Ładnie se zrobiłem

wreszcie i mam na blogasku wszystko, co mieć chciałem, więc czas wrócić do tradycji i wrzucania postów o muzyce, kiedy nie mam nic ciekawszego do napisania.

Ale

The RAah Project i tak by się tu prędzej czy później znaleźli, od 3ch dni wracam do nich jak tania zdzira do brutalnego alfonsa i chociaż wiem, że mi szkodzą, że znowu trafiłem na kapelę, która jest tak obok wszystkiego, co znam i słyszałem dotychczas, że wciąż muszę sobie samemu powtarzać, że jest wielka i genialna tylko po to, żeby mieć przed sobą wytłumaczenie, czemu tego słucham, chociaż, jak się kto zna na muzyce, to pewnie nic aż tak wielkiego i genialnego w nich nie zauważy, ot porządny album z kategorii jazz-hip-hop-elektronika-drony-IDM-cinematic-big-band-muzyka-symfoniczna-croonerstwo-pop’n’dance-like-motherfucker-and-remember-Barry-Adamson.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=9MUBZlZ8Hnc[/youtube]

Dla ułatwienia sytuacji, na potrzeby szybkiego rekomenda na nowejmuzyce wymyśliłem sobie dziś przy porannej kawce, że to zmutowane bastardy powstałe w wyniku pospiesznego stosunku pomiędzy zaćpanym Black-Eyed Peas, a najebanym Big Bandem Matthew Herberta, ale tak właściwie nawet to w pełni nie oddaje całej grozy zawartej na ich debiutanckim albumie, w dodatku to o zaćpanych B-EP ukradłem Carmody’emu z jego reakcji na podsunięty teledysk. O ten:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=zsLEG3uyJbw[/youtube]

Zaczyna się niewinnie – od bardzo sinatrującego Dawn to the Night, pitolą sobie skrzypki, pan snuje barowym głosem love story, gdzieś tam w tle pulsuje trzymany w wolframowej klatce big band z kilku hornów, tyle, że wszystko wypieprza się kiedy człowiek chce się do tego pokołysać, bo automatycznie piosenka przestaje być pościelówą, tylko staje się jakimś chorym wybrykiem opartym na hiphopowych podziałach, do którego to wszystko, co dzieje się z przodu, wydaje się w żaden sposób nie pasować. A pasuje. I to tak pasuje, że jak nigdy tego nie robię, to nim przeszedłem do dalszych odsłuchów musiałem sobie z trzy razy ten pierwszy numer powtórzyć, żeby choć częściowo ogarnąć, co ci dwaj australijscy kolesie próbują zrobić.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=lPSpib2iv0c[/youtube]

Co się przydało też i później, bo The RAah Project zdaje się mieć tylko jeden cel – wypieprzyć w kosmos wszystkie spodziewanki słuchacza, wywrócić go na plecy i szczerząc złośliwi zęby pokazywać, ze nie ma czegoś takiego, jak gatunki muzyczne, których się nie da połączyć. Co lepsze nie idą najprostszą drogą, nie bawią się w jakieś mash-upy czy plądrofonię, tylko z miliona znanych i rozpracowanych patentów, takich które słyszeliśmy już wszędzie – od płyt country po soundtracki i od greatest hits of pudel rock po najsmutniejsze łkania trąbki Milesa Davisa – sklejają niesamowicie spójną całość. Coś jakby próbowali z każdego gatunku wyciągnąć jego esencję, a potem sprawdzali, jak to zmieszać w alembikach i retortach, żeby powstał przepyszny napój na porost prącia. Mnie ta mieszanka smakuje zajebiście, mimo totalnego pomieszania wszystkiego z wszystkim, nie zostają żadne grudy między zębami. Jeden z kandydatów na objawienie roku.

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

18 Responses to Ładnie se zrobiłem

  1. Pijotr says:

    Allelujah! Amen!

  2. Barts says:

    Ja tak trochę poza konkursem chciałem zapytać, czego używałeś żeby plik wrzucić jednocześnie na kilka popularnych site’ów do share’owania?

  3. j says:

    Mam dobre skojarzenia z The RAah Project: „Private Sunshine” Ashley’a Slatera.

  4. Marceli says:

    j: Private Sunshine” Ashley’a Slatera.

    O? Co oni mają wspólnego z jednym z moich ulubionych numerów? Bo nie doczytałem nigdzie.

  5. j says:

    M, nie tylko Twój ulubiony utwór. Odczułem bliskość podczas trzeciego nagrania. Sam wspomniałeś o dość pojemnej kategorii w której – myślę – Slater i the RAah Project potrafią razem istnieć. Nawet gdyby zostawić gatunkowe przynależności w spokoju, to sposób budowy kompozycji wydaje mi się podobny. Oczywiście pojawiający się rap burzy skojarzenie bo wokalnie prócz jednego nagrania to inny kierunek. Jednak muzycznie-konstrukcyjnie-klimatycznie podobnie co nie znaczy, że identycznie.

  6. kubu says:

    no ladnie, ladnie
    ja tak od czapy, w kwestii pragnien zlych filmow. co prawda to lata 90te, ale moze sie skusisz (bo zakladam, ze nie widziales) na Spice World. Bo ja ostatnio mysle o tym filmie z mieszaniną pragnienia i strachu. tak jak modelka patrzaca na drozdzowke ;)

    • Marceli says:

      Spajsetki mi w sumie zawsze cieszyły mordę, jak je widziałem, któraś mi się chyba nawet podobało, choć mogła być też z innego zespołu. Chętnie sprawdzę, dzięki za namiar.

  7. Zatem trafiam tu, z Ziemi Niczyjej, bo The RAah Project naprawdę piorunujące wrażenie na mnie zrobiło. Chyba rzeczywiście jedna z płyt roku. Dzięki za namiar.
    A Ninja Tune mogłaby wydać „Score”. Chodzi mi o to, że szkoda, że na nich nie trafili. Idealnie nadałoby się do ich katalogu, i odświeżyłoby co nieco.

    • Marceli says:

      No, ja się właśnie próbuję od nich urwać choć na troszkę, eksperymentując z Exile Radio, bo nie chcę, żeby mi się za szybko wysłuchała (choć przy takiej gęstości to nie grozi:), a i tak już dzisiaj się przeleciała z 4 razy :)

      EDIT: własnie kliknąłem Twojego bloga. Chyba się mijamy na nowejmuzyce :)

  8. mrw says:

    No nie, ten nowy layout jest przechujowy, domagam się powrotu czerwonego.

    • Marceli says:

      Tu late. xięga włosków i wyżaleń działała tydzień temu. Teraz już se wszystko poustawiałem, jak chciałem.
      Ale na pocieszenie masz to, że ja się szybko nudzę, a proces skinowania blogów jest już w pełni zautomatyzowany, więc raczej na pewno to nie powisi tak długo, jak Punkred.
      A żółty na głowę dobrze robi. Van Gogh tak twierdził.

  9. bartkos87 says:

    A ja mam pytanie z innej beczki… Ten banner po prawej „Pierdol reklamę…” to jakaś zorganizowana akcja?

    • Marceli says:

      W sensie, że sobie do tego wymyśliłem jakiś program? Nie, zdecydowanie nie, nie zbieram też podpisów, nie stoję pod krzyżem z transparentem, nie walczę o zakaz reklam na blogach, tylko wyrażam opinię. Tu masz skąd się to wzięło: http://mrw.blox.pl/2009/10/Pryszcz-Marcelego.html – większość dyskusji pod postem z niewiadomych przyczyn dotyczy nękania nawiedzonych wegetarian, ale ogólnie starałem się wytłumaczyć koledze, czemu reklama na blogach mnie wkurwia. Jakbyś chciał bannerek, to gdzieś w połowie dyskusji jest link do pliku png.

  10. bartkos87 says:

    Właśnie fajna „akcja”, zajebiście mi się podoba, ponieważ mam identyczne zdanie na temat reklamy na bądź co bądź niszowych blogach ;)

    Czyli mogę wstawić taki bannerek u siebie i nie będziesz miał nic przeciwko?

  11. Marceli says:

    Moją zgodę oczywiście masz, ale ja odpowiadam tylko za treść, spytaj MRW o wykorzystanie grafiki, bo to jego praca twórcza.

    Przy okazji blog ląduje w blogrolce, wreszcie się komuś chce pisać o hip-hopie :)

  12. bartkos87 says:

    Fajnie, fajnie, dzięki. Ja Ciebie czytam od jakiegoś sporego kawałka czasu, jak Halicki zaczynał z Nielegalnie bodajże, choć miałem teraz jakąś przerwę związaną z „brakiem czasu” i z kilkoma blogami jak Twój czy Chacińskiego mam małe zaległości. Wchodzę parę dni temu, patrzę, a tu bannerek fajny się pojawił.

  13. Pingback:Płyta tygodnia! The RAah Project – Score « Pawłowski