Fioletowa Krowa – Antologia angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej

fioletowa.jpg

Wydawnictwo: a5
Tłumaczenie, wybór, układ i redakcja: Stanisław Barańczak
Premiera (tego wydania): maj 2007
Cena: 44 pln

Są książki, które kupuję po kilka razy. Albo od razu wiem, że będę je chciał komuś podać dalej, albo wiem, że jak pożyczę, to nie wrócą, albo po prostu, chcę mieć daną ksiązkę w paru egzemplarzach. Tak jest z Don Kichotem, tak jest z Alicją w Krainie czarów, tak jest z Neuromancerem i różnymi wydaniami opowiadań Vian’a.

Rekord należy jednak do tejże właśnie Fioletowej Krowy, która kupiłem po raz szósty, lub siódmy. Żaden poprzedni egzemplarz nie wrócił z pożyczeń, a książki tak genialnej nie mam sumienia odbierać nikomu, kto się w niej zakochał. Trudno, choć w sumie 90% zawartej w niej wierszy i tak znam na pamięć, bo nie da się nie.

Fioletowa Krowa to po prostu legenda, książka równie ważna, co Biblia i Koran i ze zdecydowanie pozytywniejszym przekazem niż dwie powyższe. W tej książce ukryte są najpiękniejsze, najbardziej odjechane wybryki ludzkiego umysłu i doskonale nadaje się na kompendium wiedzy, o tym, jacy mogliby być ludzie, gdyby chciało im się być fajnymi ludźmi.

333 genialne wiersze z których można dowiedzieć się o tym, co każda kobieta wiedzieć powinna (i prędzej czy później się dowie), poznać nieznane szczegóły biografii takich postci, jak Nietzsche czy John Milton, dowiedzieć się o tajemniczych zwierzętach typu Dwuzadny Wielbłądopotam i odkryć, czemu pewien staruch z Kioto wrzeszczał na gejszę.

Spis autorów jest katalogiem największych nazwisk poezji anglojęzycznej – Larkin, Twain, Szekspir, Belloc, Lear i dziesiątki innych, a za całością dzieła stoi oczywiście Stanisław Barańczak, którego tłumaczeń poezji „poważnej” można nie lubić, natomiast przed którego tłumaczeniami limeryków, nursery rhymes, wierszy idiotycznych, absurdalnych i humorystycznych nie sposób nie klęknąć waląc w zachwycie łbem w posadzkę. To, co tłumacz wyprawia w tych wierszach z materią języka polskiego to najczystsza ekwilibrystyka i szamaństwo, plus dowód totalnie odjechanej wyobraźni lingwistycznej, której można tylko zazdrościć, bo na pewno nie dorównać. Można się czepiać ucieczek od oryginału, dużej dowolności interpretacyjnej, przeinaczeń a nawet całkowitych zmian treści, nie sposób jednak nie zauważyć, że w każdym z tych wierszy udało mu się ocalić to, co najwazniejsze – humor i absurd. Gdyby istniał Nobel za translację, Barańczak za Fioletową Krowę byłby niewątpliwie murowanym kandydatem.

Kończąc ten pean, mocno namawiam do nabycia Fioletowej krowy, bo nakład znowu pewno rozejdzie się w parę tygodni, a na wydania kolejne pewno znów poczekamy z 15 lat. Zdecydowanie książka, co ją trza mieć na półce – przynajmniej do czasu, aż będzie się pamiętało z niej wszystkie wierszyki i opowiastki.

(Aha – jeszcze – pewnego rodzaju kontynuacją Fioletowej Krowy są „44 opowiastki„, także przetłumaczone, zredagowane i wydane przez Barańczaka w serii Biblioteka Poetów Angielskich i to też jest rzecz na którą warto polować – głównie ze względu na genialne tłumaczenie serii o lordach Hillaire Belloca – tu także bonus dodatkowy – w „Opowiastkach” dostajemy także teksty oryginalne).

A na zachętę, zamiast tuby, ulubiony wierszyk Marcelego:

Jonathan Williams

W niedzielne popołudnie
wujaszek Iwo z fotela na
biegunach ogarnia wzrokiem
swoją posiadłość w momencie
gdy ciocia Dora zabiera się
do rąbania drewna na podpałkę

panie młody
lepi beńdzie jak se sióńdziemy
z drugi strony domu

kobita
ś siekierom
czy ja cóś takiego pomylonego w życiu widziaem
to nie wiem

(prywata na koniec – będę maxymalnie wdzięczny za podlinkowanie mi oryginalnej wersji tego wiersza, bo nie potrafię go nigdzie namierzyć)

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

3 Responses to Fioletowa Krowa – Antologia angielskiej i amerykańskiej poezji niepoważnej

  1. butters says:

    Chciałam wyszperać w Merlinie – i co znalazłam zamiast?;)

    http://www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,416976.html#fullinfo

    Dowiem się np. dlaczego IKEA rozwija się w błyskawicznym tempie;)

  2. Marceli says:

    Też na to trafiałem, szukając okładki do wklejenia :) O dziwo nie mają na merlinie tej ksiązki w ogóle w ofercie.

  3. Pingback:Ooops! » nie-swojska Pjosenka ludowa (obca)