ta­klu, trwa­ją­cego równą godzinę nie pada nawet jedno słowo, a za cały wer­balny komen­tarz służy olbrzymi trans­pa­rent z pamięt­nym cyta­tem z ostat­niego, pośmiert­nego wier­sza Mirona Bia­ło­szew­skiego, odkry­tego w cza­sie eks­hu­ma­cji zwłok poety. To wła­śnie tam — w wydra­pa­nych od środka na wieku trumny Jękach, kwę­kach i stę­kach — poja­wia się ta fraza, tak ważna dla całego poko­le­nia z któ­rego pocho­dzi boha­terka mono­dramu; te cztery litery, które jakże cel­nie pod­su­mo­wały ich dąże­nia. Ż®YJ — zło­wiesz­cza man­tra zawie­szona niczym memento tuż nad sceną.

Nigdy wcze­śniej nie widzia­łem, by pol­ska publicz­ność teatralna z takim zaan­ga­żo­wa­niem śledziła zma­ga­nia aktorki, sku­pia­jąc się na każ­dym geście, skrzy­wie­niu ust i mla­śnię­ciu, sta­ra­jąc się odczy­tać ukryte prze­sła­nie spek­ta­klu, który zapo­wia­dano jako meta­fo­ryczne pod­su­mo­wa­nie kariery jed­nej z naj­ja­śniej­szych gwiazd rodzi­mego aktor­stwa. Dzięki dosko­na­łym pomy­słom reży­ser­skim, takim jak wyko­rzy­sta­nie pod­nisz­czo­nej por­ce­lany, sym­bo­li­zu­ją­cej ary­sto­kra­tyczne zubo­że­nie, się­gnię­cie po żela­zną łyżkę, przy­wo­dzącą na myśl posiłki w klasz­tor­nych refek­ta­rzach oraz — co naj­waż­niej­sze — uży­cie maka­ronu, jako meta­fory życia peł­nego mean­drów i zawi­ro­wań, wła­ści­wie już od pierw­szej sekundy wido­wi­ska zaczy­namy rozu­mieć, że mamy do czy­nie­nia z nad­zwy­czaj­nym zja­wi­skiem w dzie­jach pol­skiego teatru, mono­dra­mem, który niczym pas­ca­low­skie zwier­cia­dło odbija dzieje jed­nej z naj­więk­szych gwiazd kra­jo­wej sceny, narzu­ca­jąc je na pano­ramę losów wszyst­kich Pola­ków, przez lata śledzą­cych z zachwy­tem jej występy, a teraz sto­ją­cych w mil­cze­niu przed war­szaw­ską gar­kuch­nią dla potrze­bu­ją­cych i wpa­tru­ją­cych się w sku­pie­niu w naj­więk­sze doko­na­nie swej 72 let­niej idolki.

Na koniec pozo­staje jedy­nie mieć nadzieję, że takie arcy­dzieło, jak spek­takl zaty­tu­ło­wany po pro­stu Beata Tysz­kie­wicz je maka­ron jesz­cze przez dłu­gie lata nie znik­nie ze sto­łecz­nych afiszy.

——————————————————————–

Pomysł © Inży­nier Mruw­nica
Wyko­na­nie: Beata Tysz­kie­wicz Haters Ensem­ble (on blip)

23 osób uznało, że da się to czy­tać.
Posted on by Marceli
Filed under: Grafomania | 7 Comments »

Tym żył świat

tri­bute to Carl­ton Mel­lick III

25 czerwca 2019 r. – Poja­wiają się pierw­sze pogło­ski o zmar­twych­wsta­niu Micha­ela Jack­sona. Rze­sze fanów gro­ma­dzą się pod murami Never­landu, ocze­ku­jąc na wystą­pie­nie swo­jego idola. W związku z zaist­nia­łymi wyda­rze­niami pre­zy­dent Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Geo­rge Clo­oney wpro­wa­dza w Kali­for­nii stan wyjąt­kowy. Do posia­dło­ści gwiaz­dora zmie­rzają oddziały Gwar­dii Narodowej.

26 czerwca 2019 r. – Ofi­cjalne potwier­dze­nie infor­ma­cji o zmar­twych­wsta­niu Jack­sona, wygło­szone przez rzecz­nika gwiazdy. Według tek­stu oświad­cze­nia, nie­spo­dzie­wany powrót zza grobu to wynik dłu­go­trwa­łej pracy haitań­skich naukow­ców, któ­rym udało się opra­co­wać nie­za­wodną for­mułę przy­wra­ca­nia zmar­łych do życia. Dzien­ni­ka­rze wciąż nie mają wstępu na teren ran­cha. Gwar­dia Naro­dowa odcina cały okręg Santa Barbara.

27 czerwca 2019 r. – Przed­sta­wi­ciele świa­to­wych sieci medial­nych uzy­skują wstęp na teren posia­dło­ści. Zgod­nie z ich rela­cjami, Jack­son podej­muje dele­ga­cję w oto­cze­niu leka­rzy i naj­bliż­szej rodziny, leżąc pod na wpół prze­źro­czy­stym namio­tem tle­no­wym. Ogól­no­świa­towe sieci infor­ma­cyjne publi­kują pierw­sze foto­gra­fie, które osta­tecz­nie roz­wie­wają wszel­kie wąt­pli­wo­ści – Król Popu Powrócił!

30 czerwca 2019 r. – Michael Jack­son poja­wia się w pro­gra­mie Oprah Win­frey. 5 miliar­dowa widow­nia na całym świe­cie może po dzie­się­ciu latach prze­rwy ponow­nie zoba­czyć cha­rak­te­ry­styczną szczu­płą syl­wetkę, czarny kape­lusz i twarz ukrytą za muśli­nową zasłonką. Miliardy komu­ni­ka­to­rów trans­mi­tują pierw­sze słowa zmartwychwstańca:

- Bra­aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaains!!!

2 lipca 2019 r. – Pogrzeb Oprah i 70 ofiar jej show gro­ma­dzi ogromny tłum, skan­du­jący wro­gie hasła prze­ciw nie­umar­łemu i nio­sący trans­pa­renty z hasłami „Jack­son do grobu,” „Powiedz nie zom­bi­fi­ka­cji!,” „Umarł Król, to umarł.” Jack­son prze­bywa tym­cza­sowo w aresz­cie domo­wym. Docho­dzi do pierw­szych starć pomię­dzy fanami Micha­ela i Gwar­dią Naro­dową strze­gącą dostępu do posiadłości.

3 lipca 2019 r. – Trwają pota­jemne narady pomię­dzy ame­ry­kań­skim rzą­dem a mana­ge­men­tem Jack­sona. W wyniku nego­cja­cji udaje się osią­gnąć poro­zu­mie­nie w spra­wie wyso­ko­ści odszko­do­wań wypła­co­nych rodzi­nom ofiar tra­gicz­nego show, sam Jack­son nato­miast zrzeka się ame­ry­kań­skiego oby­wa­tel­stwa i zobo­wią­zuje się do opusz­cze­nia kraju.

10 lipca 2019 r. – W trak­cie kon­fe­ren­cji pra­so­wej rzecz­nik Jack­sona infor­muje, że spo­śród setek ofert zło­żo­nych przez pań­stwa i orga­ni­za­cje chętne do zapew­nie­nia azylu kró­lowi popu, naj­cie­kaw­szą oka­zała się pro­po­zy­cja pre­zy­denta Pol­ski, Jacka Łaszczoka-Stachursky’ego, zapew­nia­jąca gwiaz­do­rowi cał­ko­witą swo­bodę dzia­łań oraz immu­ni­tet, w zamian za stwo­rze­nie war­szaw­skiego Jack­son­landu, według pro­jek­tów przy­go­to­wy­wa­nych jesz­cze za pierw­szego życia artysty.

31 lipca 2019 r. – Michael Jack­son ląduje na lot­ni­sku Bemowo, witany przez dele­ga­cję władz pań­stwo­wych, przed­sta­wi­cieli środo­wisk arty­stycz­nych i trudną do zli­cze­nia grupę fanów. W kościo­łach całej Pol­ski odczy­ty­wany jest List Paster­ski, w któ­rym biskupi i kar­dy­na­ło­wie wyra­żają gorący sprze­ciw wobec jego przy­jazdu i nama­wiają wier­nych do aktyw­nego dzia­ła­nia w celu jak naj­szyb­szego prze­ko­na­nia władz do rezy­gna­cji z tego pomysłu.

4 sierp­nia 2019 r. – Pierw­sze posie­dze­nie Komi­sji Trój­stron­nej, w skład któ­rej weszli przed­sta­wi­ciele władz, kościoła oraz mana­ge­mentu Jack­sona. Po wie­lo­go­dzin­nych nego­cja­cjach, kar­dy­na­ło­wie zga­dzają się odstą­pić od prze­ko­ny­wa­nia wier­nych do buntu prze­ciw wła­dzom w zamian za okre­ślone przy­wi­leje i rekompensaty.

8 sierp­nia 2019 r. – W cza­sie kolej­nej kon­fe­ren­cji pra­so­wej główny lekarz Jack­sona wygła­sza oświad­cze­nie, w któ­rym obie­cuje, że w ramach szczo­drego rewanżu za udzie­le­nie azylu, gwiaz­dor posta­no­wił uru­cho­mić w Pol­sce pierw­szą na świe­cie Kli­nikę Rezu­rek­cyjną, umoż­li­wia­jącą zmar­łym powrót do życia. Usta­lono rów­nież, że pierw­szym pacjen­tem nowo­otwar­tej kli­niki będzie Jan Paweł II, któ­rego ciało spro­wa­dzono spe­cjal­nie w tym celu z Waty­kanu.

23 sierp­nia 2019 r. – Wie­czorne wyda­nie popu­lar­nego bru­kowca Fakty Rze­czy­po­spo­li­tej otwiera repor­taż z posia­dło­ści Jack­sona w Wila­no­wie, w któ­rym po raz pierw­szy poja­wiają się pogło­ski o dzie­siąt­kach zagi­nio­nych osób, widzia­nych po raz ostatni w tej wła­śnie oko­licy. Arty­kuł koń­czy się wezwa­niem do utwo­rze­nia komi­sji śled­czej, mają­cej na celu wyja­śnie­nie wszyst­kich wąt­pli­wo­ści w tzw. „Trupgate.”

25 sierp­nia 2019 r. – Sieci medialne z całego świata wysy­łają dzien­ni­ka­rzy do Kra­kowa, gdzie w słyn­nym oknie przy ulicy Flo­riań­skiej, punk­tu­al­nie o godzi­nie 21:37 poja­wia się Jan Paweł II w towa­rzy­stwie Micha­ela Jack­sona. Kil­ku­mi­lio­nowy tłum reaguje z olbrzy­mim entu­zja­zmem, wita­jąc ponow­nie Naj­więk­szego z Pola­ków. Na oczach miesz­kań­ców całej pla­nety, pre­zy­dent Sta­chur­sky pod­cho­dzi do papieża z bukie­tem kwia­tów, a sekundę póź­niej pada na zie­mię ze zgru­cho­taną czaszką i wydłu­baną połową mózgu. Entu­zjazm zebra­nych sięga zenitu. Z ust sędzi­wego kar­dy­nała Dzi­wi­sza płyną kojące słowa:

- Nie lękaj­cie się! Oto wró­cił nasz Pan.

27 sierp­nia 2019 r. – Kli­nika Rezu­rek­cyjna otwiera swoje podwoje dla wszyst­kich klien­tów. Popu­lar­ność zabiegu prze­kra­cza naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia, choć wciąż nie wyja­śniono jesz­cze wszyst­kich wąt­pli­wo­ści doty­czą­cych kuli­nar­nych oby­cza­jów zmar­twych­wstań­ców. Tym­cza­sem Sejm jed­no­gło­śnie przyj­muje ustawę, dzięki któ­rej Jan Paweł II zostaje doży­wot­nim władcą Pol­ski, zastę­pu­jąc tym samym tra­gicz­nie zmar­łego pre­zy­denta. W swoim pierw­szym orę­dziu do Narodu, papież obie­cuje Nową Erę Dobro­bytu i War­to­ści, dzięki któ­rej Pol­ska ma uzy­skać pozy­cję świa­to­wego mocarstwa.

28 sierp­nia 2019 r. – Kraj ogar­nia fala zamie­szek i pro­te­stów, bru­tal­nie pacy­fi­ko­wa­nych przez służby porząd­kowe. Liczba ofiar sięga tysięcy osób. Naprze­ciw bun­tow­ni­kom stają rów­nież nowo­pow­stałe oddziały zmar­twych­wstań­ców, które, jak wyka­zały póź­niej­sze bada­nia histo­ryczne, spe­cjal­nie przy­go­to­wy­wano w tym wła­śnie celu w kruch­tach kościo­łów i na tere­nie Kli­niki. Michael Jack­son odma­wia komen­ta­rza. Pań­stwa Unii Euro­pej­skiej uchwa­lają rezo­lu­cję potę­pia­jącą nad­uży­cia pol­skich władz. Pol­skie wła­dze okła­dają Unię ekskomuniką.

30 sierp­nia 2019 r. – Decy­zją Jana Pawła II Sto­lica Apo­stol­ska zostaje prze­nie­siona do Kra­kowa, a aktu­al­nie panu­jący papież Jozue I musi zrzec się swo­jej funk­cji. Kato­licy całego świata przy­jeż­dżają zło­żyć hołd swo­jemu nowemu przywódcy.

5 wrze­śnia 2019 r. – Eska­la­cja kon­fliktu, na uli­cach pol­skich miast poja­wiają się czołgi i trans­por­tery opan­ce­rzone. Każdy zabity jest natych­miast trans­por­to­wany do polo­wych kli­nik rezu­rek­cyj­nych i w kilka godzin póź­niej staje ponow­nie do walki, tym razem po stro­nie prze­ciw­nej. Zdru­zgo­tani olbrzy­mią prze­wagą liczebną, ostatni opo­zy­cjo­ni­ści pró­bują się wymknąć przez polsko-czeską granicę.

11 wrze­śnia 2019 r. – Bitwa o Cie­szyn osta­tecz­nie przy­pie­czę­to­wuje zwy­cię­stwo nowych władz. Obli­cza się, że z począt­ko­wych 35 milio­nów Pola­ków zale­d­wie 1% nie uległ zom­bi­fi­ka­cji. Nad­zwy­czajne zgro­ma­dze­nie władz naj­wyż­szych ONZ decy­duje o obję­ciu Pol­ski cał­ko­wi­tym embar­giem. Pol­ski rząd odpo­wiada tra­dy­cyjną ekskomuniką.

1 listo­pada 2019 r. – Odcięta od świata Pol­ska ogła­sza swój nowy pro­gram gospo­dar­czy, oparty w olbrzy­miej mie­rze na prze­my­śle post­fu­ne­ral­nym. Pre­mier Pił­sud­ski obie­cuje naro­dowi świe­tlaną przy­szłość, poka­zu­jąc moż­li­wo­ści wyni­ka­jące z upo­wszech­nie­nia tech­no­lo­gii rezu­rek­cyj­nych. Nastę­puje cał­ko­wita rezy­gna­cja z gospo­darki rol­nej, za wyjąt­kiem nie­licz­nych upraw zbóż, prze­zna­czo­nych do pro­duk­cji wódki, skie­ro­wa­nej na eks­port, a pod­sta­wo­wym towa­rem w obro­cie han­dlo­wym stają się świeże mózgi, spro­wa­dzane z kra­jów Trze­ciego Świata, które zigno­ro­wały embargo.

1 stycz­nia 2020 r. – W uzna­niu olbrzy­mich zasług Micha­ela Jack­sona, Sejm podej­muje decy­zję o zmia­nie hymnu naro­do­wego. Od tej chwili pod­czas wsze­la­kich uro­czy­sto­ści pań­stwo­wych, kościel­nych i patrio­tycz­nych roz­brzmie­wają dźwięki kla­sycz­nego prze­boju Thriller.

25 lutego 2020 r. – Wła­dze naj­wyż­sze ONZ decy­dują o cof­nię­ciu embarga, moty­wu­jąc swoją decy­zję koniecz­no­ścią nawią­za­nia poro­zu­mie­nia z kra­jem zamiesz­ka­łym w 100% przez zmar­twych­wstań­ców, który w ciągu ostat­nich kilku mie­sięcy zdo­łał w pełni spła­cić swoje długi na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej i wyprze­dził resztę świata, wyka­zu­jąc dzie­się­cio­krotny wzrost PKB. Kilka dni póź­niej pol­skie wła­dze zno­szą cał­ko­wi­cie obo­wią­zek wizowy i roz­po­czy­nają olbrzy­mią kam­pa­nię wize­run­kową pod hasłem „Dru­gie życie tylko w Polsce.”

3 marca 2020 r. – Do portu w Gdyni zawija olbrzymi okręt Dead Eli­za­beth, wio­zący 50 tysięczną grupę bry­tyj­skich zmar­twych­wstań­ców, ucie­ka­ją­cych przed prze­śla­do­wa­niami na ojczy­stej ziemi. Przy­wra­cani do życia od wielu mie­sięcy przez dzia­ła­ją­cych w sza­rej stre­fie pol­skich emi­gran­tów, któ­rym udało się podej­rzeć wła­ściwe tech­niki w kli­ni­kach rezu­rek­cyj­nych, posta­na­wiają się cał­ko­wi­cie zrzec bry­tyj­skiego oby­wa­tel­stwa i zamiesz­kać w Pol­sce, gdzie pano­wały o wiele zno­śniej­sze warunki dla nie­umar­łych. To wła­śnie tę datę przyj­muje się za sym­bo­liczny począ­tek domi­na­cji Rze­czy­po­spo­li­tej w poli­tyce światowej.

25 lipca 2025 r. – Ku zdu­mie­niu leka­rzy i pie­lę­gnia­rek szpi­tala Arkham, Mar­celi Szpak wycho­dzi z trwa­ją­cego od 15 lat bad tripa, usta­na­wia­jąc tym samym nowy rekord świata i tra­fia­jąc do Księgi Rekor­dów Guinessa. Pytany o wra­że­nia, przy­znaje, że naj­gor­sza była walka z ape­ty­tem na świeży móż­dżek i wciąż powra­ca­jące wspo­mnie­nia o pierw­szej rocz­nicy śmierci Jacksona.

29 osób uznało, że da się to czy­tać.
Posted on by Marceli
Filed under: Grafomania, autolans | 17 Comments »

Stwórczość

cała dzi­siej­sza roz­lała mi się po face­bo­oku i bli­pie (pan Makow­ski roz­niósł), więc tu się tylko podzielę zaje­bi­ście ładną płytą zna­le­zioną dziś na bandcampie:

Natu­re­tone — Nihon

którą sobie można darmo pobrać i pobu­jać się do naprawdę dobrych hip-hopowych instru­men­tali z azja­tyc­kim szny­tem i syn­te­tycz­nym klan­giem, jak naj­lep­sze brzmie­nia p-funku, pro­fe­sjo­nal­nie zmie­sza­nych i wstrzą­śnię­tych z odro­biną blu­esa, jaz­zo­wego odlotu i potęż­nych basów stwo­rzo­nych przez Szwaj­cara, który według tego, co da się wyczy­tać w nader ską­pych źródłach, współ­two­rzył w latach 90-tych jakąś zury­ską pod­róbę Native Ton­gues i to też na tym albu­mie sły­chać, bo dodaje mu faj­nego, mięk­kiego uroku

A żeby było coś dla oczu, to jesz­cze tylko zachwy­ca­jący mnie od paru tele­dysk zespołu o cudow­nej nazwie, za to z nie naj­lep­szą pio­senką. Nie można mieć wszyst­kiego naraz, a tu mi aku­rat wystar­cza genialna pro­stota zgra­nia tek­stu z obra­zem i umie­jęt­ność wydo­by­cia z akto­rek wszyst­kiego, co potrzebne.

1 osoba uznała, że da się to czy­tać
Posted on by Marceli
Filed under: Dźwięki, Grafomania, eyecandy | 8 Comments »
continue: Next

WP SlimStat