Nowe Legendy Miejskie. Śląsk.

aka Hanys Power – Next Generation.

Wpadł mi dzisiaj w łapy rewelacyjnie wydany projekt by bytomska galeria Kronika, Wydawnictwo Ha-Art i Moma Films, wykonany przy pomocy prawie tysiąca dziesięciolatków z najbardziej ortodoksyjnie hanysowskich dzielnic Śląska – Lipin, Zandki, Chebzia, Szombierek, Chorzowa Starego, Załęża i Bogucic. Zgodnie z tytułem ponad 200 stronicowa książeczka zawiera dzisiejsze, jak najbardziej współczesne okoliczne legendy, przepuszczone przez dziecięcą nieporadność w posługiwaniu się słowem i umiejętność cudownie nielogicznego wybrnięcia z każdej, nawet najbardziej poplątanej fabuły.

nowe-legendy-miejskie-slask

I wciągnęło na maksa, bo naprawdę niesamowicie patrzy się na Śląsk, w której Skarbnik (tak wielbiony przez Twardocha), w wyobraźni 10 latków traci swoją kopalnianą funkcję i zostaje bankierem, co rewelacyjnie pokazuje jak w ciągu kilkunastu ostatnich lat Katowice z miast szybów i wież w miarę gładko przekształciły się w miasto banków i powierzchni biurowych, świetnie się czyta również o miejscach, które nas zastanawiały w dzieciństwie. Wreszcie między innymi zrozumiałem, skąd się wzięła ulica 17 sierpnia w mojej rodzinnej wiosce.

W pewnym starym domu żył człowiek o imieniu jan Chorzowski. Bardzo lubił czytać horrory i kryminały i już tak bardzo się bał, że sam zamienił się z „zmorę dusiciela”. Co noc wychodził z domu i próbował dusić ludzi, lecz oni zamykali drzwi na klucz.

w końcu jan Chorzowski (Zmora dusiciel) odkrył, że ma moc przyciągania metalu. Następnej nocy wypróbował swoją nowa moc na jego dawnym koledze, bardzo chciał się na nim odegrać. Teraz dusił i wchodził do domów ludzi bez problemu.w końcu jeden mały chłopiec Antoni podejrzał jak Zmora dusi jego dziadka. Bardzo się wystraszył, lecz był najlepszym uczniem i domyślił się, że Zmora czerpie moc z horrorów i kryminałów.

Następnej nocy Antoni zakradł się do domu jana Chgorzowskiego i spalił wszystkie książki, zauważył jedna otwartą, z której wypływał jakiś blask, więc zamknął ja i spalił/ wtedy kiedy Antoni palił książki Zmora dusiciel znikł i nigdy nie powrócił. dom jana Chorzowskiego zburzono i postawiono na nim szkołę podstawową a ponieważ Antoni zabił Zmorę 17 sierpnia, dlatego szkoła stoi na takiej ulicy.

Czasami trafia się też czysta poezja, jak na przykład w legendzie opowiadającej o tym dlaczego nagle na Śląsku zrobiło się cicho. Pamiętając o wściekłym wyciu huty, brzęczących dźwiękach kopalni, nocnych sygnałach w pobliskiej elektrowni i faktycznie trochę tęskniąc z tymi wszystkimi dźwiękami, które towarzyszyły całemu mojemu dzieciństwu, strasznie się ucieszyłem, jak dziecko z 3 klasy wytłumaczyło mi, czemu tak jest.

Dźwięki które ucichły

Dźwięki Śląska ucichły ponieważ dawno dawno temu gdy Bobrek był jeszcze ładnym miastem w kopalni jeden z górników walnął młotkiem w pewna ścianę. wszyscy myśleli że to zwykła ściana bo była taka sama jak inne. lecz to prawda nie była bo w tej ścianie był ukryty malutki kabelek przez który wydawał dźwięki. gdyż umiał wydawać dźwięki to go nikt nie usłyszał dlaczego? Zastanawiali się ludzi. do dziś nikt nie wie dlaczego dźwięk zacichnął
Natalia Słomińska klasa III A sz P nr 16 Bobrek

A czasami widać nocną grozę i strachy, które towarzyszą dzieciom mieszkającym w dzielnicach, do których mało kto zapuszcza się po zmroku. Cały rozdział poświęcony legendom z Lipin (dzielnica Świętochłowic) to czysty horror, zwłaszcza jeśli spojrzeć odrobinę pod słowa i fabuły wymyślone przez dzieciaki. Z prawie każdego lipińskiego obrazka wychodzi patologia, bezrobocie, alkoholizm i rozboje (z czego dzielnica słynie od wieków), na szczęście legendarne syreny lipińskie jak mogą, tak się starają strzec najmłodszych mieszkańców.

Uuuua-aaao-ooouuuu-aaaoo

W każdą lipińską noc słychać przedziwne dźwięki. są straszne i przerażające. Brzmią jak piski i smutne pieśni.
Nikt nie wie co i kto te dźwięki wydaje. ja myślę, że to są syreny lipińskie. Chciałabym takie zobaczyć. Najczęściej słychać je w pełni księżyca i po meczach w Chorzowie. Iza powiedział mi, że je widziała, że to wielkie maszyny, które poruszają się dzięki kulistym stopom. Mają świecące oczy, niektóre niebieskie, niektóre czerwone, są bardzo głośne.
Tak jakby chciały nam coś przekazać. gdy dzieje się coś niebezpiecznego, one od razu wyją.
Aleksandra Kaczmarczyk wraz z Izabelą Skotniczy
kl. III b, SP 19 w lipinach

Ale to oczywiście nie wszystko, bo do tekstów dochodzą również rysunki, dzięki czemu książka robi naprawdę obłędne wrażenie.

phpThumb_generated_thumbnailjpg

W najbliższy piątek w Kronice jest o 17 promoimpreza dookoła tego wydawnictwa, dzieciaki będą czytały swoje teksty, plus odbędzie się pokaz filmów nakręconych na podstawie pierwszego tomu Nowych Legend Miejskich z Pragi (warsiaskiej) i Nowej Huty, więc chyba warto się wybrać, a ci z was, co mają daleko, a chcieliby zobaczyć całkiem szczery obraz Hanysowa, mogą spokojnie odłożyć na bok Twardocha, Morcinka, czy innego Szołtyska i spojrzeć na to, jak region widzą ludzie, którzy będą nim rządzić za jakieś 30 lat.

A na deser i pocieszenie dla niektórych, ostateczny dowód na to, że każdy może być Hanysem

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=w26R81IMgf0[/youtube]

APDEJT Na głównej też o tym piszemy

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

8 Responses to Nowe Legendy Miejskie. Śląsk.

  1. dr Charles Kinbote says:

    Od czapy trochę: wrzuciłeś na fejsbuka jakiś czas temu kawałek Hermitude „Slychain”. Spodobało się i zassałem 5 albumów. Man, to jest piękne. Dzięki. :)

  2. Marceli says:

    No tak, pokaż obrazek i się od razu spodoba, a jak człowiek się wysila i pisze,
    http://www.ultramaryna.pl/mkk/?p=849#comments
    to nic :)

  3. dr Charles Kinbote says:

    Umkło wtedy.:) Ale teraz już radość i celebracja.

  4. Pijotr says:

    Co robią z dziouchami?

    Rojblują?

  5. Pijotr says:

    Ach, ŚląPop.

    Brzmi lepiej niż BritPop nawet.

  6. chiara76 says:

    a mnie zawsze zastanawia, dlaczego gorole to gorole, bo mnie się nazwa kojarzy z góralami;)

  7. Marceli says:

    dobrze Ci sie kojarzy, bo z tego się wzięła. Górale z Małopolski to była pierwsza duża pozaśląska grupa etniczna w regionie, stąd określenie, które im przyklejono, faktycznie oznaczające górala, przeszło potem na wszystkich Innych