Babyhead — Babyboom Town

Nabraw­szy urazu do bry­tyj­skich kapel w związku z wysy­pem róż­nych Arc­tic Mon­keys i tym podob­nych roz­cheł­sta­nych bar­dów buntu po 40 ojro za minutę śpie­wa­nia, jakoś ostat­nio ogra­ni­czy­łem się do słu­cha­nia tylko spraw­dzo­nych kla­sy­ków typu Vadim, Roots Manuva czy inne The Stre­ets, aż tu nagle takie cudo w moich słu­cha­wach, zupeł­nie i czy­stym przypadkiem.

Naj­pierw było The Geek Show, gdzie pano­wie z Baby­head wstęp­nie zakre­ślili pole swo­ich dzia­łań, łącząc ska z dan­ce­hal­lem, hip-hopowego MC z śpie­wan­kami w stylu wcze­snego Mad­ness i dużym ładun­kiem prze­bo­jo­wo­ści. Jak na debiut rewe­la­cja i bar­dzo mocna zachęta do dal­szej obser­wa­cji roz­woju tego 10 oso­bo­wego kolek­tywu z mia­sta Bristol.

No i wła­śnie przy­da­rzyła się oka­zja, album nr 2 w dys­ko­gra­fii, tym razem zaty­tu­ło­wany Baby­boom Town

Pierw­sze, co wgniata w fotel tudzież rowe­rowe sio­dło, to tempo. Zna­czy wiem, ska musi być szyb­kie raczej, ale tu to jest roz­pę­dzone z górki TGV po pro­stu. Sek­cja dęta cho­dzi tak, jakby dyry­go­wał nią naspi­do­wany Maceo Par­ker a grali w kole­sie o nie­skoń­czo­nej pojem­no­ści płuc, do tego docho­dzą skre­cze w tem­pie Kid’a Koali z Car­pal Tun­nel Syn­drome i MC nawi­ja­jący, jak wście­kłe baby na targu, któ­rym ktoś wyku­pił ostatni sta­nik, roz­miar ‘Z’. 13 kawał­ków, ener­gia nie siada nawet na chwilę, sła­bych nume­rów brak — i to już po raz drugi, bo i na The Geek Show, nie było się do czego przyczepić.

Czy­sty przy­tup, ogień i ener­gia z jamaj­skiego pie­kła rodem, prze­fil­tro­wana przez całe morze hip-hopowych brej­ków, zabaw kon­so­letą i rado­snych gru­po­wych okrzy­ków, cięż­kich basów i dubo­wego kom­bi­no­wa­nia z prze­strze­nią. Do tego rado­sne tek­sty o uro­kach życia w mie­ście i rela­cjach mię­dzy­pł­cio­wych, zapo­da­wane z total­nym dystan­sem i iro­nią. Gdyby szu­kać jakichś sko­ja­rzeń muzycz­nych, ciężko byłoby zna­leźć kapelę, która mie­sza­łaby różné nie­przy­sta­jące do sie­bie style w tak dopra­co­wany i ide­alny spo­sób, co wróży, że jeśli chło­paki się wybiją, a szanse są duże — sup­por­tuja Roniego Size’a, Daddy G oraz Dub Pistols — to mogą stać się odkry­ciem na miarę wspo­mnia­nego The Stre­ets

Płytka, przy któ­rej po pro­stu nie da się usie­dzieć spo­koj­nie, natych­miast wyrywa z upal­nego mara­zmu i zmu­sza do rado­snego kica­nia po cha­cie w takt nap… cych trą­bek. Zde­cy­do­wa­nie kroi się album na całe lato albo i dłużej.

Na zachętę jesz­cze parę obrazków:

Baby­head
Baby­boom Town
Pre­miera: 23 IV 2007

Be the first to like.

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.