Armia Ślepców — Romuald Pawlak

Categories:  Literki


Romu­ald Paw­lak
Wydaw­nic­two Red Horse

Żeby nie było nie­po­ro­zu­mień, to to jest recen­zja po zna­jo­mo­ści, pod­szyta nepo­ty­zmem, bo doty­czy ksiązki napi­sa­nej przez kum­pla. Można wie­trzyć w tym Układ, a ja się tłu­ma­czył nie będę, nad­mie­nię tylko, że innych jego ksią­żek nie recen­zo­wa­łem (no dobra, jedną).

I za tą bym pew­nie też się nie zabrał, bo jest poli­tyczna, a z poli­tyką to mam tyle wspól­nego, że odda­lam się w pośpie­chu widząc jaśnie­oświe­cone mordy panu­ją­cych, ale dosta­łem ją cen­tral­nie na maila, z roz­ka­zem „czy­taj!”. Kole­gom się nie odma­wia, no to przeczytałem.

I nor­mal­nie, kopara do ziemi.

Że Romek jest nie­złym pisa­rzem, wie­dzia­łem jesz­cze zanim się pozna­li­śmy, bo w opo­wia­da­niach dru­ko­wa­nych dawno temu w Feni­xie, udało mu się ze strasz­nego Sosnowca, zro­bić jesz­cze strasz­niej­sze miej­sce, w któ­rym krążą moce ciemne a groźne, a w każ­dym zaułku czai się seryjny mor­derca. Co nie pozo­stało oczy­wi­ście bez wpływu na mój romans z dziew­czę­ciem zamiesz­ku­ją­cym w tym mie­ście, bo po pro­stu prze­sta­łem tam jeź­dzić po tych tekstach.

Ale potem PąPaw­lak prze­sta­wił się na fan­tasy. I się skoń­czyło, bo mogę strasz­nie kogoś lubić i cenić, ale przez opo­wie­ści o magach, smo­kach i magicz­nych dupe­re­lach nie jestem w sta­nie prze­brnąć. Gubię się już na eta­pie mapek. I tak się lite­racki kon­takt z Auto­rem urwał.

Potem były Inne Okręty, które prze­czy­ta­łem z przy­jem­no­ścią i rado­śnie kon­sta­tu­jąc, że wresz­cie nie fan­tasy i zbio­rek opo­wia­dań, który, mimo, że ze fan­tasy głow­nie zło­żony, jed­nak był fajny.

A teraz mamy Armię Ślep­ców.

Nie chcę mówić, że to naj­lep­sza jego powieść, bo nie znam wszyst­kich, ale z tych, które znam zde­cy­do­wa­nie naj­cie­kaw­sza. Po pierw­sze – porząd­nie odro­bione zada­nie z poli­ti­cal fic­tion, oparte na zało­że­niu, że Bizan­cjum nadal ist­nieje, a co gor­sza, ma kaprys pod­bić Pol­skę. Taką z roku 2006, bo mniej wię­cej wtedy toczy się akcja powie­ści. I mogło pójść w dwie strony: albo topor­nej, kosz­mar­nej prozy w stylu Bar­nima Rega­licy spod znaku nie rzu­cim ziemi skąd nasz ród i nie będzie Nie­miec (tfu, Bizan­tyj­czyk) pluł nam w twarz, albo total­nej szy­dery z pol­skiego poli­ti­cal fic­tion, w stylu legen­dar­nego W leju po bom­bie Sapkowskiego.

A poszło w zupeł­nie trzecią.

Paw­lak nie wie­rzy w boha­tersz­czy­znę, za nic ma „Pola­ków upór nie­złomy”, cichutko pod wąsem pod­kpiwa sobie z wiel­kich ogól­no­na­ro­do­wych zry­wów, z któ­rych nigdy nic nie wyszło oprócz oka­zji do zbio­ro­wych pogrze­bów i kolej­nych zry­wów. Woli opi­sać sza­raka, zwy­kłego gościa obsłu­gu­ją­cego ksero, po któ­rym toczy się walec histo­rii. Poka­zuje, jak zmiana wła­dzy wymu­sza zmiany w życiu codzien­nym, jak wpływa na to, co można mówić a czego nie, jak się zacho­wać, a jakich gestów uni­kać. Główny boha­ter wcale nie jest boha­te­rem, przez całą powieść zde­cy­do­wa­nie bar­dziej zaj­muje go wła­sna żona, kum­ple, któ­rzy zni­kają w tajem­ni­czych oko­licz­no­ściach, zacho­wa­nie wła­snej posady i nie rzu­ca­nie się w oczy władzom.

Po pro­stu – wresz­cie nor­malny boha­ter w pol­skiej lite­ra­tu­rze. We Don’t Need Ano­ther Hero.

Dzięki temu zabie­gowi, Armię Ślep­ców czyta się rewe­la­cyj­nie. Nie jeste­śmy zmu­szani do czy­ta­nia z pier­sią wez­braną patri­dio­tycz­nym wzru­sze­niem i wzro­kiem zapa­trzo­nym w łopo­cące sztan­dary. Nor­mal­nie – czy­tamy o gościu, który zacho­wuje się dokład­nie tak, jak zacho­wy­wało się 99% nor­mal­nych ludzi pod­czas róż­no­rod­nych zawie­ruch politycznych.

Nie jest to książka, którą chęt­nie wrzucą do kanonu lek­tur szkol­nych. A szkoda. Przy­da­łaby się bar­dziej niż Dobra­czyń­ski.
Nato­miast zde­cy­do­wa­nie warto ją przeczytać.

A dla miło­śni­ków pol­skiego SF z lat 80’ sma­czek dodat­kowy, czyli ukryta w drob­nych deta­lach dys­ku­sja z jed­nym z naj­waż­niej­szych tek­stów poli­ti­cal fic­tion tam­tego okresu – Wyj­ściem z cie­nia Janu­sza Zaj­dla. Jak dla mnie w meczu Paw­lak – Zaj­del – 1:0.

Szkoda tylko, że następna powieść pew­nie znów będzie o smokach.…

Pogła­skaj
Poślij w kosmos:
  • Wykop
  • Blip
  • Facebook
  • Twitter
  • Flaker
  • Google Bookmarks
  • Tumblr
  • Netvibes

Brak komentarzy

(Required)
(Required, will not be published)

Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.

WP SlimStat