Clash of Civilisations

Through my work as a business journalist, I’ve spent the better part of the past decade shadowing the new super-rich: attending the same exclusive conferences in Europe; conducting interviews over cappuccinos on Martha’s Vineyard or in Silicon Valley meeting rooms; observing high-powered dinner parties in Manhattan. Some of what I’ve learned is entirely predictable: the rich are, as F. Scott Fitzgerald famously noted, different from you and me.

What is more relevant to our times, though, is that the rich of today are also different from the rich of yesterday. Our light-speed, globally connected economy has led to the rise of a new super-elite that consists, to a notable degree, of first- and second-generation wealth. Its members are hardworking, highly educated, jet-setting meritocrats who feel they are the deserving winners of a tough, worldwide economic competition—and many of them, as a result, have an ambivalent attitude toward those of us who didn’t succeed so spectacularly. Perhaps most noteworthy, they are becoming a transglobal community of peers who have more in common with one another than with their countrymen back home. Whether they maintain primary residences in New York or Hong Kong, Moscow or Mumbai, today’s super-rich are increasingly a nation unto themselves.

moar

VS.

Ja w rewolucję nie wierzę. Wchodzące pokolenie, które mogłoby ją zrobić, jest zbyt indywidualistyczne. Pokolenie buntowników z 1968 r. miało wielu przyjaciół. Młodzi ludzie spędzali razem masę czasu. Mogli go spędzać w kawiarni, a mogli na demonstracji. Teraz jest inaczej. Nie będzie rewolucji Twittera, bo tam kontakty są doraźne. Ludzie gromadzeni za pomocą Twittera równie łatwo schodzą się i rozchodzą. Jak raz się spotkają, to nie znaczy, że spotkają się drugi raz. Mogą być społeczne wybuchy, może nawet potężne, ale rewolucji nie będzie, bo ona wymaga ciągłości, trwałych więzi. Po 40 latach pokolenie 1968 r. wciąż połączone jest silnymi więzami, których pokolenie Assange’a nigdy nie wytworzy. Walter Lippman napisał, że jednym z praw człowieka jest to, byśmy byli rządzeni. Generacja 1968 r. chciała, byśmy byli lepiej rządzeni. A obecna generacja wierzy, że prawem człowieka jest nie być rządzonym, a nawet zorganizowanym. Więzi pionowe uważa za obce. Uznaje tylko więzi poziome, które ad hoc tworzy poprzez Internet.

Wiency

=

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jTcZkETUyGA[/youtube]

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

5 Responses to Clash of Civilisations

  1. jw says:

    Poki co przeczytalem tylko to drugie, ale wielkie dzieki za tego pana. To jest tak mocne, ze chyba juz dzis nie zasne.

  2. Marceli says:

    no mnie Krastev tez poturbował na mózgu trochę, bo to miłe w sumie, jak pan filozof w prostych słowach wyciąga to, co niby wiesz, ale nie umiesz w precyzyjny sposób poskładać. a w zestawieniu z relacją z Atlantica kopie jeszcze mocniej.

  3. fidelio77 says:

    Ciekawy ten wywiad, chociaż w Tunezji obalili dyktatora do czego internet też się przyczynił (wikileaks). W Egipcie też się na demonstracje antyrządowe przez fejsbuka skrzykują.

  4. @ Chrystia Freeland – świetność.

  5. Pingback:Czekając na refren (Kiosk 2/2011) | Ziemia Niczyja | Mariusz Herma