Armstronga

to wszyscy pamiętają, bo się przeleciał parę metrów po Księżycu, a takie fajne rocznice, jak dzisiejsza przechodzą prawie w ogóle nie zauważone, bo są dziełem Ruskich. Dlatego też więc w 52 drugą rocznicę pacnięcia po raz pierwszy w dziejach ciężkim, metalowym obiektem pochodzącym z Ziemi o powierzchnie Księżyca, kolejna z cyklu nieoglądanych przez nikogo poza mną notek z filmami o sowieckim programie kosmicznym. Tym razem w roli głównej – łunochody

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Comments are closed.