Penis w wzwodzie

smutna historia i ostry rant po naukach Pana Naszego Jana Pawła Drugiego i Na Szczęście Ostatniego(tu nie ma przecinka) to tak właściwie cała zawartość dzisiejszej wrzuty, więc osobom nadmiernie religijnym, niechętnym łączeniu w jednym kadrze prącia z Największym z Polakuf, polecam dziś kliknąć w co innego, co pozwoli im na uniknięcie wkurwu, bowiem pan papież w niniejszym szorcie stanowi źródło wszelkiej niebezpiecznej głupoty i morderczych pomysłów, a wniosek ogólny jest zasadniczo taki, że 7 letnia mażoretka na jego miejscu sprawdziłaby się o wiele lepiej.

Des majorettes dans l’espace to ciężkie sześć minut homopropagandy i to chyba najlepszej, jaka powstała, ja przynajmniej nie natrafiłem na lepszą. Pochodzi z roku 1996 i dlatego skupia się przede wszystkim na podnoszeniu świadomości w kwestii zachorowań na AIDS, ale to oczywiście nie wszystko, bo jak każdy dobry film, tak i Mażoretki w Kosmosie są filmem o miłości – na przynajmniej kilku różnych poziomach – kobiety do mężczyzny, mężczyzny do mężczyzny, kosmonauty do kosmonauty, papieża do niewidzialnych ludzików, majoretek do bucików. Pokazuje też, że tylko jeden z tych rodzajów miłości może być zabójczy, wskazując przy tym Dżej Pi Tu, jako głównego sprawcę.

A przy tym całym ładunku negatywnego emo, film jest całkiem zabawny, pociągnięty świetnie narracją z offu i z sensownie zmontowanymi obrazkami, które w skrótowy sposób opowiadają pewną historię. Doczekał się nominacji do BAFTy, jego reżyser David Fourier zgarnął Cezara, narobił szumu na festiwalach i po 14 latach od premiery, wciąż jest niestety aktualny, bo jak uświadamiają nam media, watykańskim watażkom zmieniają się tylko twarze, a ten sam pusty mózg jest od wieków przeszczepiany z papieża do papieża.

Państwo wystawią dzieci na balkon na te sześć minut, żeby ócz niewinnych nie brukać widokiem gołych ludzi  oraz narządów, na które pambuk wstydzi się patrzeć i sobie klikną.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=EUN_6hsqt8s[/youtube]

P.S. organizacyjny – z braku czasu, notki w tym tygodniu będą małym festiwalem krótkiej formy filmowej, wygrzebanej z setek zakładek.

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

7 Responses to Penis w wzwodzie

  1. wolfik says:

    zakręcone, ale mądre cholernie

  2. wierzbi says:

    smutna historia i ostry rant po naukach Pana Naszego Jana „Pawła Drugiego i Na Szczęście Ostatniego, to tak właściwie cała zawartość dzisiejszej wrzut”

    Marceli, ja wiem, że na interpunkcje masz wywalone, ale dkn, w takich zdaniach przed to nie ma przecinka – weźże zapamiętaj, bo stosujesz konstrukcję taką namiętnie.

    Sorry, musiałem.

  3. Marceli says:

    weźże zapa­mię­taj, bo sto­su­jesz kon­struk­cję taką namiętnie.

    Nie ma za co przepraszać, przecież masz rację. ale blog to tak właściwie jedyne miejsce gdzie mogę się urwać od terroru interpunkcji i wrzucać znaki przestankowe, tak jak podpowiada mi rozum, czyli w miejscach wynikających z rytmu pisania, a nie czytania. I to nie jest tak, ze mam na interpunkcję wyjebane, tylko najzwyczajniej w świecie po prostu wierzę, że nie ma ogólnych zasad interpunkcyjnych, są tylko indywidualne wdechy i wydechy, które można oddać przy pomocy lasu przecinków.

  4. mat says:

    no zacny film. A na marginesie,ty marceli sluchasz radiowej trójki? tak wiesz, codziennie?

  5. Marceli says:

    tak wiesz, codzien­nie

    Tak, do kupy jakieś 15 minut dziennie, bo akurat tyle zajmuje zrobienie trzech kaw, a radio w kuchni musi grać, bo inaczej pies się nudzi. Na więcej radia nie starcza mi nerw, więc z reguły załapuje się na serwis info o 10, pana pierdołę o dwunastej i losową beznadziejna piosenkę ok 15-16. Ewentualnie ok 23 preparując kolację natrafiam na jakieś smutne mendy, albo panią od francuskiej piosenki i wtedy pies musi się jednak trochę ponudzić.

  6. Sendai says:

    O, nie widzialam wczesniej, mocne! dzieki :)

  7. Pingback:For the sake of inter-cultural communication! Two anti-pope vids :D « 梅雨眠中