Brak słońca
Categories: Dźwięki
i zimowy nadmiar roboty ewidentnie szkodzi temu blogu, ale wiosna już wnet.
Są jaskółki: Nowa Ilya
na której Joanna Swann w co najmniej dwóch kawałkach wraca do genialnej formy z They Died for Beauty i wreszcie nagrywa płytę, na którą czekałem przez całe dwa poprzednie albumy kiedy to postanowiła bawić się głosem i trochę zapomniała o pisaniu pozytywnie melankolijnych piosenek. Chciałbym ją w jakimś combo z Barrym Adamsonem czy Mattem Elliottem. Na razie pozwala przetrwać szarość.
Podobnie jak Walsh który okazał się idealnym soundtrackiem do przyglądania się gołębiom taplającym się w rozmokłych gównach wychylających się spod czarnego śniegu w pobliskim parku.
Pojęcia nie mam skąd się wziął, ani kim jest, ale strasznie mi to jego Back 2 the High Life mordę cieszy mieszanką ejtisowej syntetyki w stylu Coma Truise, prostych housowych bitów i produkcji z piwnicy, dzięki czemu wszystko brzmi jak chillwavove wynalazki sprzed dwóch lat, tyle, że mniej muli.
Najbardziej jednak wiosna idzie z Robertem Glasperem, który wlazł ze swoim Experimentem do studia i dokonał paru rzeczy niemożliwych: znalazł piękno w piosence Sade:
zatrudniając do niej wokalistkę, przy której zbladła nawet Erykah Badu również obecna na tej płycie; i pokazał praktycznie całą pierwszą ligę nu-soulu łamanego na organiczny hip-hop, zatrudniając do ficzuringów między innymi Mos Defa, Loupe Fiasco, Shafiqa Husayna czy Meshell Ndegeocello. Ponad godzinny zalew idealnie czarnego cukru, muzyka do radia i z radia wyciągająca wszystko to, co najlepsze z soulu w ostatnich 20 lat. Normalny dream team, pozwalający wypatrywać z nadzieją kwiatków wychylających spod parkowego gówna. I darmo sobie można całości posłuchać.
Aha, i cover Nirvany też jest:












1 komentarz
Glasper bardzo dobry. Na razie najczęściej słuchana płyta ’12. Okładka Ilya bardzo zła.
Mariusz Herma(Cytuj)