Weekend, dzień 3

w towarzystwie klasyka na żywo:

Luomo – Class

Live

relacja będzie. Potem.

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

4 Responses to Weekend, dzień 3

  1. pagaj says:

    a ja myślał, że Waść nie lubisz Luomo (i w ogóle Sasu R. jako takiego)

  2. Marceli says:

    Jakimś zdeklarowanym fanem nie jestem, ale Vocalcity dość długo hulało w rotacji na słuchawach, a Convival mi początek zimy uprzyjemniał na zmianę z Lulu Rouge. I w sumie było tak jak się spodziewałem, czyli 1h,5 pląsu skakania i kręcenia dobrych, szybkich housowych bitów w oparciu o kawałki z ostatniej płytki. Bardzo profesjonalny secik, do zupełnego wyluzowania i potrząsania kończynami, bez kombinowania.

  3. j says:

    Czyli było warto? Bo odpuściłem, ostatnio jak grał w Kato Delay/Luomo to średnio się bawiłem, i nawet „Tessio” nie brzmiało jak powinno.

  4. Marceli says:

    Nie nastawiałem się na jakieś specjalne wydarzenie, ale w sumie bawiłem się doskonale, choć to przecież house tylko i jak się było na 3 takich imprezach, to ma się pełny przegląd:) Bardzo fajnie pomontował ten materiał z Convival, który na płycie nie jest jakoś szczególnie taneczny, a na koncercie naprawdę rozruszał te sto osób pod sceną.