Palisz? To weź to wreszcie i powiedz.

Categories:  Myślenie szkodzi

Nazy­wam się Mar­celi, mam 33 lata, palę zioło od 16 roku życia (błąd) i raczej nie mam zamiaru prze­stać, bo alko­holu nie lubię, a Pol­ski na trzeźwo się nie da w dużych ilo­ściach. Zaczą­łem palić w cza­sach, gdy zioło sprze­da­wało się na szu­flady, począt­kowo wpro­wa­dziło to pewną dez­or­ga­ni­za­cję w moim życiu, dziś spo­koj­nie 10–15 gram mie­sięcz­nie wystar­cza mi w zupeł­no­ści, jako wie­czorny relak­sant i kon­cer­towy wzma­gacz wra­żeń słu­cho­wych. W mię­dzy­cza­sie prze­te­sto­wa­łem więk­szość pozo­sta­łych środ­ków i po krót­kim, acz inten­syw­nym roman­sie z pol­skim spi­dem, który kosz­to­wał mnie tro­chę zębów, stwier­dzi­łem, że tema­cie uży­wek zioło zaspo­kaja moje wszel­kie potrzeby i wła­ści­wie jest jedy­nym nar­ko­ty­kiem poza kawą i dorocz­nym kwa­sem zarzu­ca­nym ze wzglę­dów higieny psy­chicz­nej, przy któ­rym pozostałem.

I tak, oczy­wi­ście chciał­bym, żeby posia­da­nie nie­wiel­kich ilo­ści mari­hu­any było legalne w tym kraju. Chciał­bym móc iść do sklepu i wybrać coś z ulu­bio­nych odmian, chciał­bym spo­koj­nie nosić przy sobie fajkę i zapa­sik, chciał­bym bez­stre­sowo posie­dzieć sobie w parku i nacie­szyć się oko­licz­no­ściami przy­rody, ścią­ga­jąc bucha czy dwa, żeby rze­czy­wi­stość stra­ciła kanty i prze­stały mnie wkur­wiać dresy śmier­dzące piwem, które można kupić legal­nie. Chciał­bym, żeby ktoś mi zapew­nił — jako zwy­czaj­nemu kon­su­men­towi — nor­malna obsługę i wol­no­ryn­kowy wybór towa­rów, żeby wresz­cie skoń­czyć z dzie­siąt­kami tele­fo­nów, pośred­ni­ków, spo­tka­niami z kibo­lami tej, czy owej dru­żyny pił­kar­skiej, któ­rzy z reguły kon­tro­lują rynek w danym mie­ście. Nie chcę za 10 lat wysta­wać pod pod­sta­wów­kami i zacze­piać dzieci, z pyta­niem, czy mają coś sprze­dać, nie inte­re­sują mnie kolejne lata odmra­ża­nia sobie dupy na par­kin­gach i zasy­fio­nych osie­dlach w środku grud­nia i cze­ka­nie na dilera, któ­remu jak zwy­kle coś wypa­dło. Mam kasę, mam kon­su­menc­kie prawo doma­ga­nia się dostępu do towaru i obsługi na przy­zwo­itym pozio­mie, tak, jak wiel­bi­ciel nie­ty­po­wych drin­ków ma prawo popro­sić o swoją flaszkę dena­tu­ratu w sklepie.

Co nie­stety sta­wia mnie w jed­nym sze­regu z gim­na­zja­li­stami, lice­ali­stami, stu­den­tami, ska­te­rami i miło­śni­kami JAH, sta­no­wią­cymi naj­więk­szą grupę kon­su­mencką tej używki. Tylko czy aby na pewno? Idę na kon­cert, mon­tuje się ekipa – plus minus 30 lat­ko­wie, ludzie wol­nych zawo­dów i eta­towcy, z wykształ­ce­niem wyż­szym albo ulicz­nym – wszy­scy palą. Idę na tur­bo­golfa, mon­tuje się ekipa przy­pad­ko­wych ludzi, mniej wię­cej od 28 roku życia w górę i po 15 minu­tach wza­jem­nego obwą­chi­wa­nia nagle wkoło robi się gęsto od lufek, fifek, fajek i wor­ków z zio­łem. Idę do knajpy, sie­dzę, piję z grupą dobrych miesz­czan, zara­bia­ją­cych nieco wię­cej niż śred­nia kra­jowa, pła­cą­cych regu­lar­nie podatki i gło­su­ją­cych w wybo­rach i zawsze ktoś wycią­gnie worek i zawsze wszy­scy chęt­nie się poczę­stują. W skró­cie – gdzie­kol­wiek bym nie poszedł, tam zawsze więk­szość jest paląca, popie­ra­jąca i kupu­jąca, w dokład­nie tych samych obskur­nych warun­kach, co i ja muszę kupo­wać i dokład­nie tak samo narze­ka­jąca na to, że prawo jest zje­bane, a uja­rani gim­na­zja­li­ści psują nam PR.

Tylko, że nas nie widać. Z róż­nych powo­dów prak­tycz­nie żaden z nas się nie wychyla, nawet posta­cie publiczne, mające coś w rodzaju dzi­kiej karty na zacho­wa­nia powszech­nie nie­apro­bo­wane, raczej wolą temat pale­nia pomi­jać w swo­ich wypo­wie­dziach, i jeden Śledziu, który cen­tral­nie mówi o baśnio­wym ele­men­cie jako waż­nym skład­niku swo­jej twór­czo­ści, czy pan Racz­kow­ski, rysu­jący naj­pięk­niej upa­lone dow­cipy świata, żadnej wio­sny nie czy­nią. Sie­dzimy w domach, trzy­ma­jąc bonga poupy­chane po szu­flad­kach, kitra­jąc coraz bar­dziej oje­by­wane przez dile­rów worki i nie odzy­wamy się ani sło­wem, nie robimy abso­lut­nie nic w spra­wie zmiany praw­nego sta­tusu mari­hu­any w pol­skim prawodawstwie.

Dzięki czemu do opi­nii publicz­nej dociera tylko jedno – ilość nie­let­nich kre­ty­nów, któ­rzy rok­rocz­nie dają się zwi­nąć za posia­da­nie na Mar­szu Wyzwo­le­nia Kono­pii. To doroczne wyda­rze­nie jest zresztą powo­dem mojego dzi­siej­szego wkurwu, bo od samego rana lecą kolejne niusy na fejs­buku, doty­czące wczo­raj­szego przemarszu.

GW

Od rana zatrzy­ma­li­śmy 15 osób, w tym 10 nie­let­nich, przy któ­rych zna­le­ziono nar­ko­tyki — mówi Maciej Kar­czyń­ski, rzecz­nik poli­cji. — Po zakoń­czo­nej legal­nej mani­fe­sta­cji ok. 300 osób przy­szło pod śród­miej­ską komendę odbić zatrzy­ma­nych. Skan­do­wali wyzwi­ska pod adre­sem poli­cji. Poin­for­mo­wa­li­śmy, że to zgro­ma­dze­nie jest nie­le­galne i poli­cjanci przy­stą­pili do legi­ty­mo­wa­nia. Zostali zaata­ko­wani. Zatrzy­ma­li­śmy jesz­cze 20 osób

Nie obyło się się bez prze­py­cha­nek. — Około 20 osób zostało dopro­wa­dzo­nych na śród­miej­ską komendę — infor­muje w roz­mo­wie z tvnwarszawa.pl Maciej Kar­czyń­ski, rzecz­nik pra­sowy KSP. — Po zakoń­cze­niu mar­szu po mie­ście krąży grupa około 50 demon­stran­tów, obser­wu­jemy ich — dodał.

TVN

Jak podaje “Gazeta Sto­łeczna” od rana zatrzy­mano jesz­cze 15 osób, w tym 10 nie­let­nich, przy któ­rych zna­le­ziono narkotyki.

- Takie zatrzy­ma­nie skut­kuje tym, że są noto­wani — powie­dział PAP rzecz­nik komen­danta głów­nego poli­cji Mariusz Soko­łow­ski. — Może się zda­rzyć, że będą chcieli pra­co­wać w zawo­dzie, w któ­rym jed­nym z warun­ków jest nie­ka­ral­ność i to prze­kre­śli im szanse na speł­nie­nie marzeń.

Onet

35 osób zostało zatrzy­ma­nych przez war­szaw­ską poli­cję po mani­fe­sta­cji zwo­len­ni­ków lega­li­za­cji konopi. 15 z nich odpo­wie za posia­da­nie nar­ko­ty­ków.
Jak powie­dział rzecz­nik komen­danta sto­łecz­nego poli­cji Maciej Kar­czyń­ski, w “Mar­szu Wyzwo­le­nia Konopi”, który prze­szedł uli­cami War­szawy, wzięło udział w sumie ok. 5 tys. osób. — Już pod­czas mani­fe­sta­cji poli­cjanci zatrzy­mali 15 osób, które miały przy sobie nar­ko­tyki. Zatrzy­mani zostali prze­wie­zieni do śród­miej­skiej komendy — powie­dział Karczyński.

Pozo­stałe infor­ma­cje, jakie można wycią­gnąć po Mar­szu z niu­so­wych por­tali? Że korki były. I że dużo dzieci. I że jest jakiś pro­jekt ustawy oby­wa­tel­skiej, nie­stety nie wytłu­ma­czono jaki. I że chaos, prze­py­chanki, nie­zro­zu­miałe postulaty.

Cudow­nie. Walkę o depe­na­li­za­cję mari­hu­any mamy na rok z głowy. Pol­ska zoba­czyła zwo­len­ni­ków zioła i zapa­mię­tała, ze to jakąś poje­bana banda, dez­or­ga­ni­zu­jąca życie mia­sta w imię nie­zro­zu­mia­łych dla nikogo celów, na tyle nie­roz­gar­nięta, żeby nosić przy sobie inkry­mi­no­wane sub­stan­cję na imprezę, którą masowo obsta­wia poli­cja, nie­ustan­nie szu­ka­jąca spo­sobu na pod­bi­cie sobie żało­snych sta­ty­styk wykry­wal­no­ści jakich­kol­wiek prze­stępstw. Co prost­szego niż zgar­nię­cie potra­co­nego gim­busa, któ­rego pierw­szy raz w życiu ktoś uczę­sto­wał blan­tem i zro­bie­nie z niego „odstra­sza­ją­cego przy­kładu”? Cóż prost­szego, niż wywo­ła­nie moral­nej paniki – patrz­cie, patrz­cie, bru­dasy wyszły na ulicę i doma­gają się prawa do ćpania (poucza­jąca lek­tura komen­tów na gazeta.pl)?

I tu pozo­staje pyta­nie, dla­czego odda­li­śmy pole walki o prawo do blanta dzie­cia­kom i nie­licz­nym zapa­leń­com z Wol­nych Konopi? Prze­cież to jest droga, która pro­wa­dzi abso­lut­nie doni­kąd. Opi­nia publiczna epa­to­wana takimi obraz­kami, jak oblę­że­nie komi­sa­riatu, raczej nie­prędko znaj­dzie w sobie zro­zu­mie­nie, że zioło jest mniej szko­dliwe od wódy, czy fajek, a widząc cią­gane przez gli­nia­rzy bachory, słusz­nie się będzie bała, gdy jej dzie­ciaki oświad­czą, że palą. Tra­dy­cyjny pol­ski mat­koj­ciec wciąż lżej przyj­muje, gdy dzie­ciak się napier­doli cuch­ną­cym brow­cem czy winem z patyka, niż widok spo­koj­nej grupki, cie­szą­cej się z współ­dzie­lo­nego skręta, bo o alko­ho­lo­wej najebce wie wszystko, a pale­niu tyle, co mu pomioty Kotań­skiego nawci­skały w pro­gra­mach infor­ma­cyj­nych. Nie ma szans zoba­czyć zwy­kłych dobrych miesz­czan, takich jak ja, takich jak TY, któ­rzy palą regu­lar­nie od lat, któ­rzy nie mają żadnych złu­dzeń w tema­cie mistycz­nych mocy mari­hu­any, któ­rzy nie szu­kają w niej boga, odlotu, spo­sobu eks­pre­sji swo­jego buntu prze­ciwko sta­rym, sys­te­mowi czy prze­ciw czemu się tam teraz dzieci bun­tują, któ­rzy trak­tują zioło jako jedną z dzie­siąt­ków uży­wek lekko mody­fi­ku­ją­cych nastrój, która sto­so­wana z umia­rem, popra­wia skille towa­rzy­skie i robi lekki bur­del w pamięci, co przy odro­bi­nie wprawy, można bez bólu ogar­nąć. Nie dowie się nigdy, bo skąd – pan dzien­ni­karz z dużej gazety nie przy­zna się nagle na forum publicz­nym, że zda­rza mu się palić, pan dyrek­tor szkoły rów­nież będzie trząsł przed tym dupą, bo każdy z nich boi się momen­tal­nego oety­kie­to­wa­nia „ćpunem” czy innym „degeneratem.”

I tak zapew­niamy sobie pełną sta­gna­cję. Opi­nia publiczna nie musi zmie­niać poglą­dów, bo żadne odmienne poglądy na mari­hu­anę poza kotańsko-policyjnym się do niej nie prze­dzie­rają, a to co już wie na temat Dia­bel­skiego Zioła i jego sza­tań­skich wpły­wów, ma rok­rocz­nie potwier­dzone rela­cją z Mar­szu. Dobrzy miesz­cza­nie wciąż będą się pałę­tali po par­kin­gach, osie­dlach i pod szko­łami, pró­bu­jąc coś kupić, a poli­cja wciąż będzie sobie bez­wy­sił­kowo pod­bi­jała statsy, aresz­tu­jąc każ­dego, komu zapla­tały się jakieś zie­lone papro­chy w kieszeni.

5000 ludzi idą­cych w tego­rocz­nym mar­szu mogło zro­bić wra­że­nie. Na gim­na­zja­li­stach. Może już czas jed­nak uru­cho­mić tych parę milio­nów, które nie lubią krzy­czeć na uli­cach, a chciałby od czasu do czasu zapa­lić w cywi­li­zo­wa­nych warun­kach. Poka­zać, że jest nas wię­cej, niż ludzi cho­dzą­cych w nie­dzielę do kościo­łów i że pomimo regu­lar­nego pale­nia, zupeł­nie bez pro­ble­mów radzimy sobie w życiu. Udo­wod­nić, że nie jest to używka dzieci i rasta­fa­rian, tylko nie­szko­dliwy środek, kojący sko­ła­tane nerwy dobrych mieszczan.

379 osób uznało, że da się to czy­tać.

93 komentarzy

  • At 2010.05.31 08:54, Zoru said:

    Tak wsze­dłem, zoba­czy­łem arty­ku­lik, bar­dzo mi się apel spodo­bał. Nie należę jesz­cze do dobrych miesz­czan, ale wszystko przede mną, bo stu­dia w dużym mie­ście w trak­cie i wcale wyjeż­dżać nie mam zamiaru, a i nasto­lat­kiem też prze­sta­łem być dłuż­szy czas temu. W każ­dym razie mój spo­sób jest taki, że bez skrę­po­wa­nia mówię o pale­niu. Jak roz­ma­wiam z ludźmi(nawet nie­ko­niecz­nie zna­jo­mymi) trafi się temat, to opo­wia­dam o lega­li­za­cji, nie­szko­dli­wo­ści, pozy­ty­wach itp. itd. Czy głu­pie “Co wczo­raj robi­łeś?” “A zja­ra­li­śmy się i film oglą­da­li­śmy”. Wycho­dzę z zało­że­nia, że im nor­mal­niej będę o tym mówił tym szyb­ciej zmieni się świa­do­mość ludzi, przy­naj­mniej tej małej grupki, z którą roz­ma­wiam. Zgar­nię­cia się nie boję, bo jestem na tyle mądry, żeby nie nosić przy sobie, a już szcze­gól­nie nie brać na uczel­nie i nie han­dlo­wać. A piszę w ogóle, bo słówka szu­ka­cie. My mamy takie sub­telne: “ucia­ba­chać”. Nie jest to mądre, nikt nie wie co zna­czy, ani skąd się wzięło, ale jakoś funk­cjo­nuje. I jak dla mnie sym­pa­tyczne jest. I jesz­cze w sumie jedno. Wolał­bym zapła­cić 25 zło­tych akcyzy za gram, niż dile­rowi tyle co płace za jakieś skro­jone nie­wia­domo co.

    (Cytuj)

    • At 2010.05.31 10:14, Michał said:

      Dobry post, zga­dzam się z Autorem!

      (Cytuj)

      • At 2010.05.31 11:50, login99195 said:

        Kie­dyś chęt­nie bym się pod tym postem pod­pi­sał, bo też sobie tak myśla­łem. Aż do dnia, w któ­rym poja­wiło się u mnie w domu takie małe pła­czące ktoś, któ­remu trzeba było kilka razy dzien­nie zro­bić mleko i zmie­nić pie­lu­chy. Śmiem twier­dzić, że od tego dnia przez następne pięt­na­ście lat nie będę miał czasu na takie bzdury jak zapa­le­nie sobie jointa.

        Tak więc oddam bez­płat­nie moje holen­der­skie zapasy w dobre ręce, zanim kom­plet­nie wywie­trzeją, but then again: live long and procreate.

        (Cytuj)

        • At 2010.05.31 12:15, Karol said:

          Z chę­cią zago­spo­da­ruję w sen­sowny spo­sób Twoje zapasy. Napisz — funk_phenomena@wp.pl.

          (Cytuj)

          • At 2010.05.31 13:26, Śledziu said:

            Well, pale­nie zupeł­nie nie prze­szko­dziło mojemu przy­ja­cie­lowi i jego żonie wycho­wać trójki (!) zupeł­nie nie­sa­mo­wi­tych dzieciaków.

            (Cytuj)

          • At 2010.05.31 11:56, Marceli said:

            Aż do dnia, w któ­rym poja­wiło się u mnie w domu takie małe pła­czące ktoś, któ­remu trzeba było kilka razy dzien­nie zro­bić mleko i zmie­nić pie­lu­chy. Śmiem twier­dzić, że od tego dnia przez następne pięt­na­ście lat nie będę miał czasu na takie bzdury jak zapa­le­nie sobie jointa.

            i dobrze. sen­sowne prio­ry­tety są sen­sowne i tak, jak nie pozwa­lam sobie na to, żeby pale­nie w jaki­kol­wiek spo­sób koli­do­wało lub miało jakiś wpływ na moją pracę, tak pew­nie sta­rał­bym się, żeby nie miało wpływu na ewen­tu­al­nie posze­rzoną rodzinę. bio­rąc pod uwagę, że wszelki dane wska­zują na to, ze 15 pierw­szych lat życia dziecka, to zero oka­zji na relaks dla rodzica, pro­blem jakby sam się eliminuje:)Palenie zioła w sytu­acjach stre­so­wych, albo, ze względu na to, że daje jakieś super­skille w ogar­nia­niu rze­czy­wi­sto­ści, zawsze mi się zda­wało cokol­wiek głupie.

            (Cytuj)

            • At 2010.05.31 12:11, Karol said:

              Nie­stety mamy taką rze­czy­wi­stość dookoła. Zakła­my­wa­nie danych, wyni­ków badań i zalet THC stało się potwier­dzo­nym fak­tem. Mam 27 lat, palę regu­lar­nie od 18 roku życia. Rów­nież męcyz mnie kupo­wa­nie nie zawsze ze spraw­dzo­nego źródła — czę­sto nasą­czone che­mią nie­wia­do­mego pocho­dze­nia. Jestem za warun­kową lega­li­za­cją. Pozdra­wiam wszyst­kich któ­rzy palą rozsądnie.

              (Cytuj)

              • At 2010.05.31 19:02, M said:

                Podaj jakieś przy­kłady tych prze­kła­mań, bo mi się nie za bar­dzo chce wierzyć…

                (Cytuj)

                • At 2010.05.31 19:17, Marceli said:

                  jeśli masz czas, to na Pol­skiej Sieci ds Poli­tyki Nar­ko­ty­ko­wej jest od paru tygo­dniu dostępny coty­go­dniowy, aktu­ali­zo­wany raport z moni­to­ringu pol­skich mediów: http://www.politykanarkotykowa.pl/media,news/53.html
                  Strona w żaden spo­sób nie jest pro, bo pro­wa­dzi ją Kra­kow­skie Towa­rzy­stwo Pomocy Uza­leż­nio­nym, ale sta­rają sie odno­to­wy­wać wszystko i obraz, który wynika z lin­ko­wa­nych i cyto­wa­nych przez nich tek­stów, jest raczej jed­no­znaczny — główny nurt mediów bez ustanku mieli moralną panikę i miej­skie legendy, poda­jąc je w coraz to bar­dziej sen­sa­cyj­nych formach.

                  (Cytuj)

              • At 2010.05.31 13:55, Tomeczek said:

                A pro­pos wspo­mnia­nej ustawy Wol­nych Konopi. Sze­roko jest rekla­mo­wana jako ustawa lega­li­zu­jąca mari­hu­anę. Ok, ludzie się pod­pi­sują, wszystko faj­nie, tylko wystar­czy ustawę PRZECZYTAĆ, żeby się dowie­dzieć że zakłada też lega­li­za­cje HEROINY, AMFETAMINY, KOKAINY itp. O tym już pano­wie z Wol­nych Konopi nie mówią, bar­dzo mnie cie­kawi dla­czego. Sam nie palę i cała sprawa jest mi raczej obo­jętna. A co do iloci pala­czy: jest ich wię­cej niż się wydaje, ale mniej niż nie­któ­rzy myślą (z tymi milio­nami to gruba prze­sada). Nato­miast zga­dzam się, że takie Wolne Kono­pie na 100% niczego nie osią­gną, mogą tylko pogor­szyć sprawę.

                (Cytuj)

                • At 2010.05.31 14:11, Marceli said:

                  A co do iloci pala­czy: jest ich wię­cej niż się wydaje, ale mniej niż nie­któ­rzy myślą (z tymi milio­nami to gruba przesada)

                  Wiesz, w tego typu tek­stach słabo dzia­łają kwan­ty­fi­ka­tory typu jest nas 17683 i pan Janek, który też mówi, że pali :)

                  wystar­czy ustawę PRZECZYTAĆ

                  W pro­jek­cie (dla zain­te­re­so­wa­nych: http://wolnekonopie.pl/images/stories/ftpupload/100tys/projektustawy.pdf ), zeby było cie­ka­wej, jedyną sub­stan­cją, która słuzy jako przy­kład plu­sów z lega­li­za­cji jest tylko i wyłacz­nie can­na­bis, a o nar­ko­ty­kach twar­dych maja tyle do powie­dze­nia, co — spo­łe­czeń­stwo musi się zdo­być na gest tole­ran­cji. No sorry, ale wcale nie musi i sie raczej nie zdobędzie.

                  Plus, ze wzglę­dów czy­sto este­tycz­nych, nie mam zaufa­nia do pro­jek­tów ustaw, w któ­rych ktoś z całą powagą i na serio używa słów typu “chomikowanie”

                  Rozu­miem skąd się wzięły pomy­sły, Cze­chy są bli­sko, nie­stety w tym pro­jek­cie ktoś wido­wi­skowo puścił się poręczy.

                  (Cytuj)

                  • At 2010.05.31 14:15, Śledziu said:

                    Cóż. To takie polac­two wła­śnie, tylko sza­belkę zamie­nili na bębe­nek. Zamiast dłu­go­fa­lo­wej poli­tyki małych wyko­nal­nych kro­ków i roz­py­cha­nia prawa, pro­po­nują zrzu­cić na zupeł­nie nie­przy­go­to­wane i ogłu­pione dłu­go­let­nią, szko­dliwą pro­pa­gandą spo­łe­czeń­stwo bombę ato­mową. A potem się dzi­wią, że spo­łe­czeń­stwo nie daje faka (ze stra­chu, głu­poty oraz poli­tyki nie dawa­nia faka, dopóki w Bie­dronce są mie­lone do kupienia).

                    (Cytuj)

                  • At 2010.05.31 14:19, ,,,,,,,,, said:

                    Ganja jest nie­le­galna dla­tego że nie­któ­rzy twier­dzą że dzieci z pod­sta­wówki będą palić zamniast wpro­wa­dzić jake­goś ogra­ni­cze­nia to oni nie­chca zle­ga­li­zo­wać. Lega­lize it

                    (Cytuj)

                    • At 2010.05.31 14:20, Marceli said:

                      Ganja jest nie­le­galna dla­tego że nie­któ­rzy twier­dzą że dzieci z pod­sta­wówki będą palić zamniast wpro­wa­dzić jake­goś ogra­ni­cze­nia to oni nie­chca zle­ga­li­zo­wać. Lega­lize it 

                      Tak, oczy­wi­ście. Tylko raczej na trzeźwo i opa­no­waw­szy pod­stawy pisania.

                      (Cytuj)

                    • At 2010.05.31 15:18, marko said:

                      Też nie lubię alko­holu, za to przy­pa­lam cza­sem i to dobre 10lat. Co to ze mną zro­biło? nic po za mgr inż. lat 25.

                      (Cytuj)

                      • At 2010.05.31 16:00, TARZAN said:

                        Popie­ram. Mi nie­stety poli­cja “zabrała” już 3 dile­rów, prze­stało mi się chcieć znów szu­kać szem­ra­nych kon­tak­tów, bo też mam swoje trzy dychy na karku. Więc pozo­stało mi truć się tym co pro­po­nują legal­nie dopa­la­cze. Wolał­bym jed­nak pła­cić za legalną trawkę a nie za szajs w któ­rym nie­wia­domo co jest.

                        (Cytuj)

                        • At 2010.05.31 19:00, M said:

                          Po pierw­sze, nie kupuj dopa­la­czy. To naprawdę czę­sto szko­dliwe rze­czy; moim zda­niem nie warto, mari­hu­ana już jest lepsza.

                          Poza tym chcia­łem też zwró­cić uwagę na to, o czym się zapo­mina, że kupu­jąc mari­hu­anę z nie­le­gal­nych źródeł w rze­czy­wi­sto­ści finan­su­je­cie mafię, zło­dziei i mor­der­ców. To jest IMHO jeden z naj­lep­szych argu­men­tów za lega­li­za­cją: ode­bra­nie mafii dobrego źródła dochodu przez wpro­wa­dze­nie kon­ku­ren­cji ze strony legal­nych przedsiębiorców.

                          (Cytuj)

                        • At 2010.05.31 18:56, M said:

                          @B_Xer_1988
                          “Jeżeli sądzi­cie, że naj­bar­dziej aktyw­nie dzia­ła­jącą grupą za lega­li­za­cją mari­hu­any jest tzw. poko­le­nie JP to jeste­ście w błę­dzie.“
                          Skąd wiesz, czy to może ty nie jesteś w błę­dzie sądząc, że ludzie z któ­rymi palisz to typowi pala­cze mari­hu­any w naszym kraju?
                          “Rasta­fa­ria­nie, hipho­powcy, mło­dzież nie mogą sobie palić mari­hu­any?“
                          Ja bym napi­sał raczej: “świry, prze­stępcy, dzieci”, to lepiej obra­zuje według mnie rze­czy­wi­stość, ale mniej­sza z tym, to nie jest takie ważné skoro sam jestem zwo­len­ni­kiem legalizacji.

                          Poza tym, co myśli­cie o lega­li­za­cji innych środ­ków, np. typu LSD, może nawet koka­iny? Cie­kawi mnie wasze zda­nie na ten temat.

                          (Cytuj)

                          • At 2010.06.01 01:29, li said:

                            gene­ral­nie mam to w dupie, co robi ze swoim życiem zdro­wiem, pamię­cią doro­sły czło­wiek (takie mam jebane ego), o ile ma rzeczowy/rzetelny dostęp do informacji/edukacji, -(co i jak), jak dany środek doje popa­lic mózgowi etc. i o ile mnie angiel­ski nie zawo­dzi ( a mnie kurew­sko zawo­dzi) to w jed­nym z ostat­nich hard­to­ków na bbc pro­fe­sor­ski neu­ro­bi­jo­log dowo­dził, ze extazy i lsd mniej jest mózgo­je­bo­fakne niż alko­hol i taba­koz (sry pry­mi­tyw­nie uwa­li­łem sie alko co dowo­dzi tezie, że)(osobiscie na mnie mari­hu­ana działa po ostrym przy­ga­zo­wa­niu para­no­idal­nie, sam sobie bym jej nie polecił)

                            (Cytuj)

                            • At 2010.06.01 01:46, li said:

                              zresztą można podejść do zagad­nie­nia sta­ty­stycz­nie, czy w holan­dii, jest wię­cej nar­ko­ma­nów niz w pol­sce? wiec o co chodzi?

                              (Cytuj)

                              • At 2010.06.01 11:51, blaise said:

                                Pro­szę uprzej­mie się odcze­pić od antydepresantów :)

                                (Cytuj)

                                • At 2010.06.02 15:51, bolek said:

                                  eks­tra notka
                                  cie­kawe komen­ta­rze
                                  pozdra­wiam fanów osie­dla swo­boda, hun­tera thomp­sona i depenalizacji

                                  (Cytuj)

                                  • At 2010.06.03 12:09, siou yo said:

                                    nie jestem z “poko­le­nia” JP ale komus cos sie tutaj pomy­lilo. Pier­wot­nie JP to marka ciu­chow ktore ozna­czaja ” JESTEM PORZADNYJP to prze­ksztal­ce­nie przez osie­dlo­wych slan­gi­stow no i roz­po­wszechn­mione przez media .…. Nota­bene ilosc ludzi poda­za­ja­cych na MWK rosnie z roku na rok, mniej wie­cej pro­por­cjo­nal­nie do zwiek­sza­nia sie ilo­sci zwo­len­ni­kow zmiany prawa w naszym kraju. Jak bedzie nas 50 tys wtedy narod bedzie gotow do przy­je­cia odpo­wied­niej polityki.

                                    (Cytuj)

                                    • At 2010.06.03 12:24, Marceli said:

                                      Widzę po lin­kach, że kolega z Cen­trali, więc parę pytań:

                                      - Jak chce­cie zmo­bi­li­zo­wać te 50 tysięcy osób?
                                      – W jaki spo­sób chce­cie dotrzeć do tych, któ­rych np, tak jak mnie, tego typu Mar­sze prze­ra­żają swoją totalną cha­otycz­no­ścią i bra­kiem celu?
                                      – Jakie macie szanse na zapa­no­wa­nie nad taką masą ludzi, jeśli kie­dy­kol­wiek przyj­dzie im do głowy zebrać się w jed­nym miej­scu?
                                      – Jak zamier­za­cie wytłu­ma­czyć opi­nii publicz­nej, kilka zapi­sów z pro­po­no­wa­nej przez Was nowe­li­za­cji, bio­rąc pod uwagę abso­lutny brak edu­ka­cji w tema­cie i nie­chęć więk­szo­ści?
                                      – Jak zamier­za­cie zdo­być jakie­kol­wiek wpływy poli­tyczne, towa­rzy­skie i eko­no­miczne, wśród zwy­kłych ludzi, któ­rzy mie­liby ochotę poprzeć pomysł depe­na­li­za­cji.
                                      – W jaki spo­sób pla­nu­je­cie nie­zbędną kam­pa­nie infor­ma­cyjną i edu­ka­cyjną?
                                      – I ostat­nie, bynaj­mniej nie naj­mniej ważné — z czego zamier­za­cie to wszystko sfinansować?

                                      Sorry, ale nawet przy entu­zja­stycz­nym nasta­wie­niu do pro­pa­go­wa­nej przez Was idei, nie spo­sób nie zauwa­żyć, że Wasza 6 let­nia(?) dzia­łal­ność, jak na razie przy­nosi wię­cej szkody, niż pożytku, mię­dzy innymi dla­tego, że nie ist­nie­je­cie medial­nie w żaden spo­sób, poza krótką migawką z corocz­nej roz­pier­du­chy zwa­nej Mar­szem Wyzwo­le­nia Konopi, który w oczach zwy­kłego czło­wieka odbywa się w cał­ko­wi­tej próżni, w abso­lut­nym ode­rwa­niu od tej rze­czy­wi­sto­ści, w jakiej on sobie spo­koj­nie żyje. Przez te kilka lat nie udało Wam się do tego Zwy­kłego Czło­wieka dotrzeć, stąd zasad­nym jest zdaje się pyta­nie o to, czy jeste­ście to w sta­nie zmie­nić? Nie chcę Wam strze­lać w kolana, bo jak parę osób tu i ówdzie zauwa­żyło, jeste­ście jedną z nie­licz­nych grup, która cokol­wiek robi w tym tema­cie, ale po pro­stu mam wra­że­nie, że zbyt­nio zda­je­cie się na spon­tan i jakoś to będzie, pocią­gniemy za sobą tłumy! a nie na spo­koj­nie opra­co­wany, prze­my­slany i racjo­nalny plan.

                                      (Cytuj)

                                    • At 2010.06.03 14:48, Anonim said:

                                      nie pamię­tam dokład­nie (wcze­sny kon­takt dziś odbija się napa­dami skle­rozy), ale w cza­sach, kiedy ziółko było w Pol­sce towa­rem do się czę­sto­wa­nia, a nie do sprze­daży, funk­cjo­na­riu­sze pań­stwowi albo nie wie­dzieli o co cho­dzi, albo sami się czę­sto­wali. odkąd zro­bił się “Zachód”, wszedł cen­nik i kodeks karny. i komu to, panie, prze­szka­dzało…
                                      w kraju, w któ­rym nie używa się kon­do­mów z głu­poty, albo ze stra­chu przed karą boską, nie będą legalne nar­ko­tyki inne niż nale­żące do kul­tu­ro­wego dzie­dzic­twa narodu, czyli tytoń, wódzia i KK. jedyne na co można liczyć, to spro­wa­dze­nie ist­nie­ją­cych prze­pi­sów do rangi mar­twego prawa.

                                      sss pozdra­wia :)

                                      (Cytuj)

                                      • At 2010.06.03 22:54, O.o said:

                                        jedyna droga sa media.

                                        wpierw elek­tro­niczne, pozniej te glowne, z tv na czele.
                                        na malym ekra­nie tra­dy­cyjne uzywki musi zasta­pic inne pale­nie. powoli, sys­te­ma­tycz­nie, deli­kat­nie. zadne weeds, cali­for­ni­ca­tion. bez smie­chow i przy­glu­pich zarci­kow. bez pato­lo­gii wszelakich.

                                        albo­wiem pro­ble­mem nie jest wpro­wa­dze­nie w zycie kilku ustaw, a zaco­fa­nie spo­leczne.
                                        gene­ral­nie, jest to temat na lata. moja corka, jak juz doro­snie, moze bedzie w sta­nie kupic worek w aptece. mnie zostaje juz tylko hodowla, fak­tycz­nie, to zwy­czaj­nie upo­ka­rza­jace, gdy po przy­jemny relaks musze uda­wac sie do ludzi, z kto­rymi raczej nie mam wspol­nych tema­tow (deli­kat­niej chyba sie nie da).

                                        z tema­tow pokrew­nych, zylem jakis czas w nor­we­gii, pomiesz­ki­wa­lem u zna­jo­mego, pra­cow­nika spo­lecz­nego. cha­dza­li­smy na obiady w miej­sca, gdzie wydaje sie posilki nar­ko­ma­nom, za przy­slo­wio­wego gro­sza. to, co ude­rzylo mnie w tym sro­do­wi­sku (w zasa­dzie to 3 ulice na krzyz przy cen­trum oslo) to ludz­kie trak­to­wa­nie wszyst­kich pokrzyw­dzo­nych przez zycie. men­tal­nosc “chwy­cil za strzy­kawke = mial duze pro­blemy i nalezy wspol­czuc czlo­wie­kowi” i “edu­kujmy mlo­dziez, a nie walczmy z hor­mo­nami” to cos, do czego nasz kraj bedzie docho­dzil przez dziesieciolecia.

                                        Mar­celi, rob swoje, bez zadnych gwal­tow­nych zry­wow, bez pre­sji, zasiej zia­renko. wystar­czy pozy­twny przy­klad. i czas. no dobra, duzo czasu :))

                                        (Cytuj)

                                        • At 2010.06.04 11:27, blaise said:

                                          Zupeł­nie o tym nie pomy­śla­łam, żeby napi­sać, ale to kłębi mi się w gło­wie od przed­woj­nia. Co za hipo­kry­zja! Co za schi­zo­fre­nia!
                                          Jedy­nym sen­sow­nym wytłu­ma­cze­niem poli­tyki rzą­dów, jest chyba tylko utrzy­mać sta­tus quo.
                                          Skoro już są uza­leż­nieni od fajek i wódki nie mówmy nic, pokażmy im jak bar­dzo wal­czymy z nar­ko­biz­ne­sem, oni stoją tam, a my z wódeczką i papie­ro­skiem tu.
                                          Pokażmy im, że ćpanie alko­holu i fajek, jest cywi­li­zo­wane, ćpanie innych uży­wek naganne.

                                          Gdy na cały pro­blem spoj­rzeć z per­spek­tywy rządu, który na słowo akcyza zaczyna sobie maso­wać sutki, widać że lega­li­za­cja gan­dzi ma tak czy owak prze­je­bane, skoro poten­cjalne wpływy do budżetu giną w star­ciu ze słup­kami sondażowni.

                                          Hence, trzeba powoli krze­wić kul­turę ćpania gan­dzi wśród narodu. Namów deli­kat­nie swo­jego sta­rego, mam­cię do zapa­le­nia jointa.
                                          Z dru­giej strony, te morze gim­bu­sów, któ­rych nega­tyw­nego pijaru tak się wszy­scy boją, będą kie­dyś mieć 40-lat, więc spo­łeczne przy­zwo­le­nie będzie też.
                                          Any­way, na wskroś euro­pej­skiej repu­bliki naro­dów wyzwo­lo­nych, sły­chać poru­sze­nie. Lega­li­za­cja gan­dzi w EU to kwe­stia 5 lat, jeśli nie będzie jakiejś więk­szej wojny.

                                          (Cytuj)

                                          • At 2010.06.04 11:33, blaise said:

                                            Abs­tra­hu­jąc zupeł­nie od za i prze­ciw gan­dzi. Każdy pro­ganda niech sobie prze­brnie przez pro­blem alko­ho­li­zmu i uświa­domi, że na to kure­stwo jest zezwolenie.

                                            (Cytuj)

                                            • At 2010.06.07 03:05, Cynikt said:

                                              Nie widzę moż­li­wo­ści rychłego zale­ga­li­zo­wa­nia konopi w Pol­sce, chyba że jedna z par­tii użyje tego jako kieł­basy wybor­czej, aby zdo­być popar­cie naj­młod­szych wybor­ców. Jed­no­cze­śnie, jeżeli inne par­tie poczują się zagro­żone, na owo ugru­po­wa­nie zacznie się nagonka ze wszyst­kich stron, jako pro­mo­to­rów ‘ćpania’. Obec­nie ludzie palący są trak­to­wani jako nie­wielki odse­tek spo­łe­czeń­stwa, więc popar­cie depenalizacji/legalizacji będzie naj­praw­do­po­dob­niej strza­łem do wła­snej bramki[wg polityków].

                                              Wystar­czy zamia­tać pro­blem pod dywan, skoro jest tak, że palący, wkra­cza­jąc w ‘doro­słe życie’ wybiera jedną z dwóch dróg:
                                              a) ‘Wyra­sta’ z pale­nia.
                                              Nie rozu­miem przez to: ‘Kono­pie są dla gim­bu­sów’, tylko:
                                              ’Nie będę dla ‘worka’ z nie­wia­domą zawar­to­ścią ryzy­ko­wał pracy, wol­no­ści, zdro­wia itd. Do tego docho­dzi fakt obra­ca­nia się w nie­cie­ka­wym towa­rzy­stwie.
                                              Już lepiej dać sobie spo­kój i pić.’ [zakła­dam, że tak robi przy­tła­cza­jąca większość].

                                              b) Posa­dzić w sza­fie tudzież ogródku 1–3 krzaki i cie­szyć się wła­snym ‘sprzętem’.

                                              Z tym, że decy­du­jąc się na krok b) nie będziesz raczej uświa­da­miał innych o wła­snej hodowli i będąc uczest­ni­kiem roz­mowy, która zej­dzie na temat konopi, ode­grasz rolę igno­ranta i/bądź prze­ciw­nika legalizacji.

                                              Marsz, być może, odniósłby pożą­dany sku­tek, jed­nakże na pewno nie w obec­nej for­mie, gdzie jedyne[przefiltrowane] infor­ma­cje na jego temat, to liczba zatrzy­ma­nych osób i wzmianka o roz­ró­bie pod komi­sa­ria­tem i kor­kach na mie­ście.
                                              Jedno pro­ste pyta­nie do osób chcą­cych korzy­stać z wła­ści­wo­ści THC:
                                              Czy aż tak ciężko przy­je­chać na Marsz z dru­giego końca Pol­ski, czy tam z dru­giego końca sto­licy CAŁKOWICIE TRZEŹWYM? To nie jest dzień, gdzie każdy ma kartę ‘wycho­dzisz wolny z wię­zie­nia’. Zamiast odu­rzyć się po uszy, pre­zen­to­wać prze­krwione oczy i ledwo potra­fić się wysło­wić, może by tak przy­go­to­wać się mery­to­rycz­nie na ewen­tu­alne pyta­nia ze strony obec­nych tam mediów? Przy­to­czyć argu­menty, które zade­mon­strują obłudę i nie­wie­dzę zwo­len­ni­ków kara­nia wię­zie­niem za ‘skręta’,a jed­no­cze­śnie prze­ła­mią ste­reo­typ palą­cego kono­pie jako ćpuna, dre­sia­rza, bru­dasa itd.

                                              Prze­ciw­nicy depenalizacji/legalizacji stoją na prze­gra­nej pozy­cji, ponie­waż zarówno niko­tyna, jak i alko­hol są w Pol­sce legalne. Jeżeli nie dociera do kogoś żaden argu­ment doty­czący lega­li­za­cji, należy po pro­stu żądać dele­ga­li­za­cji w/w sub­stan­cji, jako bar­dziej tru­ją­cych, wywo­łu­ją­cych więk­sze szkody spo­łeczne oraz ‘bar­dziej’ uza­leż­nia­ją­cych orga­nizm. Usły­szy się wtedy z gar­deł milio­nów Pola­ków: ‘POJEBANY!?!’ To będzie rów­no­cze­śnie opi­sem sytu­acji, jaką mamy obec­nie z konopiami.

                                              Nie­po­trzebne są żadne mar­sze, wystar­czy­łaby JEDNA kon­fron­ta­cja na żywo w tele­wi­zji, w momen­cie naj­więk­szej oglą­dal­no­ści i ludzie się ockną. Nie­ważné ilu ‘eks­per­tów’ zosta­nie wysta­wio­nych po dru­giej stro­nie, jeżeli da się repre­zen­tan­tom obu stron dojść do głosu, bez prze­szka­dza­nia i mon­tażu, to 1[słownie: jedna] osoba, przy­go­to­wu­jąc się kilka dni jest w sta­nie roz­ło­żyć na łopatki wszyst­kich prze­ciw­ni­ków depenalizacji/legalizacji.

                                              Mam nadzieję, że moje godzinne wypo­ciny mają jaki­kol­wiek sens =] No, ale od tygo­dnia bez uży­wek, a w końcu tylko po ‘spa­le­niu’ czło­wiek potrafi myśleć =]

                                              Pozdra­wiam zarówno palą­cych, jak i niepalących!

                                              (Cytuj)

                                              • At 2010.06.07 09:47, Marceli said:

                                                Jedno pro­ste pyta­nie do osób chcą­cych korzy­stać z wła­ści­wo­ści THC:
                                                Czy aż tak ciężko przy­je­chać na Marsz z dru­giego końca Pol­ski, czy tam z dru­giego końca sto­licy CAŁKOWICIE TRZEŹWYM? To nie jest dzień, gdzie każdy ma kartę ‘wycho­dzisz wolny z wię­zie­nia’. Zamiast odu­rzyć się po uszy, pre­zen­to­wać prze­krwione oczy i ledwo potra­fić się wysło­wić, może by tak przy­go­to­wać się mery­to­rycz­nie na ewen­tu­alne pyta­nia ze strony obec­nych tam mediów?

                                                Ależ skąd, po co, niech nas zoba­czą, jeste­śmy spa­leni, zmu­leni, nie­zborni, wystar­czy, że wyj­dziemy na ulicę i wszy­scy nas będą kochać, jak szym­pansy z wodogłowiem.

                                                Media prze­cież i tak kła­mią, jedyny “praw­dziwy” mate­riał z Mar­szu znaj­dziesz na tub­kach, naj­po­pu­lar­niej­sze mają jakieś 15k wyświe­tleń, szkoda, że reszta Pol­ski jed­nak woli tele­wi­zję i raczej nie będzie w niego kli­kać. ale zawsze masz +10 punk­tów do syn­dromu oblę­żo­nej twier­dzy i sza­cun na dzielni, za walkę w adergrandzie.

                                                1[słownie: jedna] osoba, przy­go­to­wu­jąc się kilka dni jest w sta­nie roz­ło­żyć na łopatki wszyst­kich prze­ciw­ni­ków depenalizacji/legalizacji.

                                                I co gor­sza, ja wie­rzę, że Wolni Kono­pia­nie maja takich ludzi — poskła­da­nych, zbor­nych i nie­upa­lo­nych w danym momen­cie, któ­rzy spo­koj­nie by sobie z takim zada­niem pora­dzili. Pro­blem w tym, ze ani ich nie poka­zują, ani naj­wy­raź­niej, nie dopu­ścili ich do pro­cesu pisa­nia swo­jej baśnio­wej nowe­li­za­cji. Jak zresztą widać po niniej­szym wątku, im chyba nie­zbyt zależy na roz­mo­wie z kim­kol­wiek, pyta­nia jak wisiały tak wiszą.

                                                (Cytuj)

                                              • At 2010.06.09 11:27, Ganja! said:

                                                nie doczy­ta­łam tego postu do konca bo sie max wkur.…słuchjacie moze byli ludzie nie­letni ale kazdy ma do tego parwo a po dru­gie wiek­szy Babi­lon two­rzyła pol­ska Poli­cja i ona nakl­na­iła do bujek niz my . my sobie slzi­smy legla­nie przez maisto nic nikomu nie robiac spe­ia­li­smy pali­li­smy i wogole . poli­cja nas cia­gla kry­ty­ko­wala jed­nym slo­wem wzbu­rzała bujki na mie­scie .Jesz­cez jedno jak jestes takim pala­czem i wogole to nie boj sie tego boisz sie poli­cji boisz sie ?!! chcemy lega­li­za­cji w tym karju musimy wyjsc na ulice i to poka­zac ze ganja nie jets gro­zna jak alko­hol czy inne twarde nar­ko­tyki kwasy speed i wogole ! a nie sie­deic poki­tarny w knaj­pach w domu i narze­ekac łooo nie m legli­za­cji moja dupa zma­rza w srodku grud­nia czekma na dilera i wogole im wie­cej ludzie bedzie poka­zy­wac ze pala i ich to uszcze­sli­wia bar­dziej niz alko. tym bar­dziej sejm bedze skłonny zle­ga­li­zo­wac :) pozdro.

                                                (Cytuj)

                                                • At 2010.06.09 11:32, Marceli said:

                                                  no nie wiem, czy tym wpi­sem kogoś prze­ko­nasz, ze jest mniej groźna.

                                                  (Cytuj)

                                                • At 2010.07.10 12:10, nygus said:

                                                  Mysle ze wkleje tu po pro­stu moj post z pew­nego forum, z kto­rego z kolei skie­ro­wali mnie na ten blog. zoba­czymy ilu z tych miesz­czan ma jaja ( i czas oczy­wi­scie, tak wiem, te pieluchy )

                                                  Witam

                                                  Od jakie­gos czasu jest moda na ujaw­nia­nie roz­nego rodzaju pre­fe­ren­cji ktore wcze­sniej byly tabu a teraz , za pomoca nie­wia­domo jakich kry­te­riow, pewne zacho­wa­nia pro­buje sie “wybie­lic” a inne nadal pozo­staja poza mar­gi­ne­sem. Mowa glow­nie oczy­wi­scie o kam­pa­niach na rzecz tole­ran­cji wobec homo­sek­su­ali­stow i zwia­za­nych z nimi akcjami “coming out”

                                                  Zamie­rzam roz­po­czac podobny pro­jekt z kono­piami, kto­rych kon­su­menci sa duzo bar­dziej dys­kry­mi­no­wana grupa niz mniej­szo­sci etniczne czy sek­su­alne, bo o ile za inne pre­fe­ren­cje loz­kowe nikt w Euro­pie ani nawet w kato­lic­kiej Pol­sce do wie­zie­nia nie wtraca, za kon­sump­cje kono­pii owszem. Uwa­zam ze nad­szedl czas jasno sie okre­slic, tylko od nas to zalezy, czy chcemy zyc w para­noi i nie robiac nikomu krzywdy oraz uwa­za­jac ze to co robimy jest sluszne, jed­no­cze­snie kryc sie z tym niczym gej w III rzeszy.

                                                  Jestem foto­gra­fem i chce zro­bic serie por­te­tow pala­czy mari­hu­any. Tych kto­rzy nie beda wsty­dzic sie podac swo­jego imie­nia, pod­pi­sac zdje­cia, jestem Mar­cin, pale bo ( bo lubie, bo tak , itd cokol­wiek chce­cie ), dac jakas krotka wypo­wiedz zwia­zana jak­kol­wiek z tema­tem, o lega­li­za­cji, przy­klad dys­kry­mi­na­cji, albo wrecz po pro­stu cos o sobie, poka­zu­ja­cego ze nie mowimy tu o zulach , jakis dege­ne­ra­tach tylko kre­atyw­nych, war­to­scio­wych ludziach kto­rzy wybie­raja po pro­stu taka uzywke.

                                                  Aby dac poje­cie czym sie zaj­muje kilka linkow

                                                  To moja strona :

                                                  http://www.nygus.info

                                                  To pelne archi­wum, ktore mozna przeszukiwac :

                                                  http://www.flickr.com/photos/nygus/

                                                  A tutaj zbior zdjec o uzyw­kach z calego swiata, byc moze naj­bar­dziej odpo­wiedni do zalin­ko­wa­nia tutaj :

                                                  http://www.flickr.com/photos/nygus/sets … 130014585/

                                                  Pro­sze pisac z calej Pol­ski, choc dla mnie naj­wy­god­niej jest nie za daleko od Pozna­nia, no ale w roz­nych miej­scach bywam. Chlo­paki, dziew­czyny, naj­le­piej cie­kawe twa­rze, oso­bo­wo­sci, histo­rii, ale tez zwy­kly Kowalski/Kowalska, tu nie cho­dzi o kata­log life­sty­lowy, ale o cos wie­cej. Niech nikt sie nie waha, ze on sie nie nadaje, albo nie jest foto­ge­niczny. Zapew­niam ze nie ma cze­gos takiego, a bedzie­cie miec fajna pamiatke. Oczy­wi­scie wszel­kie uzy­cie tych zdjec bedzie auto­ry­zo­wane, jestem pro­fe­sjo­na­li­sta i znam prawo, wiem ze bez waszej zgody i tak bym nie­wiele z tym mogl zrobic.

                                                  Kon­takt do mnie jest na stro­nie albo przez to forum.

                                                  Pozdra­wiam

                                                  Swia­to­slaw Wojtkowiak

                                                  (Cytuj)

                                                  • At 2010.07.10 12:29, Marceli said:

                                                    Świetny pomysł, masz moją fotę.

                                                    (Cytuj)

                                                  • At 2010.08.02 16:10, ojciec said:

                                                    Witam, zaplą­ta­łem się przy­pad­kowo tutaj, i czy­tam z mie­sza­nymi uczu­ciami — sty­li­stycz­nie jak dla mnie jesteś nie­na­ganny, mery­to­rycz­nie już gorzej. Twój opis — imię wiek lata pale­nia — tro­chę mało — powiedz czy masz żonę, dzieci? czy je wycho­wu­jesz? czy pozwo­lił­bys 16 lat­kowi (Two­jemu synowi) kupić legal­nie nar­ko­tyk jakim jest mari­hu­ana? Czy dora­dził­byś mu — pal chło­pie nic ci nie będzie? mari­hu­ana jest OK? Jeśli opo­wia­dasz się za lega­li­za­cją to opo­wia­dasz się rów­nież za nie­ogra­ni­czo­nym dostę­pem do m. przez mło­dzież? I w swoim dobrym samo­po­czu­ciu nazy­wasz się dobrym miesz­cza­ni­nem? Ile razy pra­gną­łeś rzu­cić pale­nie? ile razy rycza­łeś w pła­czu z tego powodu? nigdy? to pozaz­dro­ścić. Wiem że trudno Ci będzie obiek­tyw­nie odpi­sać na mój post — rozu­miem to. Czy czu­jesz że jesteś uza­leż­niony? Teraz ja się przed­sta­wię — jestem mat­koj­cem 16-latka, który w swoim mło­dzień­czym zapale i mło­dzień­czej naiw­no­ści zabiera się za mari­hu­anę, i który powta­rza stale te same fra­zesy, że wódka gor­sza, że fajki gor­sze, że m. nie uza­leż­nia, nie powo­duje agre­sji itd cią­gle te same argu­menty. Co byś powie­dział mojemu synowi który jest na początku nar­ko­ty­ko­wej drogi? który czyta podobne wpisy do Two­jego, i umac­nia się w prze­ko­na­niu że robi dobrze a jego stary jest jego wro­giem i w dodatku sta­rym idiotą? Ja wiem że Ty wal­czysz o swoją sprawę — o to żeby nie mar­z­nąć w zimie, nie dać się zła­pać poli­cji itd, ale czy te ego­istyczne moty­wa­cje możesz pogo­dzić z fak­tem że legalne nar­ko­tyki to nie­szczę­ście dla więk­szej liczby mło­dzieży? czy może masz to gdzieś, bo od pew­nego czasu myślisz już tylko o sobie i swoim jara­niu, nazy­wa­jąc się dobrym miesz­cza­ni­nem. Pozdra­wiam Mar­cela oraz wszyst­kich jego sym­pa­ty­ków i szcze­rze życzę wyj­ścia z uza­leż­nie­nia.
                                                    p.s. jest takie forum na stro­nie “zie­lone mity” — dla chęt­nych do poga­da­nia o swo­ich doświad­cze­niach z mari­hu­aną
                                                    p.s.”, Mar­cel z Twoją eru­dy­cją, mógł­byś spo­koj­nie star­to­wać na pre­miera — naprawdę pięk­nie piszesz.

                                                    (Cytuj)

                                                    • At 2010.08.02 16:42, Marceli said:

                                                      Dzięki za miłe słowo, to raz, na pre­miera to ja dzię­kuję, wole jakis mega­korp, który dobrze płaci rzecznikom :)

                                                      Co do meritum:

                                                      masz żonę, dzieci? czy je wychowujesz?

                                                      Mam żonę, zupeł­nie nie­pa­lącą, poza kil­koma eks­pe­ry­men­tami w liceum, po któ­rych uznała, że jej to nie inte­re­suje. I nie ma mię­dzy nami żadnych kon­flik­tów z tego powodu. Dzieci nie mam, ale mam z nimi czę­sty kon­takt, ze względu na różné zaję­cia, choc głów­nie sa to młod­sze dzie­ciaki, tak do 12 r. życia i tu na pewno nie stoję po stro­nie pozwo­lić. To jest wiek na cukierki, zabawki i bravo girl, na używki przyj­dzie czas potem.

                                                      czy pozwo­lił­bys 16 lat­kowi (Two­jemu synowi) kupić legal­nie nar­ko­tyk jakim jest marihuana?

                                                      Tak, choć w ramach rów­no­ści wobec prawa, wolał­bym, zeby sprze­da­wano je tylko oso­bom peł­no­let­nim, tak jak alko i fajki i w dodatku jestem z tych wred­nych typów, które uwa­żają, że gra­nicą peł­no­let­no­ści powinno być 21 l., nie 18 jak teraz.

                                                      Czy dora­dził­byś mu — pal chło­pie nic ci nie będzie? mari­hu­ana jest OK?

                                                      Nie dora­dzał­bym, nato­miast sta­rał­bym się go, jak i każ­dego, wypo­sa­żyć w dostęp do sen­sow­nych, nie­zbia­so­wa­nych źródeł infor­ma­cji, które nie prze­gi­nają w żadną ze stron. Ze swo­ich doświad­czeń wiem, że potra­fił­bym podać argu­menty pro i con­tra, oparte na sen­sow­nych bada­niach nauko­wych, nato­miast decy­zję każdy MUSI pod­jąć juz na wła­sną rekę. Na przy­kład w niczym by mi nie prze­szka­dzało, gdby (wpro­wa­dzamy uto­pię) na pacz­kach z mari­hu­aną, były tego samego rodzaju ostrze­że­nia, jak na pacz­kach fajek — że może powo­do­wać stany lękowe, że opóź­nia czas reak­cji, że nisz­czy w pew­nym stop­niu pamięć krót­ko­ter­mi­nową, że raczej nie należy pro­wa­dzić pojaz­dów pod wpły­wem, że zwięk­sza szanse zacho­ro­wal­no­ści na raka, podob­nie jak fajki i ze może powo­do­wać nie­kon­tro­lo­wane napady głodu i smiechawki.

                                                      Jeśli opo­wia­dasz się za lega­li­za­cją to opo­wia­dasz się rów­nież za nie­ogra­ni­czo­nym dostę­pem do m. przez młodzież?

                                                      Nie. Nie­ogra­ni­czony dostęp mło­dzież ma juz teraz, cho­dzi o zacho­wa­nie jakiej­kol­wiek kon­troli nad tym.

                                                      Ile razy pra­gną­łeś rzu­cić pale­nie? ile razy rycza­łeś w pła­czu z tego powodu? nigdy?

                                                      Nigdy, naprawdę. Tro­chę chyba nie rozu­miesz mecha­ni­zmu (nie musisz, skoro nie uży­wasz, to nie zarzut), ale to nie działa tak, że jak nie masz co zapa­lić, to dzieje ci się jakaś krzywda. W dużym stop­niu wszystko zalezy od tego, jak w ogóle potra­fisz pano­wać nad swo­imi nało­gami, ja aku­rat z moimi zyję w zgodzie.

                                                      Co byś powie­dział mojemu synowi który jest na początku nar­ko­ty­ko­wej drogi?

                                                      Żeby jak naj­wię­cej czy­tał i z dużą rezerwą pod­cho­dził zarówno do hur­ra­op­ty­mi­stycz­nych tek­stów z serii Zioło to zba­wie­nie i lek na całe zło, jak i rów­nież tej z dru­giej strony bary­kady, poma­wia­ją­cych mari­hu­anę o całe zło we wszech­świe­cie. Nie­stety po pol­sku tro­chę trudno o mate­riały bez odchyłki w jedną czy drugą stronę. Po dru­gie — roz­ma­wiaj z nim, zapal nawet spró­buj się dowie­dzieć po co mu to. Jeśli trak­tuje to tylko jako rekre­acyjna używkę, zastęp­stwo piwa, czy moc­niej­szego alku, to nie wydaje mi się, żebyś miał więk­szy powód do obaw (ale nie jestem ojcem, więc g. wiem, czego się oba­wiają ojcowie:)

                                                      czy te ego­istyczne moty­wa­cje możesz pogo­dzić z fak­tem że legalne nar­ko­tyki to nie­szczę­ście dla więk­szej liczby młodzieży?

                                                      Nie ma takiej zależ­no­ści, jak dotąd wszyst­kie bada­nia, które czy­ta­łem, pro­wa­dzone w kra­jach, gdzie wpro­wa­dzono depe­na­li­za­cję, wyka­zują, że poziom spo­ży­cia prak­tycz­nie pozo­staje bez zmian; nie ma też abso­lut­nie ŻADNYCH badań potwier­dza­ją­cych tezę mona­row­ców, jakoby mari­hu­ana miała być tylko pierw­szym kro­kiem do się­gnię­cia po moc­niej­sze środki. Tu mam tez miliard dowo­dów aneg­do­tycz­nych z naj­bliż­szego oto­cze­nia, które od lat korzy­sta tylko z zioła i alko­holu i nie znam nikogo tak wła­ści­wie, dla któ­rego pale­nie mia­łoby być pierw­szym kro­kiem do ostrych uzależnień.

                                                      szcze­rze życzę wyj­ścia z uzależnienia

                                                      Gdyby z każ­dego uza­leż­nie­nia dało się wyjść tak pro­stu — po pro­stu mówiąc pew­nego dnia, dzię­kuję, nie chcę, to świat byłby dużo mil­szym miejscem.

                                                      Czy czu­jesz że jesteś uzależniony?

                                                      Tak, dokład­nie w takim samym stop­niu, jak od kawy, cze­ko­lady czy paró­wek — w niczym to nie wpływa na moją funk­cjo­nal­ność, zdol­ność do pracy, czy gene­ro­wa­nia sen­sow­nych wypowiedzi.

                                                      (Cytuj)

                                                    • At 2010.08.03 14:14, ojciec said:

                                                      Witam , dzię­kuję za rze­czową wypo­wiedź — z kil­koma Two­imi opi­niami się zga­dzam, z kil­koma nadal nie mogę.
                                                      Jeśli mówisz że jesteś uza­leż­niony w takim samym stop­niu jak od kawy cze­ko­lady i paró­wek to uwa­żam to za nad­uży­cie. Wyobraź sobie że u mnie w domu stało w lep­szych cza­sach (kiedy syno­wie byli młodsi i nie pod­pi­jali) kilka bute­lek alko­holu (wina wódki)w barku po kilka sezo­nów — po pro­stu nie mia­łem ochoty otwie­rać butelki — moogło tak być? A teraz wyobraź sobie użyt­kow­nika m. — czy on też może trzy­mać zapas towaru przez kilka mie­sięcy i go nie ruszyć? Ja nigdy nie pali­łem i możesz mi zarzu­cić że nie wiem o czym piszę, ale jestem pewien na 100% że nie znasz nikogo kto tak by potra­fił. Dla­tego też jak sły­szę że alko­hol jest be a m. jest OK — to się gotuję, bo ja uży­wam alko­holu od 16r życia, w stan­dar­do­wych oko­licz­no­ściach i ilo­ściach i uwierz mi nie jestem uza­leż­niony (dowód — nie zaglą­dam do barku nigdy). Dla­tego uwa­żam że m. jest o wiele bar­dziej nie­bez­pieczna gdyż o wiele szyb­ciej uza­leż­nia. A to że alko­hol w nad­mia­rze też pro­wa­dzi do zguby to prze­ciez banał.Miło mi się z Tobą gada, Ty masz swoje racje, ja mam dwóch nasto­lat­ków w domu (jeden z nich roz­po­czyna przy­godę z panną m.) tak więc mamy inne spoj­rze­nia na świat. Mnie prze­raża skala zja­wi­ska — podobno 40% mło­dzieży pró­bo­wało lub używa, Cie­bie to albo cie­szy albo jest Ci to obo­jętne. Patrz jaki Pol­ska ma pro­blem z alko­ho­lem — 1 mln alko­ho­li­ków i zobacz per­spek­tywę 10–20 lat czy nie będzie pro­blemu 3–4 milio­nów ludzi uza­leż­nio­nych od m.? Ze spo­łecz­nego punktu widze­nia kto będzie cho­ciażby pra­co­wał na Twoją i moją eme­ry­turę jak 3–4 mln ludzi będzie wolało przy­pa­lać m.? Moim zda­niem to jest tra­ge­dia. Bez urazy lecz po pro­stu strasz­nie sie boję o mojego syna — nie umiem dotrzeć do niego –dla niego auto­ry­te­tem są nie­stety jara­jący kole­dzy. Mam 46 lat, miesz­kam w W-wie i pozdra­wiam Cię.
                                                      Muszę Ci przy­znać jedno — panna m. naprawdę nie pozba­wiła Cię umie­jęt­no­ści gene­ro­wa­nia pięk­nych, okrą­głych zdań — a może to Twój zawód? (nie moja sprawa)
                                                      Pozdra­wiam raz jeszcze.

                                                      (Cytuj)

                                                      • At 2010.08.03 14:41, Marceli said:

                                                        A teraz wyobraź sobie użyt­kow­nika m. — czy on też może trzy­mać zapas towaru przez kilka mie­sięcy i go nie ruszyć

                                                        Jestem to sobie w sta­nie wyobra­zić, choć z tru­dem fakt. to, ze mam pale­nie w domu, wcale nie musi ozna­czać, że palę codzien­nie, od kiedy zaczą­łem zda­rzały mi się prze­rwy dłuż­sze i krót­sze, w tym co naj­mniej mie­siąc w roku jest na czy­sto, żeby zro­bić miej­sce na nowe. i wtedy może sobie leżeć pod reka i będzie leżało.

                                                        Zdaje się, że po pro­stu nie potra­fisz zła­pać, albo nikt Ci nie wytłu­ma­czył róż­nic m-dzy uza­leż­nie­niem fizycz­nym (takim jak przy alku), a psy­chicz­nym (takim jak przy cze­ko­la­dzie czy mari­hu­anie). To pierw­sze wymaga ostrej walki, to dru­gie jedy­nie umie­jęt­no­ści powie­dze­nia sobie stop. I to nie jest jakiś super­po­wer (może nasto­lat­kowi trud­niej, ok).

                                                        Patrz jaki Pol­ska ma pro­blem z alko­ho­lem — 1 mln alko­ho­li­ków i zobacz per­spek­tywę 10–20 lat czy nie będzie pro­blemu 3–4 milio­nów ludzi uza­leż­nio­nych od m.?

                                                        Znów: musie­li­by­śmy wró­cic do roz­dzie­le­nia typów uza­leż­nień, ale zagram sobie na Two­jej poło­wie, dla odmiany tym razem i przyjmę, że ist­nieje cos takiego, jak uza­leż­nie­nie od mari­hu­any, choć nie potwier­dzają tego żadne bada­nia. Ale przyj­mu­jąc, że ist­nieją osoby uza­leż­nione od mari­hu­any, to sa to w pełni funk­cjo­nalne jed­nostki, zdolne do każ­dej pracy i zadba­nia o sie­bie na każ­dym pozio­mie. I to nie piszę tego, dla­tego, że ja potra­fię, tylko dla­tego, że znam naprawde mnó­stwo palą­cych osób, które funk­cjo­nują zupeł­nie zwy­czaj­nie (zresztą jest o tym w notce), zara­biają na swoje eme­ry­tury i resztę świad­czeń, zwy­kle cał­kiem przyzwoicie.

                                                        Rozu­miem Twój strach o dziecko (na tyle na ile może go ogar­nąć ktoś bez dzieci), ale podej­rze­wam, że w pew­nym, dosyć znacz­nym stop­niu wynika on z nie­wie­dzy. Tak jak pisa­łem wczo­raj, po pol­sku mate­ria­łów edu­ka­cyj­nych jest nie­wiele i są spro­pa­gan­dy­zo­wane w jedną, albo drugą stronę, dla­tego wrzu­cam tego linka:

                                                        http://www.drugpolicy.org/marijuana/factsmyths/

                                                        Jest tam dekon­struk­cja paru popu­lar­nych mitów n/t MJ, z odno­śni­kami do sen­sow­nych prac, które też się da zna­leźć, gdy­byś potrze­bo­wał. Mam nadzieję, że choć tro­chę Cię to uspo­koi, bo moim zda­niem nie masz zbyt wiel­kiego powodu do stresu

                                                        nie umiem dotrzeć do niego –dla niego auto­ry­te­tem są nie­stety jara­jący koledzy

                                                        Taki wiek, chyba, no nie? Ale wyta­cza­nie cięż­kich dział, czy robie­nie awan­tur nie ma więk­szego sensu

                                                        (Cytuj)

                                                        • At 2010.08.03 15:26, ojciec said:

                                                          Zapewne masz tro­chę racji że użyt­kow­nicy m będą bar­dziej funk­cjo­nalni od alko­ho­li­ków — pod warun­kiem chyba jed­nak że nie się­gną po moc­niej­sze dozna­nia gdy m. się znu­dzi lub prze­sta­nie wystar­czać. Prawdę powie­dziaw­szy ja oso­bi­ście nie znam żadnej osoby o któ­rej bym wie­dział że używa m. (Czyżby inne poko­le­nie? czy ze mnie jakiś moher?), Widać po stylu w jakim piszesz że jesteś osobą bar­dzo inte­li­gentną i wykształ­coną — widać dajesz sobie radę z m. i jak mówisz umiesz pano­wać nad nało­gami. Gra­tu­luję Ci. Jesz­cze tylko słówko o uzal psych i fiz.
                                                          Moja wie­dza jest taka że uza­leż­nie­nie fizyczne jest straszne ale sto­sun­kowo szybko usu­walne przez tzw detoks — po kilku tygo­dniach pododno to prze­cho­dzi. Nato­miast uza­leż­nie­nie psy­chiczne nie boli, ale jest dużo cię­żej z nim wal­czyć i je poko­nać i to uza­leż­nie­nie psy­chiczne spra­wia tak wielką trud­ność w odsu­nię­ciu nar­ko­ty­ków, papie­ro­sów i alko­holu (po pro­stu świat bez tego jest szary zły i do dupy) — ale może się mylę.….!? Pozdrawiam

                                                          (Cytuj)

                                                          • At 2010.08.03 17:46, ojciec said:

                                                            Witaj Mar­cel, nie chcę Ci mar­no­wać czasu więc powiem tylko tak: świet­nie się czyta co piszesz — masz dużą wprawę, ale moim zda­niem prawda wygląda ina­czej — tak jak to opi­sała jedna z kobiet szu­ka­jąca wspar­cia na forum “zie­lone mity” . Pozdra­wiam, bez odbioru.

                                                            Witaj­cie. Tra­fi­łam na to forum,szukając pomocy, bo jestem na skraju zała­ma­nia ner­wo­wego. Zobaczyłam,że nie jestem sama, prze­czy­ta­łam różné histo­rie i jak­bym czy­tała o sobie i swoim związku. Uświa­do­mi­łam sobie,że jestem współ­uza­leż­niona i muszę coś zrobić,żeby rato­wać sie­bie, swoją god­ność i zruj­no­waną psy­chikę. Dzięki radom tutaj zawar­tym zde­cy­do­wa­łam się na pod­ję­cie tera­pii, bo sama nie udźwi­gnę tego pro­blemu.
                                                            Mam 29 lat,mój mąż 32 i jest nało­go­wym palaczem,który pali od 16 roku życia. Oczy­wi­ście NIGDY nie przy­znał się sam przed sobą, że ma problem,a na moje próby uświa­do­mie­nia mu tego reaguje krzy­kiem i agresją.Wiedziałam z kim się wiążę, wie­dzia­łam jakie życie prowadził,zanim mnie poznał, ale utwier­dzał mnie w przekonaniu,że zerwał z nałogiem(w grę wcho­dziły rów­nież cięż­kie nar­ko­tyki) i chce swoje życie zmie­nić o 180 st, po tym jak prze­pro­wa­dził się do mnie z dru­giego końca Polski,zerwał ze swoim dotych­cza­so­wym życiem,towarzystwem i jak mówił,z nar­ko­ty­kami. Że spo­tka­nie mnie zmie­niło jego życie, że stał się lep­szym czło­wie­kiem…
                                                            Ślub wzię­li­śmy 10 mie­sięcy temu. Pół roku po ślubie nakry­łam mojego męża na pale­niu blan­tów, robił to pod moją nie­obec­ność, jak rów­nież wtedy, gdy byłam w domu i np się kąpa­łam. Tłu­ma­czył, że to przez stre­su­jącą pracę itd. Typowa śpiewka. Wypro­wa­dzi­łam się z domu na dwa tygo­dnie. Były krzyki, próby tłu­ma­cze­nia, baga­te­li­zo­wa­nie zagadnienia.…standard.…Po dwóch tygo­dniach spo­tka­li­śmy się na neu­tral­nym grun­cie, żeby poważ­nie poga­dać i zna­leźć jakieś roz­wią­za­nie. Mąż powie­dział mi że nigdy nie zre­zy­gnuje z pale­nia, bo to lubi(skąd znamy te teksty),ale chce żebym o każ­dym pale­niu wie­działa i sama zoba­czyła, że nie jest to w żaden spo­sób groźné i nie będzie to czę­ste, tak żebym nie musiała się niczego oba­wiać, bo ja będę zawsze waż­niej­sza niż pale­nie.
                                                            Bla bla bla…zgodziłam się na taki układ i przez jakiś czas był spo­kój, ale ostat­nio znów się zaczęło. Powie­dział mi, że zamó­wił pale­nie, że to tylko na week­end, żeby się zre­lak­so­wać, że trawa i lufka będą w widocz­nym miej­scu. Ale odkąd trawa jest w naszym domu, mąż dostał mał­piego rozumu. szuka byle pre­tek­stu żeby zapa­lić, nie tylko w week­end, w dni powsze­dnie też. Nie umie się w ogóle kon­tro­lo­wać i zapo­mniał jakie były usta­le­nia i co mi obie­cy­wał. Po pale­niu jest otę­piały, nie reaguje na nic, liczy się tylko żeby głu­pia maru­dząca żona nie popsuła mu dobrej fazy. Potem jest oczy­wi­ście pusto­sze­nie lodówki i pój­ście spać. Tracę kon­takt z moim mężem, nasze życie sek­su­alne jest w zaniku. Bar­dzo go kocham, jest naj­bliż­szym dla mnie czło­wie­kiem. Po pale­niu staje się dla mnie total­nie obcą osobą, to nie ten sam czło­wiek, któ­rego pozna­łam trzy lata temu. Gdy pró­buję mu tłu­ma­czyć, że to co robi jest groźné nie tylko dla jego zdro­wia, mózgu, poten­cji itd,ale przede wszyst­kim nisz­czy to wszystko co jest cenne, dobre,ważné…naszą miłość i więź. Spo­ty­kam się z ata­kami agre­sji albo total­nej obo­jęt­no­ści, albo szy­der­stwa. I powiem wam,że już nie mam siły. Jestem kłęb­kiem ner­wów, zaczy­nają mi dole­gać różné fizyczne przy­pa­dło­ści: bezsenność,migreny, brak koncentracji,ciągle płaczę…Dzięki lek­tu­rze tego forum wiem,że pierw­sze co powin­nam zro­bić, to udać się na tera­pię. I tak wła­śnie zro­bię. Pozdra­wiam wszyst­kie kobiety mające podobny problem.”

                                                            Dodam tylko że podob­nych wpi­sów są tam setki — a wszyst­kie histo­rie do sie­bie tak podobne…

                                                            (Cytuj)

                                                            • At 2010.08.28 21:51, Bojownik Wolności said:

                                                              Coś do poczy­ta­nia dla syna ojca:)
                                                              http://www.podobnie.pl/historia,87,uzaleznienie_od_marihuany.html
                                                              Jak się poszuka to się znaj­dzie, trzeba dora­dzić tak jak blo­go­wicz umiar i roz­są­dek. Pomóc mu w dotar­ciu róż­nych źródeł, niech czyta i sam powoli oce­nia, nie ma rze­czy tylko bia­łych czy czar­nych, nie?

                                                              (Cytuj)

                                                              • At 2010.09.30 09:33, ojciec said:

                                                                Dzięki Wojow­niku Wol­no­ści.
                                                                Czy­ta­łem ten tekst i setki innych (forum zie­lone mity)i synowi poka­zy­wa­łem takie histo­rie i wiesz co ?
                                                                To do niego nie tra­fia !!! Nie chce tego czy­tać, twier­dzi że to albo bujda albo wyjąt­kowe przy­padki a prze­cież ON wszystko kon­tro­luje I NIE MOŻE SIĘ UZALEŻNIĆ !! Poza tym tylu kole­gów pali i nic się nie dzieje. Zaczy­nam myśleć że może należy do tej grupy 5–10% która bez względu na nic czymś musi się odu­rzyć i od cze­goś uzleż­nić — może tak ma skon­stru­owaną psy­chikę ? Dzięki za link i pozdrawiam

                                                                (Cytuj)

                                                                • At 2010.09.30 10:34, ojciec said:

                                                                  Prze­czy­ta­łęm raz jesz­cze tekst i…
                                                                  “chciał­bym bez­stre­sowo posie­dzieć sobie w parku i nacie­szyć się oko­licz­no­ściami przy­rody, ścią­ga­jąc bucha czy dwa, żeby rze­czy­wi­stość stra­ciła kanty i prze­stały mnie wkur­wiać dresy śmier­dzące piwem, które można kupić legal­nie.” .…i mam wra­że­nie że ten dres pije piwo też po to aby rze­czy­wi­stośc stra­ciła kanty…więc może też go trzeba zro­zu­mieć (i to nie jego wina że piwo jest legalne a zioło nie)

                                                                  (Cytuj)

                                                                  • At 2010.10.01 20:45, Bojownik Wolności said:

                                                                    Wiesz, że 10% to jest ruletka. Znam oso­bi­ście histo­rię rodzinną zwią­za­nym ze sta­łym piciem od chyba 15 lat — czę­stym piciem, można by powie­dzieć nało­go­wym. Więk­szość oto­cze­nia już posta­wiło kre­skę na tym gościu, bo wia­domo pija­kiem jest się do końca życia. A tu doświad­czył tra­ge­dii, syn mu zacho­ro­wał, musiał zebrać życie w garść… Ale finał jest dziw­niej­szy niż się wydaje. W dużym skró­cie, ogar­noł się, sytu­acje, pro­blem, swoje picie, i po paru latach…
                                                                    zda­rza mu się napić przy oka­zjach, nie był alko­ho­li­kiem, nie zdą­żył się uza­leż­nić, twarda sztuka, ale w przy­padku alko­holu takie rze­czy udają się nie­licz­nym, bo kra­wę­dzi uza­leż­nie­nia nigdy nie widać. Alko­hol ma gor­sze sta­ty­styki, ale wiem, że to żadna pocie­cha.
                                                                    Musisz z nim roz­ma­wiać i pró­bo­wać zro­zu­mieć, na zasa­dzie on tobie coś tłu­ma­czy, to potem ty jemu, ale spo­so­bem, to jest trudne, ale men­tal­nie powi­nie­neś się do niego zbli­żyć, może poczy­tać o tej dobrej stro­nie konopi, po pod­glą­dać o czym mło­dzi gadają na forach jak “stary” truje, bo to świń­stwo, posłu­chać nawet ich muzyki (czy to w obec­no­ści syna czy w samot­no­ści).
                                                                    Bo czas ma mówie­nie o szko­dli­wo­ści tego jest troszkę za późno, a bynaj­mniej przy­swa­ja­nie jest gor­sze. Powi­nie­neś poga­dać z panią psy­cho­log jak do niego się zabrać, oso­bi­ście uwa­żam że za wcze­sne zabawy z sub­stan­cjami psy­cho­ak­tyw­nymi nie służą mło­demu orga­ni­zmowi. Tro­chę to trąci hipo­kryc­twem bo upi­łem się pierw­szy raz jak mia­łem 4 lata przy rodzicach:P
                                                                    A 2 lata póź­niej też, aż hafto­wa­łem, ale nie przy­tu­lam się na szczę­ście do butelki:) Czyli nie wszystko stracone.

                                                                    (Cytuj)

                                                                    • At 2010.10.04 11:22, ojciec said:

                                                                      Ja rozu­miem mło­dzież — naprawdę, jak się ma 4 dychy na karku to wcale nie zna­czy że czło­wiek zapo­mniał jak sam był młody. Też lubi­łem imprezy (nie co drugi dzień, tylko raz na mie­siąc np), lubi­łem się napić z kole­gami cza­sem “nawa­lić” oczy­wi­ście przy papie­ro­sku — tylko że to były prze­ryw­niki w nor­mal­nym życiu a nie codzien­ność. Tylko że mnie nigdy rodzice nie nakryli pija­nego (co pew­nie też swiad­czy o tym że umia­łem dozo­wać te “przy­jem­no­ści”). Dla mnie mj to nar­ko­tyk więc dobrych stron nie ma. Ja sły­sza­lem mnó­stwo: relak­sant, dobry humor, chil­lout, spoj­rze­nie wgłąb (w głąb :) ) sie­bie, wiem że 80% muzyki którą słu­cham skom­po­no­wano po nar­ko­ty­kach, tylko to w niczym nie zmieni mojego sto­sunku do nar­ko­ty­ków. Mój syn to trudny dzie­ciak (od uro­dze­nia) i zbli­żyć się jest trudno jak co chwila wku­rza cię na maksa mową,uczynkiem i zanie­dba­niem. Wizyty u psy­cho­lo­gów odby­wa­lem od 10 lat i sku­tek marny. Widać ten typ tak ma. Jeśli auto­ry­te­tem są kole­dzy (palący mj) to wiem że to także moja wina ale co z tego. Dzięki za roz­mowę i pozdrawiam

                                                                      (Cytuj)

                                                                      • At 2010.10.06 20:56, nena said:

                                                                        A ja PALĘ cza­sem z mężem i nie widzę w tym nic złego ‚oczy­wi­ście z roz­sąd­kiem .… A wspo­mnę że wycho­wuję 6 let­nią córkę która poszła wła­śnie do zerówki umie­jąca czy­tać i pra­wie pisać , alko­holu nie pijemy i papie­ro­sów nie palimy więc jak zapa­limy cza­sem Mary­sie to nic się nie sta­nie .…JESTEM ZA LEGALIZACJĄ !!!!!!!!!!!!

                                                                        (Cytuj)

                                                                        • At 2010.10.06 20:56, nena said:

                                                                          ;-)

                                                                          (Cytuj)

                                                                          • At 2010.10.07 11:38, ojciec said:

                                                                            Nena, ok to Twój “doro­sły” wybór (dla­tego jestem za depe­na­li­za­cją posia­da­nia mari­hu­any). Faj­nie że nie masz z tym pro­blemu, (nie obraź się) ale wiesz że możesz się uza­leż­nić i skom­pli­ko­wać sobie życie? ale to nie moja sprawa. Pozdra­wiam i życzę wszyst­kiego dobrego.

                                                                            (Cytuj)

                                                                            • At 2010.11.08 08:44, Anonim said:

                                                                              do Ojca . Sam Kolego nie spró­bu­jesz bo się boisz . A jesteś za sta­rym drze­wem by zro­zu­miec :( ale za pare lat nadejdą czasy mło­dego poko­le­nia i nikt nie będzie miał na to wpływu. Pozdra­wiam Syna :)

                                                                              (Cytuj)

                                                                              • At 2010.11.08 09:50, ojciec said:

                                                                                Ano­ni­mie masz rację, nie spró­buję bo się boję, bo wiem do czego zapro­wa­dziło mnie zapa­le­nie pierw­szego papie­rosa (20 lat pale­nia, rzu­ca­nia, pale­nia, rzu­ca­nia)- wiem że jestem podatny i dla­tego się boję. Jestem za stary żeby spró­bo­wać ale nie za stary żeby zro­zu­mieć — ale co mam zro­zu­mieć? że syn potrze­buje się znie­czu­lić i wybiera do tego nar­ko­tyk?? zro­zu­miał­bym wódkę bo sam w tym wieku raz na jakiś czas lubi­łem przy­wa­lić, ale nar­ko­tyki !?!?!? Ok nie chcę pod­paść auto­rowi bloga i Wam — mło­dzieży, któ­rej słowo nar­ko­man nie koja­rzy się z ludz­kimi wra­kami koło dworca, jak to było w latach 80-tych — a mnie tak się koja­rzy. Dzi­siejsi “użyt­kow­nicy sub­stan­cji psy­cho­ak­tyw­nych” ( :) ), są zupeł­nie inni niż ci któ­rych ja pamię­tam, ale uza­leż­nio­nym mozna być rów­nież wyglą­da­jąc nor­mal­nie i nie rzu­ca­jąc się w oczy jak kie­dyś. (ale odczu­cia wewnętrzne pew­nie są podobne) Pozdra­wiam Cie Ano­nim i autora blogu z podzie­ko­wa­niem że mnie jesz­cze stąd nie usunął. :)

                                                                                (Cytuj)

                                                                                • 43 old comments are not displayed. Click to display all comments
                                                                                (Required)
                                                                                (Required, will not be published)

                                                                                Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.