Życiomat

Pod takim właśnie tytułem trafia do sklepów długo wyczekiwana produkcja, powstała przy współpracy wszystkich największych gigantów elektronicznej rozrywki: Electronic Arts, Sony, Bethseda, Microsoft, Ubisoft, Activision która – wedle zapowiedzi – ma całkowicie zrewolucjonizować rynek gier, a także nasze życie codzienne. Niczego innego zresztą się nie spodziewaliśmy po tytule, w tworzenie którego zaangażowano takich tuzów jak Sid Meier, Warren Spector czy Benoît Sokal, a praca nad nim wymagała najprawdopodobniej wielu wizyt na Wall Street oraz ościennych politycznych gabinetach. To właśnie dzięki zakrojonym na ogólnoświatową skalę rozmowom z przedstawicielami przemysłu usług finansowych oraz właścicielami banków, powstał Życiomat – gra, która przekracza granice rozrywki, pozwalając uczestnikom na całkowitą immersję w wirtualnym świecie.

Życiomat to jedna z tych gier, które dosłownie mogą pochłonąć na całe życie. Dlaczego? Zajmijmy się teraz po kolei tymi elementami, które powodują, że na stronie Życiomatu zarejestrowały się już ponad 4 miliardy użytkowników.

Interfejs

Coś, co poraża zupełną prostotą. Firmy, słynące z szastania ekstrawaganckimi budżetami na jak najmocniej dopieszczoną grafikę, decydują się na publikację gry, która wymaga tylko dostępu do internetu, jakiejkolwiek przeglądarki, oraz konta w którymkolwiek banku umożliwiającym samodzielną obsługę sieciową. Koniec z zastanawianiem się nad typami kart graficznych, kupowaniem 80 calowych monitorów plazmowych, czy wyszukanych słuchawek firmy Bang & Bum. Wystarczy nawet stara, niemodna komórka (krążą plotki, że udało się uruchomić Życiomat na oscyloskopie podłączonym do sieci, odradzamy jednak taką desperację, przynajmniej casualom). A uwierzcie – po pierwszej rozgrywce nie będziecie się mogli oderwać od Życiomatu przez długie lata.

Kampania dla jednego gracza

Na początek doskonała informacja dla tych, którzy narzekają na to, że dzisiejsze gry są stanowczo za krótkie (wspominając z utęsknieniem długie miesiące spędzone nad River Raidem): istnieją 100% potwierdzone doniesienia o sesjach Życiomatu trwających już ponad 50 lat. I to nie są rekordy – jeśli doliczymy wcześniejszą, analogową wersję, która w czasach fenickch podbiła całą Ziemię i cieszyła się niesłabnącą popularnością, aż do XXI wieku, niektóre z multiplajerowych rozrywek mogą się ciągnąc nawet przez całe pokolenia.

Każdy nowy gracz jednak zaczyna tak samo: z debetem – 30000pkt. Niezależnie od tego, jak wyglądał stan twojego konta przed zalogowaniem się do Życiomatu i w jakiej walucie były twoje pieniądze, otrzymując numer identyfikacyjny i token zaczynasz z długiem 30 tysięcy punktów. Widać, że twórcy tej gry doskonale pojęli zasadę Hitchcocka i postanowili zacząć od trzęsienia ziemi. Później napięcie zaczyna narastać. Otrzymujesz cel – przetrwać. oraz dziesiątki zadań pobocznych, które, być może, przy odpowiednim nakładzie sił i oszczędnym gospodarowaniem środkami pozwolą ci zniwelować dług, a najlepszym – osiągnąć zyski. Zorientowaliście się już zapewne, że Życiomat w swojej mechanice przypomina zwykłe, codzienne zarządzanie wydatkami gospodarstwa domowego, nie mogliście jednak przewidzieć tricku, zastosowanego przez twórców – otóż, dzięki milionom podpisanych umów wzajemnych, decyzje podjęte w Życiomacie znajdują swoje stuprocentowe odbicie w świecie rzeczywistym. Nie bez kozery jeden z recenzentów okrzyknął tę grę arcydziełem immersji, wieszcząc, że na prawdziwe skutki masowej popularności tego tytułu przyjdzie jeszcze poczekać.

Sprzedaż idąca w miliardy zdaje się potwierdzać, że mamy do czynienia z prawdziwym socjologicznym fenomenem i największą rewolucją od czasów Simsów, Facebooka i GTA ponieważ twórcom tego tytułu udało się gładko połączyć modele rozgrywki proponowane przez te legendarne gry. To właśnie Rockstar odpowiada za te fragmenty Życiomatu, które wzbudziły najwięcej kontrowersji i zwróciły uwagę mass-mediów. Wyprodukowane przez nich mody Provident, Komornik, Ruscy w Drzwiach czy subtelna minigierka, zatytułowana Polecony z Ultimo, to poziomy wymagające od gracza absolutnego oddania i skupienia, ostrożnego balansowania na granicy pomiędzy dobrem a złem, dokonywaniem dziesiątków wyborów moralnych, mogących zaważyć na losie setek NPC-ów. Naprawdę trudno się wylogować, gdy widzisz jak kolumna Rachunki przybiera niepokojąco czerwony kolor, kolumna Wpływy zniknęła gdzieś pod milionem zakładek, bo rozpaczliwie klikasz w Szukam Pracy jedną z tych sprytnych minigier, które potrafią zahipnotyzować na długie godziny, a do drzwi puka jakiś koleś z wąsem, który dotąd był tylko mgliście niedookreśloną rubryką na samym dole kolumny Wydatki, opisaną Pan Zenek. To są te chwile dla których warto zarwać parę nocy przy tej grze.

Doskonałym pomysłem okazało się również umieszczenie w świecie gry losowych poziomów zręcznościowych i interaktywnych przerywników. Poziom Śmigłe Palce zapewnia graczowi na przykład wyśmienite doświadczenia taktylne, zmuszając go do gładzenia opuszkami palców, wąskich, wrażliwych szparek bankomatów i błyskawiczne łapanie wypluwanych przez nie artefaktów, które pozwalają na zwiększenie poziomu prestiżu, a co za tym idzie, oferują szereg dalszych ułatwień na pozostałych etapach gry. Nie należy ich jednak mylić z prawdziwymi pieniędzmi, choć wszyscy znamy doniesienia o całych miastach (Manchester) i wioskach, które całkowicie przestawiły się na gospodarkę Życiomatową.

Dla tych, którzy cenią sobie interakcję z otoczeniem, przygotowano również wyczerpujące poziomy, kiedy wybierając z tysięcy linii tekstu na ekranie, musimy znaleźć właściwe kwestie, które pomogą w uzyskaniu kredytu, bądź też uzyskaniu korzystniejszego oprocentowania. AI przeciwników, choć losowa, potrafi czasem naprawdę zaskoczyć, dlatego są to poziomy, odblokowywane dopiero po przejściu na level hard (odbywa się automatycznie, po zniwelowaniu debetu do zera).

Tryb multi

Świat Życiomatu to tysiące niezależnych lig, rozrzuconych po milionach serwerów, pozwalających na grę wieloosobową w setkach tysięcy kategorii. Grają całe kraje, firmy i pojedynczy zawodnicy, co powoduje, że jest to jeden z najbardziej wymagających multiplajerów na świecie, nie oznacza to jednak, że zwykli gracze nie mają szans na zdobycie wszystkich achików i konkretnych zysków. Do pracy nad tym poziomem zatrudniono Neala Stephensona, dlatego też możecie się spodziewać, że nigdy wcześniej nie widzieliście tak realistycznej cyberrzeczywistości. Jeszcze nigdy tabelki w excellu nie wyglądały tak prawdziwie, a skutki złych obliczeń nie przynosiły tak dramatycznych efektów. Walka o pierwsze miejsce w Średnia Krajowa to nieustające zmagania z potrzebami i oczekiwaniami, godziny skrupulatnego planowania strategii i minuty spędzone na smakowaniu goryczy ostatniej porażki, wielokrotne powtórki i faile. I tu Życiomat po raz kolejny pokazuje swoje nowatorskie oblicze – tu nie ma sejwów. Jak twierdzi odpowiadający za tę decyzję art director Fumito Umeda – Sejwy? W życiu, nie ma czegoś takiego.

Każda decyzja jest ostateczna, każda konsekwencja jest nieunikniona. Onlinowa wersja Życiomatu to gra dla prawdziwych twardzieli, absolutna dżungla, mogąca wciągnąć jak najgorsze bagno i miejsce, w którym ważą się losy świata. Are You In?

Podsumowanie

Zamiana pieniędzy na punkty okazała się najlepszym posunięciem w dziejach całego kapitalizmu. Grywalizacja, której zalążki pojawiły się u progu XXI wieku, pozwoliła każdemu z nas stać się Mario, Dukem, płatkiem kwiatka i Maxem Paynem, tworząc prosty system nagród i ostrzeżeń i wpasowując go idealnie w otaczającą nas rzeczywistość. Pogoń za punktami zapewniła ludziom lepsze samopoczucie moralne (wreszcie nie trzeba gonić za tymi obmierzłymi pieniędzmi), przesuwając kwestie finansowe w sferę abstrakcyjnej rywalizacji o punkty, a świetnie rozpracowany system bonusów, takich jak Złote Karty klienta, indywidualna obsługa konta, pozwalały na jeszcze większe zżycie się ze światem gry. Nie da się tego tytułu określić inaczej jak mistrzowskim, ostatecznie kończy on dyskusję w temacie, czy gry mogą być dziełem sztuki. Mogą. Takim samym jak życie.

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

5 Responses to Życiomat

  1. dr Charles Kinbote says:

    Kolega zamiast pałaszować tort i żłopać z butelczyny, zasuwa cięzko w literkach. Ja też. My z 25 lutego już tak chyba mamy – praca, etos, edytory tekstu.

  2. myszkamiki says:

    co wy tam palicie, droga redakcjo? :)))

  3. Marceli says:

    Ja camele, Charles powinien mieć skitrane lucky strike.

  4. Pingback:„życiomat"