Bang on a Hang

Categories:  Dźwięki, live

Nastu­ka­łem o Por­tico Quar­tet już tro­chę zna­ków za pie­nią­dze, roz­pro­pa­go­wa­łem mema, że to następcy The Cine­ma­tic Orche­stra (potęga ano­ni­mo­wych twór­ców press-packów), nakrę­ci­łem mnó­stwo osób w naj­bliż­szym zasięgu, żeby posłu­chały przy­naj­mniej Knee-Deep in the North Sea, wrzu­ci­łem ich dwie płyty do pod­su­mo­wa­nia zeszło­rocz­nych debe­stów, więc czu­jąc się speł­niony, już zupeł­nie pry­wat­nie zachę­cam, żeby się może Pań­stwo wybrali na ich dzi­siej­szy kon­cert w Hipnozie.

YouTube Preview Image

Bo to jed­nak jest tak, że nawet odwa­la­jąc na chwilę płatne emo, nie­zbędne przy rekla­mo­wa­niu muzyki, trudno na tę chwilę zna­leźć skład, który miałby wyraź­niej­szą wizję na takie dosła­dza­nie jazzu, żeby ów wszedł każ­demu, nawet tym uczu­lo­nym na cukier. Udaje im się to głów­nie dzięki poka­za­nemu wyżej han­gowi, rzeź­bie gra­ją­cej, z któ­rej da się wykrze­sać brzmie­nie loku­jące się gdzieś pomię­dzy sta­lo­wymi bęb­nami, a wibra­fo­nem, nada­jące mocno wylu­zo­wany kli­mat wszyst­kim kom­po­zy­cjom, opar­tym głów­nie na roz­pę­dzo­nym sak­so­fo­nie i dosyć trans­owych rytmach.

YouTube Preview Image

Por­tico Quar­tet zna­la­zło sobie wygodna niszę, gdzieś pomię­dzy dobrą jaz­zową awan­gardą spod znaku Saun­dersa, tanecz­nymi odlo­tami Jaga Jaz­zist a muzyką fil­mową (sko­ja­rze­nia z tema­tami z Badlands czy Praw­dzi­wego romansu są raczej nie­unik­nione) i udo­wod­niło trzema pły­tami, że w pop-jazzie wciąż jest jakiś poten­cjał, nie­osią­galny dla Norah Jones, czy innej Ano­ma­lii Czopek.

YouTube Preview Image

Kroją się z dwie godziny naprawdę dobrych dźwię­ków, więc w sumie jeśli się nie chce­cie obu­dzić z ręką w noc­niku i prze­pła­cać za nich jakieś 200 pln na impre­zach dla zom­bie, typu Jazz Jam­bore, czy War­saw Jazz, to warto się dziś wybrać.

APDEJT

Live z Por­tico Quar­tet robi się pewien pro­blem. Nic nie tracą ze swo­jej zaje­bi­sto­ści, cza­rują dokład­nie tak, jak na pły­tach, tyle, że wła­śnie — “dokład­nie tak, jak.” Kon­cer­towo zespół ide­alny na wygodne krze­sła i salę z dobrą aku­styką, w klu­bie po jakimś cza­sie brak sce­nicz­nego sza­leń­stwa zaczyna tro­chę nużyć.


Rodzi się dziwne wra­że­nie, że jesz­cze dwie, trzy płyty i — jeśli nie uda im się zna­leźć innego pomy­słu na nowe brzmie­nie — to skoń­czą tam, gdzie od 40 lat tkwi Jan Gar­ba­rek, gra­jąc mistrzow­skie kon­certy po zim­nych pustych kościo­łach, gdzie star­sze panie ubrane w wie­czo­rowe kre­acje wal­czą ze wszyst­kich sił ze snem. W związku z czym cie­szę się, że zoba­czy­łem ich tu i teraz, w chwili total­nego nasy­ce­nia ich pły­tami i abso­lut­nego wkręta w to, co grają. Mimo kur­czo­wego trzy­ma­nia się albu­mo­wych brzmień, ogra­ni­cze­nia impro­wi­za­cji do mini­mum, tak, jakby cią­gle sta­rali się udo­wad­niać, że tak, jeste­śmy strasz­nie mło­dzi, ale naprawdę potra­fimy zagrać na żywo te wszyst­kie skom­pli­ko­wane kon­struk­cje, to jest jed­nak taka muzyka, która jak na razie porywa mnie w każ­dych warun­kach. Za pół roku, kiedy ich albumy spadną mi ze sta­łej rota­cji na winam­po­wej plej­li­ście, był­bym pew­nie bar­dziej marudny. Cał­kiem bez sensu, bo to naprawdę obłędny kwar­tet, który przez pół­tora godziny potra­fił zawład­nąć nabi­tym po dach klubem.

Zapo­luj­cie na nich jak naj­szyb­ciej (odgra­żali się, że znów przy­jadą, lekko zasko­czeni publiką w ilo­ści jakiś 400 osób, reagu­ją­cych żywio­łowo), bo za parę lat mama z bab­cia będą chciały was wycią­gać na ich koncert.

Obra­zek ruchomy tro­chę w wer­sji pixe­lar­tow­skiej, bo jak zwy­kle nie spraw­dzi­łem roz­działki przed wci­śnię­ciem start. Ale za to dźwięk się ładnie nagrał.

YouTube Preview Image

Pogła­skaj
Poślij w kosmos:
  • Wykop
  • Blip
  • Facebook
  • Twitter
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • Tumblr
  • Netvibes

6 komentarzy

  • At 2010.01.31 14:25, sss9 said:

    a masz może wej­ście dla kolegi? (Cytuj)

    • At 2010.01.31 14:39, Marceli said:

      Pani Żona powie­dzieli, że jak się nie będziemy cało­wać, to możemy iść razem. Ja będę pkt 20:00, z góry odma­wiam grejp­fru­tówki. (Cytuj)

      • At 2010.01.31 14:46, sss9 said:

        oki, bez cału­sów i bez owo­ców będę o 20. ;) (Cytuj)

        • At 2010.01.31 20:35, sheik.yerbouti said:

          Taaa, wiem do kogo było to o prze­pła­ca­niu! Ale trudno, na pewno jesz­cze przy­jadą, a być na Regen­bo­gen Ball — bez­cenne:) (Cytuj)

          • At 2010.02.01 09:59, Mariusz Herma said:

            Tak naprawdę to wcale nie chcę wie­dzieć, ale zapy­tam — i jak? (Cytuj)

          (Required)
          (Required, will not be published)

          Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.

          WP SlimStat