Slacker

Categories:  Cinema Torrent

Z Lin­kla­te­rem mam tak, jak z Gaima­nem, czyli hate-love rela­tion­ship i albo jest tak, że mnie rzuca na kolana, albo nie­bo­tycz­nie wkur­wia. Z jed­nej strony potrafi nakrę­cić takie Tape, film z gatunku nigdy nie usu­wamy z dysku, bo jak wszystko wygląda za dobrze i zbyt różowo, to Tape nawet za dzie­sią­tym razem nie zawo­dzi w przy­wró­ce­niu rów­no­wagi i potrafi wpę­dzić w doła pra­wie tak dobrze, jak abso­lut­nie genialna Nie­bez­pieczna Gra Fer­rary, a z dru­giej lepi takie gnioty, jak Fast Food Nation, albo jedzie na kom­plet­nym prze­gię­ciu, demo­lu­jąc jedną z lep­szych powie­ści Dicka.

Ale Slac­ker to aku­rat jeden z tych fil­mów, co wyszły mu nad­zwy­czaj, i słusz­nie wpa­dają w dzie­siątki róż­nych kla­sycz­nych pod­su­mo­wań. 14 postaci, zero fabuły, ope­ra­tor z delirą, a nawet dwóch, niczego, o co się tak wła­ści­wie w fil­mie można zacze­pić, a wciąga jak bagno, po pro­stu poka­zu­jąc ludzi. Zro­biona za naprawdę tanie pie­nią­dze pano­rama cam­pu­so­wego men­talu lat 90-tych, naje­żona anar­chi­stami, lose­rami, laskami pier­dol­nię­tymi na punk­cie cele­bry­tów, świrami od spi­sków i nie­uda­nymi pisa­rzami, któ­rzy snują się po tek­sań­skim zadu­piu, tak wła­ści­wie abso­lut­nie bez celu. Z tej bez­ce­lo­wo­ści genialny esej dla Cri­te­riona wyszar­pał Ron Rosen­baum — Obli­que Stra­tegy, gdzie tro­chę szar­żu­jąc cią­gnie trzy­ma­jącą się kupy ana­lo­gię pomię­dzy slac­ke­rami, a zbęd­nymi ludźmi z rosyj­skich powie­ści, z głów­nym wska­za­niem na Obło­mowa, co w sumie pozwo­liło mi zro­zu­mieć, czemu ten film aku­rat mi tak dobrze z głową zahu­lał, choć fan roz­je­ba­nej for­mal­nie avan­gardy kino­wej ze mnie tak wła­ści­wie żaden. Za to z Obło­mo­wem mia­łem przez bar­dzo długi czas iden­ty­fi­ka­cję 100% i faj­nie było zoba­czyć, że ten model apa­tycz­nego czło­wie­czeń­stwa, wciąż dobrze się trzyma.

A piszę o tym w sumie nie dla­tego, że od trzech dni notki nie było, choć to też, wyda­rzyło się jed­nak coś miłego i Slac­ker wylą­do­wał w nie­bie dla fre­etar­dów, zna­czy można go sobie w dobrej jako­ści i bez stresu zoba­czyć w cało­ści na tubie. Zasad­ni­czo pole­cam go wszyst­kim, dla któ­rych pierw­szą myślą po obu­dze­niu jest — pier­dolę, nie wstaję, tak tu będę leżał. Ludzie poka­zani przez Lin­kla­tera stwo­rzyli sobie z tego cały styl życia. I cokol­wiek by o nich nie mówić — są w tym kon­se­kwentni i prze­ko­nu­jący. Jako, że sam w końcu się sprę­ży­łem i wsta­łem, to patrzę tro­chę na nich z zazdro­ścią. bo to w końcu jest dobry wybór, tak samo jak każdy inny.

Film jest tutaj

A jeśli nie chce­cie ryzy­ko­wać 1h:40 w ciemno, to poni­żej na roz­grzewkę debiut pana Richarda, 7minutówka Wood­shock, zro­biona w prak­tycz­nie takim samym stylu, tyle, że stricte doku­men­talna i opo­wia­da­jąca o publice pew­nego festi­walu na zadu­piu, który sły­nął tym, że rok­rocz­nie wymy­kał się spod kontroli.

YouTube Preview Image

1 osoba uznała, że da się to czy­tać
Poślij w kosmos:
  • Wykop
  • Blip
  • Facebook
  • Twitter
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • Tumblr
  • Netvibes

4 komentarzy

  • At 2010.02.09 12:23, login99195 said:

    @“demoluje”

    Dobrze ujęte. Ja też po obej­rze­niu Scan­ner Dar­kly chcia­łem powie­dzieć: dobra Lin­kla­ter, roto­skop jest fajny i działa, a teraz zrób ten film od nowa i skup się nad tre­ścią. (Cytuj)

    • At 2010.02.09 14:15, Marceli said:

      Ja wycza­iłem, że podział jest w sumie taki, że im bar­dziej lubisz książkę, tym SD sła­biej wcho­dzi. Widzia­łem go w sumie trzy razy, sta­ra­jąc się polu­bić, no ale za każdą razą jak Reeves poja­wia, to mi prze­cho­dzi cała dobra wola. Lin­kla­te­rowe roto­skopy już widzia­łem w Wal­king life i tam one coś dawały do sen­sów, a tu cały czas mam wra­że­nie, że pró­bwał tym spo­so­bem uciec przez mega­bu­dże­tem. (Cytuj)

    • At 2010.02.09 18:49, tygryszbetonów said:

      Slac­ker abso­lut­nie bez­błed­nie oddaje kli­mat zamuły i blazy lat ‘dzie­wiec­dzie­sia­tych. Taki imo real life Big Lebowski.

      Prop­suje tę nociwę! (Cytuj)

      • At 2010.09.08 00:33, fan-terlika said:

        W jed­nym momen­cie w ekran wcho­dzi z góry pół wło­cha­tego mikro­fonu, co mi zepsuło odbiór, bo zapau­zo­wa­łem, cof­ną­łem, obej­rza­łem jesz­cze raz, rze­czy­wi­ście, był, dla­czego nie powtó­rzyli sceny, prze­cież to widać, uję­cie prze­cież nie tak długo trwało, dopiero się zaczęło, no nic. W sen­sie, że jest się o co przy­pie­przyć. (Cytuj)

        (Required)
        (Required, will not be published)

        Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.

        WP SlimStat