TPD Proudly Presents: Ramka Fajek pt I">TPD Proudly Presents: Ramka Fajek pt I
Categories: Dźwięki, TPD, mixtape
Nowy trend w comiesięcznych składakach postanowiłem wprowadzić i żeby nie ograniczać się jedynie do pomysłów własnych oraz zawartości domowych dysków mam zamiar zapraszać różnych ludzi do współtworzenia mixtejpów tematycznych. Zaczynamy od spotkania z kolegą Carmodym, z którego wniknęła dwuczęściowa składanka (moja część za tydzień), poświęcona naszej ulubionej używce, którą z przestrzeni publicznej próbują wyrugować rożnej maści maniacy, a także osoby rozsądne zwiedzione pro-zdrowotną propagandą. Może będzie to requiem dla kulturotwórczej roli fajek, może sygnał, że nie da się ich tak łatwo pozbyć, za to na pewno jest to zestaw 18 piosenek z kategorii extra-mocne bez filtra. Ta część składaka kopie jak gitanes i ducados, następna będzie delikatna jak zefiry i koole.
Tracklist:
01 — The Knife — You Take My Breath Away (4:29)
02 — Andrew Jackson Jihad — Cigarettes (1:16)
03 — The Fiery Furnaces — Smelling Cigarettes (5:30)
04 — Beck - Nicotine & Gravy (5:12)
05 — Rufus Wainwright - Cigarettes And Chocolate Milk (4:30)
06 — My Bloody Valentine — Cigarette In Your Bed (3:30)
07 — Mount Eerie — Don’t Smoke (2:52)
08 — Mischief Brew — Coffee, God, And Cigarettes (2:22)
09 — Andrew Jackson Jihad — Cigarettes (1:16)
10 - Queens Of The Stone Age — Feel Good Hit Of The Summer (2:43)
11 — Dancing Cigarettes — Puppies In A Sack (4:23)
12 — Dancing Cigarettes — Simple Machines (4:07)
13 — Band Of Horses — Cigarettes, Wedding Bands (4:35)
14 — I Am Kloot — Dead Men’s Cigarettes (2:50)
15 — Reverend Glasseye and His Wooden Legs — One More Smoke (2:26)
16 — Nick Drake — Been Smoking Too Long (2:13)
17 — Łona i Webber — Rzuc To feat. Afro Jax (4:22)
18 — The Knife — A Lung (3:26)
Słuchanie Zabija: Ramka Fajek I (90MB)
A zamiast klasycznego trajlera
Bill Hicks

Pogłaskaj









19 komentarzy
Jeszcze kilka tak ekstatycznych apologii fajek, a znowu zacznę palić. Rzuciłem 3 lata temu. Spodziewaj się moich prawników. dr Charles Kinbote(Cytuj)
Chyba nigdy nie rzucę. Świetna składanka, też sobie kiedyś taką robiłam. pzdr od Marlboro Woman. jakuzz(Cytuj)
@ Charles
Jak rzuciłeś, to nie pal. Jak się z fajkami nie rozstaję od 15 roku życia, tak gdybym choć raz w tym okresie miał akcję, że mam powód rzucić (nawet mi przez głowę to na razie nie przeszło), to raczej chciałbym się tego trzymać. Nie dlatego, że tak zdrowiej, tylko dla zasady :)
@ Jakuzz
No bo tak właściwie nie ma powodów do rzucania, a radocha płynąca z porannego fajka, wynagradza wszelkie drobne wady, jak np marudzenie niepalących. Oklaski za składak dla Carmody’ego :) Marceli(Cytuj)
Hej, hej. Ale to wszelkie wróżby, przestrogi i wizerunki facetów z wyciętą krtanią traktujesz jako czczą propagandę Ministerstwa Zdrowia i mistyfikację prolajfowych aktywistów? Jaką perspektywę obierasz wobec posępnej postaci Mr. Kancera? Taką, że i tak się na coś skona? Bo zauważam u Ciebie nie tyle przymus i nałóg, co dobrowolny akt i przyjemność. ciekawe to i dlatego zastanawia. Bo na ogół palacze tłomaczą innym, że Panie rzuciłbym, ale nie mogę, probowałem, starałem się, żułem nikoret i plastry nalepiałem. A to jest gadka niewolnika, a u Ciebie — wyznanie zadowolonego konsumenta i dożywotniego fana. dr Charles Kinbote(Cytuj)
Charles — kwestia wyboru. Jedni cieszą się, że mogą się zabić w półtonowych maszynkach ze stali, napędzanych toksyczną benzyną i zakładają poświęcone im strony, kluby, walą gruchę nad okrągłościami karoserii i najchętniej wpychali by fiuty w rury wydechowe, a ja wolę się podniecać kawałkiem papieru z tytoniem i toksycznymi świństwami, dającym ten sam rodzaj kopa adrenalinowego, co przyciśnięcie gazu do dechy.
I spoko, wierzę w szkodliwość fajek, wierzę, że lekarze nie ściemniają (choć nie przyznają się np zbyt do istnienia raportu WHO, w/g którego bierne palenie to jeden z większych hoaxów XX wieku — http://www.forces.org/evidence/files/pas-smok.htm — raport plus analizy), ale mam to zupełnie gdzieś. Palenie fajek sprawia mi przyjemność, odpręża, pomaga w interakcjach międzyludzkich (nigdy tylu fajnych ludzi nie poznałem, co w trakcie przerw na fajki w szkołach i pracach), przeszkadza w obgryzaniu paznokci (to jest akurat nałóg, którego chętnie bym się pozbył), leczy neurozy i stany lękowe — więcej bonusów, niż minusów po prostu. I stąd nie zamierzam płakać, jak mi się jakaś choroba od petów przyplącze, bo wiem, że stało się tak za moją zgodą, na moje własne życzenie i jest to cena dodatkowa, którą zgodziłem się zapłacić, za możliwość intoksykowania organizmu nikotyną. Tak, jak maniacy od aut zgadzają się, że śmierć w wypadku jest jedną z możliwych cen za posiadanie samochodu (oprócz codziennego wkurwu w korkach, narzekania na ceny benzyny, przeglądów etc).
Plus, kompletnie nie kumam ludzi narzekających na własne nałogi — masz kurwa nałóg, bo sam kiedyś podjąłeś taką decyzję. Przyjmuj konsekwencje. Marceli(Cytuj)
Taka mi się anegdota nasunęła z pisarsko-nikotynowego żywiołu. Nabokov uwielbiał papierosy i palił 2–3 paczki dziennie. (Czasem nawet i 4, kiedy pisanie szło mu opornie.) Ale wylądował raz i drugi w szpitalu i lekarze zasugerowali mu zalezność między ilością nikotyny a stanem jego serca. Rzucił więc, przytyl 30 kg, bo nałogowo żarł teraz cukierki karmelowe. Jednak z miłością do fajek nie skończył. Na uniwerku mial kolege, który sporo kopcił — i Nabokov łaził za nim mniej lub bardziej ostentacyjnie krok w krok i wdychał dym, a jak ten akurat nie palił, a Vlad uczuwał potrzebę, to zaciągał się fajczaną wonią marynarki i koszuli kolegi. Widok był ponoć rozbrajający. dr Charles Kinbote(Cytuj)
very gut ajdia macio(Cytuj)
Sie tak Macio nie czesz, bo na Cie też przyjdzie kolej :) Marceli(Cytuj)
wśród zefirów i mentoli lajt ;) Olé(Cytuj)
jestem prosty i przewidywalny:) Marceli(Cytuj)
Kawałek Andrew Jackson Jihad zainspirował mnie do szybkiej, lansiarskiej roboty—> http://pl.youtube.com/watch?v=Pgwfha-i3aA . Dzięki, Marcel, jeszcze około godz. 18, dziś nie wiedziałem, co ze sobą począć. Zrobiłem sobie przerwę w robocie, nuda a tu taka niespodzianka. Śledziu(Cytuj)
Prosto, krótko i na temat :) Marceli(Cytuj)
Jako ta, która skończywszy liceum skończyła i z paleniem, chciałam tu rzucić, jakiś porażający kawałek antynikotynowy — bo jednak sądzę niepalenie jest przyjemniejsze od palenia no chyba, że przy alko — ale było ciężko. No ale może antynikotynowe reklamówki z japońskimi girlsbandami i boysbandami kogoś porażą.
http://pl.youtube.com/watch?v=N4pbzPvzvQY&feature=related
http://pl.youtube.com/watch?v=Ztz3jxBRVQU&feature=related
A jak nie, to chociaż nie palcie w łóżku. Radzi tak nawet Patti Smith, która zapewne paliła już wszystko i we wszystkich miejscach. Że tak się podeprę autorytetem.
http://pl.youtube.com/watch?v=Iox_uwclKR4 As(Cytuj)
As, przecież sto lat temu poeta Hemminger w 8 linijkach skutecznie wytłumaczył, czemu każde anty-nikotynowe nawoływania są nieskuteczne:
Tobacco is a dirty weed.
I like it.
It satisfies no normal need.
I like it.
It makes you thin, it makes you lean,
It takes the hair right off your bean.
It’s the worst darn stuff I’ve ever seen.
I like it.
:)
Większość z propagandy anty ( w tym również wrzuceni przez Ciebie Żapończycy), popełnia podstawowy błąd — powtarza truizmy, które od wielokrotnej repetycji bynajmniej nie stają się straszniejsze, a zdecydowanie łatwiej je w takim nasileniu zignorować, wrzucając do worka z napisem bullshit. Kiedyś nawet miałem założenie, że jak zobaczę anty-nikotynowy przekaz, który czymkolwiek mnie zaskoczy, to rozważę odstawienie petów. I chyba dzięki temu będę jarał aż do 80-tki, bo antytytonistom nawet się nie chce starać i nadal w świecie, w którym może mnie zabić kanapka z mcdonaldsa albo czyjeś przypadkowe kichnięcie, próbują mnie przestraszyć kolejną chorobą. John Cleese był bliski kiedyś, pokazując terror do jakiego może w domu doprowadzić brak fajek, ale ten klip akurat widziałem zanim zacząłem palić i od tego czasu go nie potrafię znaleźć. Marceli(Cytuj)
Zgadzam się w 100 procentach. Stąd wrzuciłam jeden z najbardziej żałosnych filmików, na jakie się natknęłam. Ale nie przejrzałam ich wiele, bo były zgoła męczące. Można z tego wyciągnąć jakiś pozytyw — te wszystkie banały anty zostawiają terrę incognitę do wyżycia się dla wszelkiej maści artystów. Fakt, to, że jest ona taka incognita, źle świadczy o dobrej woli i empatii antynikotynistów. Rzucić można chyba tylko ze ściśle osobniczych powodów, jak się np. człowiek zintegruje z dżunglą amazońską w sobie.:)) Mnie to najbardziej odstręczało w fajach, że tak mną pomiatają. Dopóki nie próbowałam rzucić, sądziłam, że to przyjemne i że ja tego chcę i mogę przestać chcieć, a tu nagle okazuje się, że to nie o moją wolę tu chodzi. To naprawdę żałosne, jak człowiek sam siebie zaczyna oszukiwać. No przecież nie mogłam tak się dawać robić w konia, nie?:) As(Cytuj)
Spoko, jak rzuciłaś na etapie licealnym, to jeszcze byłaś daleko od levelu, że traktujesz fajki tak, jak jedzenie, picie i czytanie, czyli czynności niezbędne do utrzymania organizmu w dobrym samopoczuciu i formie i tu jeszcze wolna wola mogła sobie poszaleć.
Później cały wysiłek wolnej woli przerzuca się na front ‘rzucić? po co? po pierwsze nadmiar wysiłku, po drugie za małe bonusy w porównaniu z przyjemnością odczuwaną aktualnie.’
A że jeszcze do tego uwielbiam zapach tytoniu, kręci mnie estetyka paczki i papierosa, na jakimś tam poziomie archetypicznym rusza mnie też odwieczność i kompletna bezcelowość trzymania w ustach zwiniętych zapalonych liści, to podejrzewam, ze moje rzucenie byłoby takie, jak u wspomnianego przez Charlesa Nabokova — polowałbym na każda okazję, żeby ukraść komuś tego dymu. Pet mnie po prostu uspołecznia, jak w sumie chyba nic innego. Marceli(Cytuj)
Ciebie rozumiem, bo palisz, ale Nabokov był nieco dziwnym gościem — dotąd wydawało mi się, że każdego, kto rzucił, już tak po miesiącu, dwóch zaczyna odrzucać zapach fajek. Mimo wszystko, bardzo ładne to jego dziwactwo.:)
Ja już jestem po levelu absolutnego odrzucenia, więc czasem się skuszę przy alko na tę bezcelowość, ciepło i ciśnienie w krtani — masz z tym rację. Ale bez alko (nie mówiąc o obrzydliwym fajkowym kacu następnego dnia) znów mnie odrzuca.
Rzuciłam właściwe na koniec pierwszego roku studiów, po ponad czterech latach palenia paczki dziennie, wiec — uwierz — nie było to lekko.:)
Ale dobra, koniec, czuję się idiotycznie w tej roli, zestresowałam się, idę zapalić.;)) As(Cytuj)
Marceli Says:
styczeń 27th, 2009 at 01:32
jestem prosty i przewidywalny:)
Etam. Po prostu wiisz, co dobre :) Olé(Cytuj)