Kod Kubricka

Categories:  Czytanki

Teo­rie spi­skowe są dobre tylko wtedy, kiedy oczko ślizga się po nich gładko, a mózg się nie zawie­sza na jakimś szcze­gól­nym prze­kła­ma­niu, dając się kar­mić sen­sa­cyjną infor­ma­cją, jak gęś na pasz­tet. Teo­ria o spi­sku Kubricka z NASA jest jedną z tych popu­lar­niej­szych, bo za jed­nym zama­chem tłu­ma­czy powsta­nie arcy­dzieła — Ody­sei Kosmicz­nej 2001, wyja­śnia legen­darną wręcz tajem­ni­czość reży­sera, no i oczy­wi­ście — gwóźdź pro­gramu — prze­ko­nuje, że lądo­wa­nia na Księ­życu nigdy nie było.

Jakby na to nie spoj­rzeć — ide­alny mate­riał do roz­mów dla bro­da­tych gości w powy­cią­ga­nych swe­trach, któ­rym nad­miar eSeFa tro­chę roz­pu­ścił te frag­menty mózgu odpo­wie­dzialne za logiczne myślenie.

Każda sza­nu­jąca się teo­ria spi­skowa ma swo­ich guru — czy będzie to Icke, czy Mary Ste­wart Relfe sły­nąca z tego, że wyczy­tuje zako­do­wane rzą­dowe info z kodów pasko­wych, czy Jay Weid­ner, boha­ter niniej­szej notki, spe­cja­li­sta od odczy­ty­wa­nia Władcy Pier­ścieni jako trak­tatu alche­micz­nego, kaba­li­sta, współ­cze­sny Indiana Jones (jak się skrom­nie sam tytu­łuje), no i oczy­wi­ście — oddany fan twór­czo­ści Kubricka.

Tra­fi­łem na jego stronę cał­kiem przy­pad­kiem, no i tak — wpa­dłem jak w bagno. naj­pierw tra­fi­łem na ana­lizę Ody­sei 2001 pod kątem gno­styc­kiej i alche­micz­nej sym­bo­liki i to już był tekst, który momen­tal­nie pod­po­wia­dał, że odjebka tego pana ma potężny zasięg, jed­nak na kolana powala dopiero per­fek­cyjne pod wzglę­dem meto­do­lo­gii i warsz­tatu fil­mo­znaw­czego odczy­ta­nie Lśnie­nia, jako taj­nej spo­wie­dzi Kubricka, w któ­rej wyja­wia wszyst­kie sekrety zwią­zane z kon­trak­tem z NASA.

Począ­tek, to jesz­cze takie zwy­kłe pata­taj, ana­liza wycho­dząca od naj­prost­szych sko­ja­rzeń, na pozio­mie stu­denta pierw­szego roku filmoznawstwa:

There are two main cha­rac­ters in the film, Jack Tor­rance (played by Jack Nichol­son) and his son Danny (played by Danny Lloyd).

It is impor­tant to under­stand here that Jack and Danny are two aspects of Stan­ley Kubrick him­self. Jack is the prac­ti­cal, prag­ma­tic guy who wants to be a great artist. And he is, appa­ren­tly, wil­ling to do any­thing to accom­plish his goal of being an artist (wri­ter). Jack, like Stan­ley has black hair, he is idio­syn­cra­tic and even smo­kes the same ciga­ret­tes as Stan­ley (Marlboro).

Nic groź­nego tak wła­ści­wie, spraw­nie ope­ru­jąc poboż­nymi życze­niami i pół­fak­tami, każdy fil­mo­znawca jest w sta­nie udo­wod­nić, że Kaczor Donald to alter ego Walta Disneya i że wszyst­kie filmy Hitch­cocka opo­wia­dają o jego matce. Po pro­stu: taka dzie­dzina nauk huma­ni­stycz­nych, gdzie wyobraź­nia nigdy nie była prze­szkodą i za to jej chwała.

Jed­nak już dwa aka­pity póź­niej, pan Weid­ner wrzuca zde­cy­do­wa­nie wyż­szy bieg — usta­liw­szy, że Tor­rance to Kubrick, i Danny to Kubrick, wyła­puje kilka ele­men­tów sce­no­gra­ficz­nych, które pozwa­lają mu na posta­wie­nie wnio­sku, że

The Mana­ger of the Over­look Hotel is wearing red, white and blue. Jack’s wife Wendy (played by Shelly Duval) and his son Danny also wear red, white and blue for almost the entire first hour of the film.

In this sym­bo­lic inter­pre­ta­tion the Over­look Hotel is AMERICA. It was built, just like the Mana­ger says, on the gra­ves of Indians. Even when wal­king on the floor of the Over­look Hotel, one finds one­self tram­pling over various Native Ame­ri­can symbols.

The Over­look Hotel itself is America.

Teo­re­tycz­nie dalej upraw­nione dzia­ła­nia, czy­ta­nie sym­bo­liki kolo­rów jak naj­bar­dziej mie­ści się w kano­nie, choć z reguły nie trak­tuje się ich tak dosłow­nie. Nie­istotne — bo oto okre­śliw­szy pro­ta­go­ni­stów swej opo­wie­ści, pan Weid­ner prze­cho­dzi do najważniejszego:

Sym­bo­li­cally the Mana­ger (played by Barry Nel­son) is the face of the govern­ment of the Uni­ted Sta­tes. Jack has cut this deal with the govern­ment to be the “care­ta­ker” of the Hotel.

The Mana­ger tells Jack that his main job is to pre­vent the Over­look Hotel (Ame­rica) from appe­aring like it is decay­ing. The Mana­ger reite­ra­tes that this is Jack’s pri­mary responsibility.

A nie opu­ści­li­śmy jesz­cze nawet pierw­szej strony tego fascy­nu­ją­cego eseju. Im dalej w las, tym teo­ria Weid­nera wciąż trzy­ma­jąc się fil­mo­znaw­czej meto­do­lo­gii — ana­liza poszcze­gól­nych kadrów, próba deko­do­wa­nia ukry­tych sce­no­gra­ficz­nych sym­boli — coraz bar­dziej odkleja się od rze­czy­wi­sto­ści. I to jest naprawdę prze­piękne. Nie dla­tego, że cokol­wiek tu ma sens, ale z jed­nego pro­stego powodu — Weid­ner cał­kiem przy­pad­kowo poka­zuje czarno-na-białym, że wszyst­kie huma­ni­styczne metody bada­nia tek­stu kul­tury, są ide­al­nym narzę­dziem do two­rze­nia spi­sków. Że tylko od woli obser­wa­tora zależy, co będzie chciał w danym dziele wyczy­tać i do jakich dotrzeć wnio­sków, że con­spi­racy is in the eye of behol­der i że jeśli już raz wpa­dło nam do oka takie szkiełko zabu­rza­jące ogląd rze­czy­wi­sto­ści, to prak­tycz­nie nie spo­sób się go pozbyć. Jego tekst staje się prze­pięk­nym zapi­sem wszech­ogar­nia­ją­cego sza­leń­stwa, ide­al­nego spi­sku, w któ­rym wszystko się ze sobą per­fek­cyj­nie zazę­bia — kariera Kubricka i tajem­ni­cze mor­der­stwa, tech­niczny roz­mach Ody­sei i ‘mon­ta­żowe nie­do­róbki’ lądo­wa­nia na Księ­życu, wyszep­tane w prze­ra­że­niu zwie­rze­nia jego żony i ofi­cjalne dementi ofi­cjeli. Sex, drama i faceci w czerni:

Secrets of The Shi­ning: Or How Faking the Moon Lan­dings Nearly Cost Stan­ley Kubrick his Mar­riage and his Life.

Póki nie wyszedł nowy Brown — poczy­taj­cie Weid­nera. Jest lep­szy. Bo praw­dziwy. I jed­nym jedy­nym tek­stem pod­waża sens ist­nie­nia całego fil­mo­znaw­stwa i utwier­dza mnie w prze­ko­na­niu, że to, iż w sześć lat po stu­diach z wiel­kim tru­dem i wkła­da­jąc w to ogrom pracy, zdo­ła­łem oczy­ścić łeb z całej ana­li­tycz­nej wie­dzy o fil­mie i wró­cić do nor­mal­nego oglą­da­nia, było chyba naj­lep­szym, co mogłem sobie zrobić.

YouTube Preview Image

Pogła­skaj
Poślij w kosmos:
  • Wykop
  • Blip
  • Facebook
  • Twitter
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • Tumblr
  • Netvibes

9 komentarzy

  • At 2010.01.26 23:41, kolega Tetrix said:

    No chyba się nie spo­dzie­wa­łeś, że nie rzucę tym lin­kiem:
    http://stuffucanuse.com/fake_moon_landings/moon_landings.htm (Cytuj)

    • At 2010.01.27 09:57, Marceli said:

      Hih, sam go chcia­łem do tek­stu wsta­wić, ale oczy­wi­ście nie zapa­mię­ta­łem linki:) (Cytuj)

    • At 2010.01.27 11:43, login99195 said:

      Że lądo­wa­nia na Księ­życ to był fake, to jest oczy­wi­sta oczy­wi­stość. Nie ma jed­nak nic wspól­nego z Kubric­kiem, tylko z Disneyem. Tu jest dowód tak nie­pod­wa­żalny, jak dyk­ta­fon Zio­bry: Na zdję­ciu Wer­ner von Braun i Walt Disney pod­czas wspól­nej pracy nad pro­jek­tem Capri­corn [link] (Cytuj)

      • At 2010.01.27 11:52, Marceli said:

        Nieno, że cały ame­ry­kań­ski pro­gram kosmiczny, to fake, to wia­domo przy­naj­mniej od Capri­corn One http://www.imdb.com/title/tt0077294/ (a ze rosyj­ski to fake, to juz Pie­le­win i Omon-Ra), ale tutaj roz­miar para­noi jest naprawdę olśnie­wa­jący :) (Cytuj)

      • At 2010.01.27 11:46, login99195 said:

        Shi­ning to jest prze­cież takie ładne kino fami­lijne:
        http://thetravisty.com/Just_Funny/mov/The_Shining_(Alternate_Trailer).htm (Cytuj)

        • At 2010.01.27 11:51, login99195 said:

          Mój pierw­szy komen­tarz wcięło. Napi­sa­łem, że fake lądo­wa­nia na księ­życu zro­bił Disney nie Kubrick. Na zdję­ciu Wer­ner von Brown i Walt Disney pod­czas pracy nad pro­jek­tem Capro­corn One: http://tnij.org/fnvw (Cytuj)

          • At 2010.01.27 11:53, Marceli said:

            Spa­mo­łap. Cza­sem losowo wybiera linki, któ­rych nie lubi. (Cytuj)

          • At 2010.01.27 12:42, Gonzo said:

            Ładne, muszę całe prze­czy­tać. Jestem wła­śnie w trak­cie wchła­nia­nia Valis, i jazda cała zna­joma się zdaje :] (Cytuj)

            • At 2010.01.27 23:51, sheik.yerbouti said:

              ale wiesz, że Fromm odczy­ty­wał Pro­ces a Jung Tybe­tań­ską Księgę Umar­łych jak im tam paso­wało… Ba, nawet ja as myself odczy­ta­łem WTWTA jako meta­forę i ale­go­rię doj­rze­wa­nia (Inna rzecz, że nie było tego u Sen­daka, wszyst­kiemu winien Spike).
              Lądo­wa­nie na Księ­życu to nie fake — zda­rzyło się wiele razy w realu, tylko że to nie ludzie a Jasz­czury były. (Cytuj)

              (Required)
              (Required, will not be published)

              Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.

              WP SlimStat