Palisz? To weź to wreszcie i powiedz.
Categories: Myślenie szkodzi
Nazywam się Marceli, mam 33 lata, palę zioło od 16 roku życia (błąd) i raczej nie mam zamiaru przestać, bo alkoholu nie lubię, a Polski na trzeźwo się nie da w dużych ilościach. Zacząłem palić w czasach, gdy zioło sprzedawało się na szuflady, początkowo wprowadziło to pewną dezorganizację w moim życiu, dziś spokojnie 10–15 gram miesięcznie wystarcza mi w zupełności, jako wieczorny relaksant i koncertowy wzmagacz wrażeń słuchowych. W międzyczasie przetestowałem większość pozostałych środków i po krótkim, acz intensywnym romansie z polskim spidem, który kosztował mnie trochę zębów, stwierdziłem, że temacie używek zioło zaspokaja moje wszelkie potrzeby i właściwie jest jedynym narkotykiem poza kawą i dorocznym kwasem zarzucanym ze względów higieny psychicznej, przy którym pozostałem.
I tak, oczywiście chciałbym, żeby posiadanie niewielkich ilości marihuany było legalne w tym kraju. Chciałbym móc iść do sklepu i wybrać coś z ulubionych odmian, chciałbym spokojnie nosić przy sobie fajkę i zapasik, chciałbym bezstresowo posiedzieć sobie w parku i nacieszyć się okolicznościami przyrody, ściągając bucha czy dwa, żeby rzeczywistość straciła kanty i przestały mnie wkurwiać dresy śmierdzące piwem, które można kupić legalnie. Chciałbym, żeby ktoś mi zapewnił — jako zwyczajnemu konsumentowi — normalna obsługę i wolnorynkowy wybór towarów, żeby wreszcie skończyć z dziesiątkami telefonów, pośredników, spotkaniami z kibolami tej, czy owej drużyny piłkarskiej, którzy z reguły kontrolują rynek w danym mieście. Nie chcę za 10 lat wystawać pod podstawówkami i zaczepiać dzieci, z pytaniem, czy mają coś sprzedać, nie interesują mnie kolejne lata odmrażania sobie dupy na parkingach i zasyfionych osiedlach w środku grudnia i czekanie na dilera, któremu jak zwykle coś wypadło. Mam kasę, mam konsumenckie prawo domagania się dostępu do towaru i obsługi na przyzwoitym poziomie, tak, jak wielbiciel nietypowych drinków ma prawo poprosić o swoją flaszkę denaturatu w sklepie.

Co niestety stawia mnie w jednym szeregu z gimnazjalistami, licealistami, studentami, skaterami i miłośnikami JAH, stanowiącymi największą grupę konsumencką tej używki. Tylko czy aby na pewno? Idę na koncert, montuje się ekipa – plus minus 30 latkowie, ludzie wolnych zawodów i etatowcy, z wykształceniem wyższym albo ulicznym – wszyscy palą. Idę na turbogolfa, montuje się ekipa przypadkowych ludzi, mniej więcej od 28 roku życia w górę i po 15 minutach wzajemnego obwąchiwania nagle wkoło robi się gęsto od lufek, fifek, fajek i worków z ziołem. Idę do knajpy, siedzę, piję z grupą dobrych mieszczan, zarabiających nieco więcej niż średnia krajowa, płacących regularnie podatki i głosujących w wyborach i zawsze ktoś wyciągnie worek i zawsze wszyscy chętnie się poczęstują. W skrócie – gdziekolwiek bym nie poszedł, tam zawsze większość jest paląca, popierająca i kupująca, w dokładnie tych samych obskurnych warunkach, co i ja muszę kupować i dokładnie tak samo narzekająca na to, że prawo jest zjebane, a ujarani gimnazjaliści psują nam PR.
Tylko, że nas nie widać. Z różnych powodów praktycznie żaden z nas się nie wychyla, nawet postacie publiczne, mające coś w rodzaju dzikiej karty na zachowania powszechnie nieaprobowane, raczej wolą temat palenia pomijać w swoich wypowiedziach, i jeden Śledziu, który centralnie mówi o baśniowym elemencie jako ważnym składniku swojej twórczości, czy pan Raczkowski, rysujący najpiękniej upalone dowcipy świata, żadnej wiosny nie czynią. Siedzimy w domach, trzymając bonga poupychane po szufladkach, kitrając coraz bardziej ojebywane przez dilerów worki i nie odzywamy się ani słowem, nie robimy absolutnie nic w sprawie zmiany prawnego statusu marihuany w polskim prawodawstwie.
Dzięki czemu do opinii publicznej dociera tylko jedno – ilość nieletnich kretynów, którzy rokrocznie dają się zwinąć za posiadanie na Marszu Wyzwolenia Konopii. To doroczne wydarzenie jest zresztą powodem mojego dzisiejszego wkurwu, bo od samego rana lecą kolejne niusy na fejsbuku, dotyczące wczorajszego przemarszu.
Od rana zatrzymaliśmy 15 osób, w tym 10 nieletnich, przy których znaleziono narkotyki — mówi Maciej Karczyński, rzecznik policji. — Po zakończonej legalnej manifestacji ok. 300 osób przyszło pod śródmiejską komendę odbić zatrzymanych. Skandowali wyzwiska pod adresem policji. Poinformowaliśmy, że to zgromadzenie jest nielegalne i policjanci przystąpili do legitymowania. Zostali zaatakowani. Zatrzymaliśmy jeszcze 20 osób
Nie obyło się się bez przepychanek. — Około 20 osób zostało doprowadzonych na śródmiejską komendę — informuje w rozmowie z tvnwarszawa.pl Maciej Karczyński, rzecznik prasowy KSP. — Po zakończeniu marszu po mieście krąży grupa około 50 demonstrantów, obserwujemy ich — dodał.
Jak podaje “Gazeta Stołeczna” od rana zatrzymano jeszcze 15 osób, w tym 10 nieletnich, przy których znaleziono narkotyki.
- Takie zatrzymanie skutkuje tym, że są notowani — powiedział PAP rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. — Może się zdarzyć, że będą chcieli pracować w zawodzie, w którym jednym z warunków jest niekaralność i to przekreśli im szanse na spełnienie marzeń.
35 osób zostało zatrzymanych przez warszawską policję po manifestacji zwolenników legalizacji konopi. 15 z nich odpowie za posiadanie narkotyków.
Jak powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński, w “Marszu Wyzwolenia Konopi”, który przeszedł ulicami Warszawy, wzięło udział w sumie ok. 5 tys. osób. — Już podczas manifestacji policjanci zatrzymali 15 osób, które miały przy sobie narkotyki. Zatrzymani zostali przewiezieni do śródmiejskiej komendy — powiedział Karczyński.
Pozostałe informacje, jakie można wyciągnąć po Marszu z niusowych portali? Że korki były. I że dużo dzieci. I że jest jakiś projekt ustawy obywatelskiej, niestety nie wytłumaczono jaki. I że chaos, przepychanki, niezrozumiałe postulaty.
Cudownie. Walkę o depenalizację marihuany mamy na rok z głowy. Polska zobaczyła zwolenników zioła i zapamiętała, ze to jakąś pojebana banda, dezorganizująca życie miasta w imię niezrozumiałych dla nikogo celów, na tyle nierozgarnięta, żeby nosić przy sobie inkryminowane substancję na imprezę, którą masowo obstawia policja, nieustannie szukająca sposobu na podbicie sobie żałosnych statystyk wykrywalności jakichkolwiek przestępstw. Co prostszego niż zgarnięcie potraconego gimbusa, którego pierwszy raz w życiu ktoś uczęstował blantem i zrobienie z niego „odstraszającego przykładu”? Cóż prostszego, niż wywołanie moralnej paniki – patrzcie, patrzcie, brudasy wyszły na ulicę i domagają się prawa do ćpania (pouczająca lektura komentów na gazeta.pl)?
I tu pozostaje pytanie, dlaczego oddaliśmy pole walki o prawo do blanta dzieciakom i nielicznym zapaleńcom z Wolnych Konopi? Przecież to jest droga, która prowadzi absolutnie donikąd. Opinia publiczna epatowana takimi obrazkami, jak oblężenie komisariatu, raczej nieprędko znajdzie w sobie zrozumienie, że zioło jest mniej szkodliwe od wódy, czy fajek, a widząc ciągane przez gliniarzy bachory, słusznie się będzie bała, gdy jej dzieciaki oświadczą, że palą. Tradycyjny polski matkojciec wciąż lżej przyjmuje, gdy dzieciak się napierdoli cuchnącym browcem czy winem z patyka, niż widok spokojnej grupki, cieszącej się z współdzielonego skręta, bo o alkoholowej najebce wie wszystko, a paleniu tyle, co mu pomioty Kotańskiego nawciskały w programach informacyjnych. Nie ma szans zobaczyć zwykłych dobrych mieszczan, takich jak ja, takich jak TY, którzy palą regularnie od lat, którzy nie mają żadnych złudzeń w temacie mistycznych mocy marihuany, którzy nie szukają w niej boga, odlotu, sposobu ekspresji swojego buntu przeciwko starym, systemowi czy przeciw czemu się tam teraz dzieci buntują, którzy traktują zioło jako jedną z dziesiątków używek lekko modyfikujących nastrój, która stosowana z umiarem, poprawia skille towarzyskie i robi lekki burdel w pamięci, co przy odrobinie wprawy, można bez bólu ogarnąć. Nie dowie się nigdy, bo skąd – pan dziennikarz z dużej gazety nie przyzna się nagle na forum publicznym, że zdarza mu się palić, pan dyrektor szkoły również będzie trząsł przed tym dupą, bo każdy z nich boi się momentalnego oetykietowania „ćpunem” czy innym „degeneratem.”
I tak zapewniamy sobie pełną stagnację. Opinia publiczna nie musi zmieniać poglądów, bo żadne odmienne poglądy na marihuanę poza kotańsko-policyjnym się do niej nie przedzierają, a to co już wie na temat Diabelskiego Zioła i jego szatańskich wpływów, ma rokrocznie potwierdzone relacją z Marszu. Dobrzy mieszczanie wciąż będą się pałętali po parkingach, osiedlach i pod szkołami, próbując coś kupić, a policja wciąż będzie sobie bezwysiłkowo podbijała statsy, aresztując każdego, komu zaplatały się jakieś zielone paprochy w kieszeni.
5000 ludzi idących w tegorocznym marszu mogło zrobić wrażenie. Na gimnazjalistach. Może już czas jednak uruchomić tych parę milionów, które nie lubią krzyczeć na ulicach, a chciałby od czasu do czasu zapalić w cywilizowanych warunkach. Pokazać, że jest nas więcej, niż ludzi chodzących w niedzielę do kościołów i że pomimo regularnego palenia, zupełnie bez problemów radzimy sobie w życiu. Udowodnić, że nie jest to używka dzieci i rastafarian, tylko nieszkodliwy środek, kojący skołatane nerwy dobrych mieszczan.








93 komentarzy
Tak wszedłem, zobaczyłem artykulik, bardzo mi się apel spodobał. Nie należę jeszcze do dobrych mieszczan, ale wszystko przede mną, bo studia w dużym mieście w trakcie i wcale wyjeżdżać nie mam zamiaru, a i nastolatkiem też przestałem być dłuższy czas temu. W każdym razie mój sposób jest taki, że bez skrępowania mówię o paleniu. Jak rozmawiam z ludźmi(nawet niekoniecznie znajomymi) trafi się temat, to opowiadam o legalizacji, nieszkodliwości, pozytywach itp. itd. Czy głupie “Co wczoraj robiłeś?” “A zjaraliśmy się i film oglądaliśmy”. Wychodzę z założenia, że im normalniej będę o tym mówił tym szybciej zmieni się świadomość ludzi, przynajmniej tej małej grupki, z którą rozmawiam. Zgarnięcia się nie boję, bo jestem na tyle mądry, żeby nie nosić przy sobie, a już szczególnie nie brać na uczelnie i nie handlować. A piszę w ogóle, bo słówka szukacie. My mamy takie subtelne: “uciabachać”. Nie jest to mądre, nikt nie wie co znaczy, ani skąd się wzięło, ale jakoś funkcjonuje. I jak dla mnie sympatyczne jest. I jeszcze w sumie jedno. Wolałbym zapłacić 25 złotych akcyzy za gram, niż dilerowi tyle co płace za jakieś skrojone niewiadomo co.
Zoru(Cytuj)
Dobry post, zgadzam się z Autorem!
Michał(Cytuj)
Kiedyś chętnie bym się pod tym postem podpisał, bo też sobie tak myślałem. Aż do dnia, w którym pojawiło się u mnie w domu takie małe płaczące ktoś, któremu trzeba było kilka razy dziennie zrobić mleko i zmienić pieluchy. Śmiem twierdzić, że od tego dnia przez następne piętnaście lat nie będę miał czasu na takie bzdury jak zapalenie sobie jointa.
Tak więc oddam bezpłatnie moje holenderskie zapasy w dobre ręce, zanim kompletnie wywietrzeją, but then again: live long and procreate.
login99195(Cytuj)
Z chęcią zagospodaruję w sensowny sposób Twoje zapasy. Napisz — funk_phenomena@wp.pl.
Karol(Cytuj)
Well, palenie zupełnie nie przeszkodziło mojemu przyjacielowi i jego żonie wychować trójki (!) zupełnie niesamowitych dzieciaków.
Śledziu(Cytuj)
i dobrze. sensowne priorytety są sensowne i tak, jak nie pozwalam sobie na to, żeby palenie w jakikolwiek sposób kolidowało lub miało jakiś wpływ na moją pracę, tak pewnie starałbym się, żeby nie miało wpływu na ewentualnie poszerzoną rodzinę. biorąc pod uwagę, że wszelki dane wskazują na to, ze 15 pierwszych lat życia dziecka, to zero okazji na relaks dla rodzica, problem jakby sam się eliminuje:)Palenie zioła w sytuacjach stresowych, albo, ze względu na to, że daje jakieś superskille w ogarnianiu rzeczywistości, zawsze mi się zdawało cokolwiek głupie.
Marceli(Cytuj)
Niestety mamy taką rzeczywistość dookoła. Zakłamywanie danych, wyników badań i zalet THC stało się potwierdzonym faktem. Mam 27 lat, palę regularnie od 18 roku życia. Również męcyz mnie kupowanie nie zawsze ze sprawdzonego źródła — często nasączone chemią niewiadomego pochodzenia. Jestem za warunkową legalizacją. Pozdrawiam wszystkich którzy palą rozsądnie.
Karol(Cytuj)
Podaj jakieś przykłady tych przekłamań, bo mi się nie za bardzo chce wierzyć…
M(Cytuj)
jeśli masz czas, to na Polskiej Sieci ds Polityki Narkotykowej jest od paru tygodniu dostępny cotygodniowy, aktualizowany raport z monitoringu polskich mediów: http://www.politykanarkotykowa.pl/media,news/53.html
Strona w żaden sposób nie jest pro, bo prowadzi ją Krakowskie Towarzystwo Pomocy Uzależnionym, ale starają sie odnotowywać wszystko i obraz, który wynika z linkowanych i cytowanych przez nich tekstów, jest raczej jednoznaczny — główny nurt mediów bez ustanku mieli moralną panikę i miejskie legendy, podając je w coraz to bardziej sensacyjnych formach.
Marceli(Cytuj)
A propos wspomnianej ustawy Wolnych Konopi. Szeroko jest reklamowana jako ustawa legalizująca marihuanę. Ok, ludzie się podpisują, wszystko fajnie, tylko wystarczy ustawę PRZECZYTAĆ, żeby się dowiedzieć że zakłada też legalizacje HEROINY, AMFETAMINY, KOKAINY itp. O tym już panowie z Wolnych Konopi nie mówią, bardzo mnie ciekawi dlaczego. Sam nie palę i cała sprawa jest mi raczej obojętna. A co do iloci palaczy: jest ich więcej niż się wydaje, ale mniej niż niektórzy myślą (z tymi milionami to gruba przesada). Natomiast zgadzam się, że takie Wolne Konopie na 100% niczego nie osiągną, mogą tylko pogorszyć sprawę.
Tomeczek(Cytuj)
Wiesz, w tego typu tekstach słabo działają kwantyfikatory typu jest nas 17683 i pan Janek, który też mówi, że pali :)
W projekcie (dla zainteresowanych: http://wolnekonopie.pl/images/stories/ftpupload/100tys/projektustawy.pdf ), zeby było ciekawej, jedyną substancją, która słuzy jako przykład plusów z legalizacji jest tylko i wyłacznie cannabis, a o narkotykach twardych maja tyle do powiedzenia, co — społeczeństwo musi się zdobyć na gest tolerancji. No sorry, ale wcale nie musi i sie raczej nie zdobędzie.
Plus, ze względów czysto estetycznych, nie mam zaufania do projektów ustaw, w których ktoś z całą powagą i na serio używa słów typu “chomikowanie”
Rozumiem skąd się wzięły pomysły, Czechy są blisko, niestety w tym projekcie ktoś widowiskowo puścił się poręczy.
Marceli(Cytuj)
Cóż. To takie polactwo właśnie, tylko szabelkę zamienili na bębenek. Zamiast długofalowej polityki małych wykonalnych kroków i rozpychania prawa, proponują zrzucić na zupełnie nieprzygotowane i ogłupione długoletnią, szkodliwą propagandą społeczeństwo bombę atomową. A potem się dziwią, że społeczeństwo nie daje faka (ze strachu, głupoty oraz polityki nie dawania faka, dopóki w Biedronce są mielone do kupienia).
Śledziu(Cytuj)
Ganja jest nielegalna dlatego że niektórzy twierdzą że dzieci z podstawówki będą palić zamniast wprowadzić jakegoś ograniczenia to oni niechca zlegalizować. Legalize it
„„„„,(Cytuj)
Tak, oczywiście. Tylko raczej na trzeźwo i opanowawszy podstawy pisania.
Marceli(Cytuj)
Też nie lubię alkoholu, za to przypalam czasem i to dobre 10lat. Co to ze mną zrobiło? nic po za mgr inż. lat 25.
marko(Cytuj)
Popieram. Mi niestety policja “zabrała” już 3 dilerów, przestało mi się chcieć znów szukać szemranych kontaktów, bo też mam swoje trzy dychy na karku. Więc pozostało mi truć się tym co proponują legalnie dopalacze. Wolałbym jednak płacić za legalną trawkę a nie za szajs w którym niewiadomo co jest.
TARZAN(Cytuj)
Po pierwsze, nie kupuj dopalaczy. To naprawdę często szkodliwe rzeczy; moim zdaniem nie warto, marihuana już jest lepsza.
Poza tym chciałem też zwrócić uwagę na to, o czym się zapomina, że kupując marihuanę z nielegalnych źródeł w rzeczywistości finansujecie mafię, złodziei i morderców. To jest IMHO jeden z najlepszych argumentów za legalizacją: odebranie mafii dobrego źródła dochodu przez wprowadzenie konkurencji ze strony legalnych przedsiębiorców.
M(Cytuj)
@B_Xer_1988
“Jeżeli sądzicie, że najbardziej aktywnie działającą grupą za legalizacją marihuany jest tzw. pokolenie JP to jesteście w błędzie.“
Skąd wiesz, czy to może ty nie jesteś w błędzie sądząc, że ludzie z którymi palisz to typowi palacze marihuany w naszym kraju?
“Rastafarianie, hiphopowcy, młodzież nie mogą sobie palić marihuany?“
Ja bym napisał raczej: “świry, przestępcy, dzieci”, to lepiej obrazuje według mnie rzeczywistość, ale mniejsza z tym, to nie jest takie ważné skoro sam jestem zwolennikiem legalizacji.
Poza tym, co myślicie o legalizacji innych środków, np. typu LSD, może nawet kokainy? Ciekawi mnie wasze zdanie na ten temat.
M(Cytuj)
generalnie mam to w dupie, co robi ze swoim życiem zdrowiem, pamięcią dorosły człowiek (takie mam jebane ego), o ile ma rzeczowy/rzetelny dostęp do informacji/edukacji, -(co i jak), jak dany środek doje popalic mózgowi etc. i o ile mnie angielski nie zawodzi ( a mnie kurewsko zawodzi) to w jednym z ostatnich hardtoków na bbc profesorski neurobijolog dowodził, ze extazy i lsd mniej jest mózgojebofakne niż alkohol i tabakoz (sry prymitywnie uwaliłem sie alko co dowodzi tezie, że)(osobiscie na mnie marihuana działa po ostrym przygazowaniu paranoidalnie, sam sobie bym jej nie polecił)
li(Cytuj)
zresztą można podejść do zagadnienia statystycznie, czy w holandii, jest więcej narkomanów niz w polsce? wiec o co chodzi?
li(Cytuj)
Proszę uprzejmie się odczepić od antydepresantów :)
blaise(Cytuj)
ekstra notka
ciekawe komentarze
pozdrawiam fanów osiedla swoboda, huntera thompsona i depenalizacji
bolek(Cytuj)
nie jestem z “pokolenia” JP ale komus cos sie tutaj pomylilo. Pierwotnie JP to marka ciuchow ktore oznaczaja ” JESTEM PORZADNY ” JP to przeksztalcenie przez osiedlowych slangistow no i rozpowszechnmione przez media .…. Notabene ilosc ludzi podazajacych na MWK rosnie z roku na rok, mniej wiecej proporcjonalnie do zwiekszania sie ilosci zwolennikow zmiany prawa w naszym kraju. Jak bedzie nas 50 tys wtedy narod bedzie gotow do przyjecia odpowiedniej polityki.
siou yo(Cytuj)
Widzę po linkach, że kolega z Centrali, więc parę pytań:
- Jak chcecie zmobilizować te 50 tysięcy osób?
– W jaki sposób chcecie dotrzeć do tych, których np, tak jak mnie, tego typu Marsze przerażają swoją totalną chaotycznością i brakiem celu?
– Jakie macie szanse na zapanowanie nad taką masą ludzi, jeśli kiedykolwiek przyjdzie im do głowy zebrać się w jednym miejscu?
– Jak zamierzacie wytłumaczyć opinii publicznej, kilka zapisów z proponowanej przez Was nowelizacji, biorąc pod uwagę absolutny brak edukacji w temacie i niechęć większości?
– Jak zamierzacie zdobyć jakiekolwiek wpływy polityczne, towarzyskie i ekonomiczne, wśród zwykłych ludzi, którzy mieliby ochotę poprzeć pomysł depenalizacji.
– W jaki sposób planujecie niezbędną kampanie informacyjną i edukacyjną?
– I ostatnie, bynajmniej nie najmniej ważné — z czego zamierzacie to wszystko sfinansować?
Sorry, ale nawet przy entuzjastycznym nastawieniu do propagowanej przez Was idei, nie sposób nie zauważyć, że Wasza 6 letnia(?) działalność, jak na razie przynosi więcej szkody, niż pożytku, między innymi dlatego, że nie istniejecie medialnie w żaden sposób, poza krótką migawką z corocznej rozpierduchy zwanej Marszem Wyzwolenia Konopi, który w oczach zwykłego człowieka odbywa się w całkowitej próżni, w absolutnym oderwaniu od tej rzeczywistości, w jakiej on sobie spokojnie żyje. Przez te kilka lat nie udało Wam się do tego Zwykłego Człowieka dotrzeć, stąd zasadnym jest zdaje się pytanie o to, czy jesteście to w stanie zmienić? Nie chcę Wam strzelać w kolana, bo jak parę osób tu i ówdzie zauważyło, jesteście jedną z nielicznych grup, która cokolwiek robi w tym temacie, ale po prostu mam wrażenie, że zbytnio zdajecie się na spontan i jakoś to będzie, pociągniemy za sobą tłumy! a nie na spokojnie opracowany, przemyslany i racjonalny plan.
Marceli(Cytuj)
nie pamiętam dokładnie (wczesny kontakt dziś odbija się napadami sklerozy), ale w czasach, kiedy ziółko było w Polsce towarem do się częstowania, a nie do sprzedaży, funkcjonariusze państwowi albo nie wiedzieli o co chodzi, albo sami się częstowali. odkąd zrobił się “Zachód”, wszedł cennik i kodeks karny. i komu to, panie, przeszkadzało…
w kraju, w którym nie używa się kondomów z głupoty, albo ze strachu przed karą boską, nie będą legalne narkotyki inne niż należące do kulturowego dziedzictwa narodu, czyli tytoń, wódzia i KK. jedyne na co można liczyć, to sprowadzenie istniejących przepisów do rangi martwego prawa.
sss pozdrawia :)
Anonim(Cytuj)
jedyna droga sa media.
wpierw elektroniczne, pozniej te glowne, z tv na czele.
na malym ekranie tradycyjne uzywki musi zastapic inne palenie. powoli, systematycznie, delikatnie. zadne weeds, californication. bez smiechow i przyglupich zarcikow. bez patologii wszelakich.
albowiem problemem nie jest wprowadzenie w zycie kilku ustaw, a zacofanie spoleczne.
generalnie, jest to temat na lata. moja corka, jak juz dorosnie, moze bedzie w stanie kupic worek w aptece. mnie zostaje juz tylko hodowla, faktycznie, to zwyczajnie upokarzajace, gdy po przyjemny relaks musze udawac sie do ludzi, z ktorymi raczej nie mam wspolnych tematow (delikatniej chyba sie nie da).
z tematow pokrewnych, zylem jakis czas w norwegii, pomieszkiwalem u znajomego, pracownika spolecznego. chadzalismy na obiady w miejsca, gdzie wydaje sie posilki narkomanom, za przyslowiowego grosza. to, co uderzylo mnie w tym srodowisku (w zasadzie to 3 ulice na krzyz przy centrum oslo) to ludzkie traktowanie wszystkich pokrzywdzonych przez zycie. mentalnosc “chwycil za strzykawke = mial duze problemy i nalezy wspolczuc czlowiekowi” i “edukujmy mlodziez, a nie walczmy z hormonami” to cos, do czego nasz kraj bedzie dochodzil przez dziesieciolecia.
Marceli, rob swoje, bez zadnych gwaltownych zrywow, bez presji, zasiej ziarenko. wystarczy pozytwny przyklad. i czas. no dobra, duzo czasu :))
O.o(Cytuj)
Zupełnie o tym nie pomyślałam, żeby napisać, ale to kłębi mi się w głowie od przedwojnia. Co za hipokryzja! Co za schizofrenia!
Jedynym sensownym wytłumaczeniem polityki rządów, jest chyba tylko utrzymać status quo.
Skoro już są uzależnieni od fajek i wódki nie mówmy nic, pokażmy im jak bardzo walczymy z narkobiznesem, oni stoją tam, a my z wódeczką i papieroskiem tu.
Pokażmy im, że ćpanie alkoholu i fajek, jest cywilizowane, ćpanie innych używek naganne.
Gdy na cały problem spojrzeć z perspektywy rządu, który na słowo akcyza zaczyna sobie masować sutki, widać że legalizacja gandzi ma tak czy owak przejebane, skoro potencjalne wpływy do budżetu giną w starciu ze słupkami sondażowni.
Hence, trzeba powoli krzewić kulturę ćpania gandzi wśród narodu. Namów delikatnie swojego starego, mamcię do zapalenia jointa.
Z drugiej strony, te morze gimbusów, których negatywnego pijaru tak się wszyscy boją, będą kiedyś mieć 40-lat, więc społeczne przyzwolenie będzie też.
Anyway, na wskroś europejskiej republiki narodów wyzwolonych, słychać poruszenie. Legalizacja gandzi w EU to kwestia 5 lat, jeśli nie będzie jakiejś większej wojny.
blaise(Cytuj)
Abstrahując zupełnie od za i przeciw gandzi. Każdy proganda niech sobie przebrnie przez problem alkoholizmu i uświadomi, że na to kurestwo jest zezwolenie.
blaise(Cytuj)
Nie widzę możliwości rychłego zalegalizowania konopi w Polsce, chyba że jedna z partii użyje tego jako kiełbasy wyborczej, aby zdobyć poparcie najmłodszych wyborców. Jednocześnie, jeżeli inne partie poczują się zagrożone, na owo ugrupowanie zacznie się nagonka ze wszystkich stron, jako promotorów ‘ćpania’. Obecnie ludzie palący są traktowani jako niewielki odsetek społeczeństwa, więc poparcie depenalizacji/legalizacji będzie najprawdopodobniej strzałem do własnej bramki[wg polityków].
Wystarczy zamiatać problem pod dywan, skoro jest tak, że palący, wkraczając w ‘dorosłe życie’ wybiera jedną z dwóch dróg:
a) ‘Wyrasta’ z palenia.
Nie rozumiem przez to: ‘Konopie są dla gimbusów’, tylko:
’Nie będę dla ‘worka’ z niewiadomą zawartością ryzykował pracy, wolności, zdrowia itd. Do tego dochodzi fakt obracania się w nieciekawym towarzystwie.
Już lepiej dać sobie spokój i pić.’ [zakładam, że tak robi przytłaczająca większość].
b) Posadzić w szafie tudzież ogródku 1–3 krzaki i cieszyć się własnym ‘sprzętem’.
Z tym, że decydując się na krok b) nie będziesz raczej uświadamiał innych o własnej hodowli i będąc uczestnikiem rozmowy, która zejdzie na temat konopi, odegrasz rolę ignoranta i/bądź przeciwnika legalizacji.
Marsz, być może, odniósłby pożądany skutek, jednakże na pewno nie w obecnej formie, gdzie jedyne[przefiltrowane] informacje na jego temat, to liczba zatrzymanych osób i wzmianka o rozróbie pod komisariatem i korkach na mieście.
Jedno proste pytanie do osób chcących korzystać z właściwości THC:
Czy aż tak ciężko przyjechać na Marsz z drugiego końca Polski, czy tam z drugiego końca stolicy CAŁKOWICIE TRZEŹWYM? To nie jest dzień, gdzie każdy ma kartę ‘wychodzisz wolny z więzienia’. Zamiast odurzyć się po uszy, prezentować przekrwione oczy i ledwo potrafić się wysłowić, może by tak przygotować się merytorycznie na ewentualne pytania ze strony obecnych tam mediów? Przytoczyć argumenty, które zademonstrują obłudę i niewiedzę zwolenników karania więzieniem za ‘skręta’,a jednocześnie przełamią stereotyp palącego konopie jako ćpuna, dresiarza, brudasa itd.
Przeciwnicy depenalizacji/legalizacji stoją na przegranej pozycji, ponieważ zarówno nikotyna, jak i alkohol są w Polsce legalne. Jeżeli nie dociera do kogoś żaden argument dotyczący legalizacji, należy po prostu żądać delegalizacji w/w substancji, jako bardziej trujących, wywołujących większe szkody społeczne oraz ‘bardziej’ uzależniających organizm. Usłyszy się wtedy z gardeł milionów Polaków: ‘POJEBANY!?!’ To będzie równocześnie opisem sytuacji, jaką mamy obecnie z konopiami.
Niepotrzebne są żadne marsze, wystarczyłaby JEDNA konfrontacja na żywo w telewizji, w momencie największej oglądalności i ludzie się ockną. Nieważné ilu ‘ekspertów’ zostanie wystawionych po drugiej stronie, jeżeli da się reprezentantom obu stron dojść do głosu, bez przeszkadzania i montażu, to 1[słownie: jedna] osoba, przygotowując się kilka dni jest w stanie rozłożyć na łopatki wszystkich przeciwników depenalizacji/legalizacji.
Mam nadzieję, że moje godzinne wypociny mają jakikolwiek sens =] No, ale od tygodnia bez używek, a w końcu tylko po ‘spaleniu’ człowiek potrafi myśleć =]
Pozdrawiam zarówno palących, jak i niepalących!
Cynikt(Cytuj)
Ależ skąd, po co, niech nas zobaczą, jesteśmy spaleni, zmuleni, niezborni, wystarczy, że wyjdziemy na ulicę i wszyscy nas będą kochać, jak szympansy z wodogłowiem.
Media przecież i tak kłamią, jedyny “prawdziwy” materiał z Marszu znajdziesz na tubkach, najpopularniejsze mają jakieś 15k wyświetleń, szkoda, że reszta Polski jednak woli telewizję i raczej nie będzie w niego klikać. ale zawsze masz +10 punktów do syndromu oblężonej twierdzy i szacun na dzielni, za walkę w adergrandzie.
I co gorsza, ja wierzę, że Wolni Konopianie maja takich ludzi — poskładanych, zbornych i nieupalonych w danym momencie, którzy spokojnie by sobie z takim zadaniem poradzili. Problem w tym, ze ani ich nie pokazują, ani najwyraźniej, nie dopuścili ich do procesu pisania swojej baśniowej nowelizacji. Jak zresztą widać po niniejszym wątku, im chyba niezbyt zależy na rozmowie z kimkolwiek, pytania jak wisiały tak wiszą.
Marceli(Cytuj)
nie doczytałam tego postu do konca bo sie max wkur.…słuchjacie moze byli ludzie nieletni ale kazdy ma do tego parwo a po drugie wiekszy Babilon tworzyła polska Policja i ona naklnaiła do bujek niz my . my sobie slzismy leglanie przez maisto nic nikomu nie robiac speialismy palilismy i wogole . policja nas ciagla krytykowala jednym slowem wzburzała bujki na miescie .Jeszcez jedno jak jestes takim palaczem i wogole to nie boj sie tego boisz sie policji boisz sie ?!! chcemy legalizacji w tym karju musimy wyjsc na ulice i to pokazac ze ganja nie jets grozna jak alkohol czy inne twarde narkotyki kwasy speed i wogole ! a nie siedeic pokitarny w knajpach w domu i narzeekac łooo nie m leglizacji moja dupa zmarza w srodku grudnia czekma na dilera i wogole im wiecej ludzie bedzie pokazywac ze pala i ich to uszczesliwia bardziej niz alko. tym bardziej sejm bedze skłonny zlegalizowac :) pozdro.
Ganja!(Cytuj)
no nie wiem, czy tym wpisem kogoś przekonasz, ze jest mniej groźna.
Marceli(Cytuj)
Mysle ze wkleje tu po prostu moj post z pewnego forum, z ktorego z kolei skierowali mnie na ten blog. zobaczymy ilu z tych mieszczan ma jaja ( i czas oczywiscie, tak wiem, te pieluchy )
Witam
Od jakiegos czasu jest moda na ujawnianie roznego rodzaju preferencji ktore wczesniej byly tabu a teraz , za pomoca niewiadomo jakich kryteriow, pewne zachowania probuje sie “wybielic” a inne nadal pozostaja poza marginesem. Mowa glownie oczywiscie o kampaniach na rzecz tolerancji wobec homoseksualistow i zwiazanych z nimi akcjami “coming out”
Zamierzam rozpoczac podobny projekt z konopiami, ktorych konsumenci sa duzo bardziej dyskryminowana grupa niz mniejszosci etniczne czy seksualne, bo o ile za inne preferencje lozkowe nikt w Europie ani nawet w katolickiej Polsce do wiezienia nie wtraca, za konsumpcje konopii owszem. Uwazam ze nadszedl czas jasno sie okreslic, tylko od nas to zalezy, czy chcemy zyc w paranoi i nie robiac nikomu krzywdy oraz uwazajac ze to co robimy jest sluszne, jednoczesnie kryc sie z tym niczym gej w III rzeszy.
Jestem fotografem i chce zrobic serie portetow palaczy marihuany. Tych ktorzy nie beda wstydzic sie podac swojego imienia, podpisac zdjecia, jestem Marcin, pale bo ( bo lubie, bo tak , itd cokolwiek chcecie ), dac jakas krotka wypowiedz zwiazana jakkolwiek z tematem, o legalizacji, przyklad dyskryminacji, albo wrecz po prostu cos o sobie, pokazujacego ze nie mowimy tu o zulach , jakis degeneratach tylko kreatywnych, wartosciowych ludziach ktorzy wybieraja po prostu taka uzywke.
Aby dac pojecie czym sie zajmuje kilka linkow
To moja strona :
http://www.nygus.info
To pelne archiwum, ktore mozna przeszukiwac :
http://www.flickr.com/photos/nygus/
A tutaj zbior zdjec o uzywkach z calego swiata, byc moze najbardziej odpowiedni do zalinkowania tutaj :
http://www.flickr.com/photos/nygus/sets … 130014585/
Prosze pisac z calej Polski, choc dla mnie najwygodniej jest nie za daleko od Poznania, no ale w roznych miejscach bywam. Chlopaki, dziewczyny, najlepiej ciekawe twarze, osobowosci, historii, ale tez zwykly Kowalski/Kowalska, tu nie chodzi o katalog lifestylowy, ale o cos wiecej. Niech nikt sie nie waha, ze on sie nie nadaje, albo nie jest fotogeniczny. Zapewniam ze nie ma czegos takiego, a bedziecie miec fajna pamiatke. Oczywiscie wszelkie uzycie tych zdjec bedzie autoryzowane, jestem profesjonalista i znam prawo, wiem ze bez waszej zgody i tak bym niewiele z tym mogl zrobic.
Kontakt do mnie jest na stronie albo przez to forum.
Pozdrawiam
Swiatoslaw Wojtkowiak
nygus(Cytuj)
Świetny pomysł, masz moją fotę.
Marceli(Cytuj)
Witam, zaplątałem się przypadkowo tutaj, i czytam z mieszanymi uczuciami — stylistycznie jak dla mnie jesteś nienaganny, merytorycznie już gorzej. Twój opis — imię wiek lata palenia — trochę mało — powiedz czy masz żonę, dzieci? czy je wychowujesz? czy pozwoliłbys 16 latkowi (Twojemu synowi) kupić legalnie narkotyk jakim jest marihuana? Czy doradziłbyś mu — pal chłopie nic ci nie będzie? marihuana jest OK? Jeśli opowiadasz się za legalizacją to opowiadasz się również za nieograniczonym dostępem do m. przez młodzież? I w swoim dobrym samopoczuciu nazywasz się dobrym mieszczaninem? Ile razy pragnąłeś rzucić palenie? ile razy ryczałeś w płaczu z tego powodu? nigdy? to pozazdrościć. Wiem że trudno Ci będzie obiektywnie odpisać na mój post — rozumiem to. Czy czujesz że jesteś uzależniony? Teraz ja się przedstawię — jestem matkojcem 16-latka, który w swoim młodzieńczym zapale i młodzieńczej naiwności zabiera się za marihuanę, i który powtarza stale te same frazesy, że wódka gorsza, że fajki gorsze, że m. nie uzależnia, nie powoduje agresji itd ciągle te same argumenty. Co byś powiedział mojemu synowi który jest na początku narkotykowej drogi? który czyta podobne wpisy do Twojego, i umacnia się w przekonaniu że robi dobrze a jego stary jest jego wrogiem i w dodatku starym idiotą? Ja wiem że Ty walczysz o swoją sprawę — o to żeby nie marznąć w zimie, nie dać się złapać policji itd, ale czy te egoistyczne motywacje możesz pogodzić z faktem że legalne narkotyki to nieszczęście dla większej liczby młodzieży? czy może masz to gdzieś, bo od pewnego czasu myślisz już tylko o sobie i swoim jaraniu, nazywając się dobrym mieszczaninem. Pozdrawiam Marcela oraz wszystkich jego sympatyków i szczerze życzę wyjścia z uzależnienia.
p.s. jest takie forum na stronie “zielone mity” — dla chętnych do pogadania o swoich doświadczeniach z marihuaną
p.s.”, Marcel z Twoją erudycją, mógłbyś spokojnie startować na premiera — naprawdę pięknie piszesz.
ojciec(Cytuj)
Dzięki za miłe słowo, to raz, na premiera to ja dziękuję, wole jakis megakorp, który dobrze płaci rzecznikom :)
Co do meritum:
Mam żonę, zupełnie niepalącą, poza kilkoma eksperymentami w liceum, po których uznała, że jej to nie interesuje. I nie ma między nami żadnych konfliktów z tego powodu. Dzieci nie mam, ale mam z nimi częsty kontakt, ze względu na różné zajęcia, choc głównie sa to młodsze dzieciaki, tak do 12 r. życia i tu na pewno nie stoję po stronie pozwolić. To jest wiek na cukierki, zabawki i bravo girl, na używki przyjdzie czas potem.
Tak, choć w ramach równości wobec prawa, wolałbym, zeby sprzedawano je tylko osobom pełnoletnim, tak jak alko i fajki i w dodatku jestem z tych wrednych typów, które uważają, że granicą pełnoletności powinno być 21 l., nie 18 jak teraz.
Nie doradzałbym, natomiast starałbym się go, jak i każdego, wyposażyć w dostęp do sensownych, niezbiasowanych źródeł informacji, które nie przeginają w żadną ze stron. Ze swoich doświadczeń wiem, że potrafiłbym podać argumenty pro i contra, oparte na sensownych badaniach naukowych, natomiast decyzję każdy MUSI podjąć juz na własną rekę. Na przykład w niczym by mi nie przeszkadzało, gdby (wprowadzamy utopię) na paczkach z marihuaną, były tego samego rodzaju ostrzeżenia, jak na paczkach fajek — że może powodować stany lękowe, że opóźnia czas reakcji, że niszczy w pewnym stopniu pamięć krótkoterminową, że raczej nie należy prowadzić pojazdów pod wpływem, że zwiększa szanse zachorowalności na raka, podobnie jak fajki i ze może powodować niekontrolowane napady głodu i smiechawki.
Nie. Nieograniczony dostęp młodzież ma juz teraz, chodzi o zachowanie jakiejkolwiek kontroli nad tym.
Nigdy, naprawdę. Trochę chyba nie rozumiesz mechanizmu (nie musisz, skoro nie używasz, to nie zarzut), ale to nie działa tak, że jak nie masz co zapalić, to dzieje ci się jakaś krzywda. W dużym stopniu wszystko zalezy od tego, jak w ogóle potrafisz panować nad swoimi nałogami, ja akurat z moimi zyję w zgodzie.
Żeby jak najwięcej czytał i z dużą rezerwą podchodził zarówno do hurraoptymistycznych tekstów z serii Zioło to zbawienie i lek na całe zło, jak i również tej z drugiej strony barykady, pomawiających marihuanę o całe zło we wszechświecie. Niestety po polsku trochę trudno o materiały bez odchyłki w jedną czy drugą stronę. Po drugie — rozmawiaj z nim, zapal nawet spróbuj się dowiedzieć po co mu to. Jeśli traktuje to tylko jako rekreacyjna używkę, zastępstwo piwa, czy mocniejszego alku, to nie wydaje mi się, żebyś miał większy powód do obaw (ale nie jestem ojcem, więc g. wiem, czego się obawiają ojcowie:)
Nie ma takiej zależności, jak dotąd wszystkie badania, które czytałem, prowadzone w krajach, gdzie wprowadzono depenalizację, wykazują, że poziom spożycia praktycznie pozostaje bez zmian; nie ma też absolutnie ŻADNYCH badań potwierdzających tezę monarowców, jakoby marihuana miała być tylko pierwszym krokiem do sięgnięcia po mocniejsze środki. Tu mam tez miliard dowodów anegdotycznych z najbliższego otoczenia, które od lat korzysta tylko z zioła i alkoholu i nie znam nikogo tak właściwie, dla którego palenie miałoby być pierwszym krokiem do ostrych uzależnień.
Gdyby z każdego uzależnienia dało się wyjść tak prostu — po prostu mówiąc pewnego dnia, dziękuję, nie chcę, to świat byłby dużo milszym miejscem.
Tak, dokładnie w takim samym stopniu, jak od kawy, czekolady czy parówek — w niczym to nie wpływa na moją funkcjonalność, zdolność do pracy, czy generowania sensownych wypowiedzi.
Marceli(Cytuj)
Witam , dziękuję za rzeczową wypowiedź — z kilkoma Twoimi opiniami się zgadzam, z kilkoma nadal nie mogę.
Jeśli mówisz że jesteś uzależniony w takim samym stopniu jak od kawy czekolady i parówek to uważam to za nadużycie. Wyobraź sobie że u mnie w domu stało w lepszych czasach (kiedy synowie byli młodsi i nie podpijali) kilka butelek alkoholu (wina wódki)w barku po kilka sezonów — po prostu nie miałem ochoty otwierać butelki — moogło tak być? A teraz wyobraź sobie użytkownika m. — czy on też może trzymać zapas towaru przez kilka miesięcy i go nie ruszyć? Ja nigdy nie paliłem i możesz mi zarzucić że nie wiem o czym piszę, ale jestem pewien na 100% że nie znasz nikogo kto tak by potrafił. Dlatego też jak słyszę że alkohol jest be a m. jest OK — to się gotuję, bo ja używam alkoholu od 16r życia, w standardowych okolicznościach i ilościach i uwierz mi nie jestem uzależniony (dowód — nie zaglądam do barku nigdy). Dlatego uważam że m. jest o wiele bardziej niebezpieczna gdyż o wiele szybciej uzależnia. A to że alkohol w nadmiarze też prowadzi do zguby to przeciez banał.Miło mi się z Tobą gada, Ty masz swoje racje, ja mam dwóch nastolatków w domu (jeden z nich rozpoczyna przygodę z panną m.) tak więc mamy inne spojrzenia na świat. Mnie przeraża skala zjawiska — podobno 40% młodzieży próbowało lub używa, Ciebie to albo cieszy albo jest Ci to obojętne. Patrz jaki Polska ma problem z alkoholem — 1 mln alkoholików i zobacz perspektywę 10–20 lat czy nie będzie problemu 3–4 milionów ludzi uzależnionych od m.? Ze społecznego punktu widzenia kto będzie chociażby pracował na Twoją i moją emeryturę jak 3–4 mln ludzi będzie wolało przypalać m.? Moim zdaniem to jest tragedia. Bez urazy lecz po prostu strasznie sie boję o mojego syna — nie umiem dotrzeć do niego –dla niego autorytetem są niestety jarający koledzy. Mam 46 lat, mieszkam w W-wie i pozdrawiam Cię.
Muszę Ci przyznać jedno — panna m. naprawdę nie pozbawiła Cię umiejętności generowania pięknych, okrągłych zdań — a może to Twój zawód? (nie moja sprawa)
Pozdrawiam raz jeszcze.
ojciec(Cytuj)
Jestem to sobie w stanie wyobrazić, choć z trudem fakt. to, ze mam palenie w domu, wcale nie musi oznaczać, że palę codziennie, od kiedy zacząłem zdarzały mi się przerwy dłuższe i krótsze, w tym co najmniej miesiąc w roku jest na czysto, żeby zrobić miejsce na nowe. i wtedy może sobie leżeć pod reka i będzie leżało.
Zdaje się, że po prostu nie potrafisz złapać, albo nikt Ci nie wytłumaczył różnic m-dzy uzależnieniem fizycznym (takim jak przy alku), a psychicznym (takim jak przy czekoladzie czy marihuanie). To pierwsze wymaga ostrej walki, to drugie jedynie umiejętności powiedzenia sobie stop. I to nie jest jakiś superpower (może nastolatkowi trudniej, ok).
Znów: musielibyśmy wrócic do rozdzielenia typów uzależnień, ale zagram sobie na Twojej połowie, dla odmiany tym razem i przyjmę, że istnieje cos takiego, jak uzależnienie od marihuany, choć nie potwierdzają tego żadne badania. Ale przyjmując, że istnieją osoby uzależnione od marihuany, to sa to w pełni funkcjonalne jednostki, zdolne do każdej pracy i zadbania o siebie na każdym poziomie. I to nie piszę tego, dlatego, że ja potrafię, tylko dlatego, że znam naprawde mnóstwo palących osób, które funkcjonują zupełnie zwyczajnie (zresztą jest o tym w notce), zarabiają na swoje emerytury i resztę świadczeń, zwykle całkiem przyzwoicie.
Rozumiem Twój strach o dziecko (na tyle na ile może go ogarnąć ktoś bez dzieci), ale podejrzewam, że w pewnym, dosyć znacznym stopniu wynika on z niewiedzy. Tak jak pisałem wczoraj, po polsku materiałów edukacyjnych jest niewiele i są spropagandyzowane w jedną, albo drugą stronę, dlatego wrzucam tego linka:
http://www.drugpolicy.org/marijuana/factsmyths/
Jest tam dekonstrukcja paru popularnych mitów n/t MJ, z odnośnikami do sensownych prac, które też się da znaleźć, gdybyś potrzebował. Mam nadzieję, że choć trochę Cię to uspokoi, bo moim zdaniem nie masz zbyt wielkiego powodu do stresu
Taki wiek, chyba, no nie? Ale wytaczanie ciężkich dział, czy robienie awantur nie ma większego sensu
Marceli(Cytuj)
Zapewne masz trochę racji że użytkownicy m będą bardziej funkcjonalni od alkoholików — pod warunkiem chyba jednak że nie sięgną po mocniejsze doznania gdy m. się znudzi lub przestanie wystarczać. Prawdę powiedziawszy ja osobiście nie znam żadnej osoby o której bym wiedział że używa m. (Czyżby inne pokolenie? czy ze mnie jakiś moher?), Widać po stylu w jakim piszesz że jesteś osobą bardzo inteligentną i wykształconą — widać dajesz sobie radę z m. i jak mówisz umiesz panować nad nałogami. Gratuluję Ci. Jeszcze tylko słówko o uzal psych i fiz.
Moja wiedza jest taka że uzależnienie fizyczne jest straszne ale stosunkowo szybko usuwalne przez tzw detoks — po kilku tygodniach pododno to przechodzi. Natomiast uzależnienie psychiczne nie boli, ale jest dużo ciężej z nim walczyć i je pokonać i to uzależnienie psychiczne sprawia tak wielką trudność w odsunięciu narkotyków, papierosów i alkoholu (po prostu świat bez tego jest szary zły i do dupy) — ale może się mylę.….!? Pozdrawiam
ojciec(Cytuj)
Witaj Marcel, nie chcę Ci marnować czasu więc powiem tylko tak: świetnie się czyta co piszesz — masz dużą wprawę, ale moim zdaniem prawda wygląda inaczej — tak jak to opisała jedna z kobiet szukająca wsparcia na forum “zielone mity” . Pozdrawiam, bez odbioru.
“Witajcie. Trafiłam na to forum,szukając pomocy, bo jestem na skraju załamania nerwowego. Zobaczyłam,że nie jestem sama, przeczytałam różné historie i jakbym czytała o sobie i swoim związku. Uświadomiłam sobie,że jestem współuzależniona i muszę coś zrobić,żeby ratować siebie, swoją godność i zrujnowaną psychikę. Dzięki radom tutaj zawartym zdecydowałam się na podjęcie terapii, bo sama nie udźwignę tego problemu.
Mam 29 lat,mój mąż 32 i jest nałogowym palaczem,który pali od 16 roku życia. Oczywiście NIGDY nie przyznał się sam przed sobą, że ma problem,a na moje próby uświadomienia mu tego reaguje krzykiem i agresją.Wiedziałam z kim się wiążę, wiedziałam jakie życie prowadził,zanim mnie poznał, ale utwierdzał mnie w przekonaniu,że zerwał z nałogiem(w grę wchodziły również ciężkie narkotyki) i chce swoje życie zmienić o 180 st, po tym jak przeprowadził się do mnie z drugiego końca Polski,zerwał ze swoim dotychczasowym życiem,towarzystwem i jak mówił,z narkotykami. Że spotkanie mnie zmieniło jego życie, że stał się lepszym człowiekiem…
Ślub wzięliśmy 10 miesięcy temu. Pół roku po ślubie nakryłam mojego męża na paleniu blantów, robił to pod moją nieobecność, jak również wtedy, gdy byłam w domu i np się kąpałam. Tłumaczył, że to przez stresującą pracę itd. Typowa śpiewka. Wyprowadziłam się z domu na dwa tygodnie. Były krzyki, próby tłumaczenia, bagatelizowanie zagadnienia.…standard.…Po dwóch tygodniach spotkaliśmy się na neutralnym gruncie, żeby poważnie pogadać i znaleźć jakieś rozwiązanie. Mąż powiedział mi że nigdy nie zrezygnuje z palenia, bo to lubi(skąd znamy te teksty),ale chce żebym o każdym paleniu wiedziała i sama zobaczyła, że nie jest to w żaden sposób groźné i nie będzie to częste, tak żebym nie musiała się niczego obawiać, bo ja będę zawsze ważniejsza niż palenie.
Bla bla bla…zgodziłam się na taki układ i przez jakiś czas był spokój, ale ostatnio znów się zaczęło. Powiedział mi, że zamówił palenie, że to tylko na weekend, żeby się zrelaksować, że trawa i lufka będą w widocznym miejscu. Ale odkąd trawa jest w naszym domu, mąż dostał małpiego rozumu. szuka byle pretekstu żeby zapalić, nie tylko w weekend, w dni powszednie też. Nie umie się w ogóle kontrolować i zapomniał jakie były ustalenia i co mi obiecywał. Po paleniu jest otępiały, nie reaguje na nic, liczy się tylko żeby głupia marudząca żona nie popsuła mu dobrej fazy. Potem jest oczywiście pustoszenie lodówki i pójście spać. Tracę kontakt z moim mężem, nasze życie seksualne jest w zaniku. Bardzo go kocham, jest najbliższym dla mnie człowiekiem. Po paleniu staje się dla mnie totalnie obcą osobą, to nie ten sam człowiek, którego poznałam trzy lata temu. Gdy próbuję mu tłumaczyć, że to co robi jest groźné nie tylko dla jego zdrowia, mózgu, potencji itd,ale przede wszystkim niszczy to wszystko co jest cenne, dobre,ważné…naszą miłość i więź. Spotykam się z atakami agresji albo totalnej obojętności, albo szyderstwa. I powiem wam,że już nie mam siły. Jestem kłębkiem nerwów, zaczynają mi dolegać różné fizyczne przypadłości: bezsenność,migreny, brak koncentracji,ciągle płaczę…Dzięki lekturze tego forum wiem,że pierwsze co powinnam zrobić, to udać się na terapię. I tak właśnie zrobię. Pozdrawiam wszystkie kobiety mające podobny problem.”
Dodam tylko że podobnych wpisów są tam setki — a wszystkie historie do siebie tak podobne…
ojciec(Cytuj)
Coś do poczytania dla syna ojca:)
http://www.podobnie.pl/historia,87,uzaleznienie_od_marihuany.html
Jak się poszuka to się znajdzie, trzeba doradzić tak jak blogowicz umiar i rozsądek. Pomóc mu w dotarciu różnych źródeł, niech czyta i sam powoli ocenia, nie ma rzeczy tylko białych czy czarnych, nie?
Bojownik Wolności(Cytuj)
Dzięki Wojowniku Wolności.
Czytałem ten tekst i setki innych (forum zielone mity)i synowi pokazywałem takie historie i wiesz co ?
To do niego nie trafia !!! Nie chce tego czytać, twierdzi że to albo bujda albo wyjątkowe przypadki a przecież ON wszystko kontroluje I NIE MOŻE SIĘ UZALEŻNIĆ !! Poza tym tylu kolegów pali i nic się nie dzieje. Zaczynam myśleć że może należy do tej grupy 5–10% która bez względu na nic czymś musi się odurzyć i od czegoś uzleżnić — może tak ma skonstruowaną psychikę ? Dzięki za link i pozdrawiam
ojciec(Cytuj)
Przeczytałęm raz jeszcze tekst i…
“chciałbym bezstresowo posiedzieć sobie w parku i nacieszyć się okolicznościami przyrody, ściągając bucha czy dwa, żeby rzeczywistość straciła kanty i przestały mnie wkurwiać dresy śmierdzące piwem, które można kupić legalnie.” .…i mam wrażenie że ten dres pije piwo też po to aby rzeczywistośc straciła kanty…więc może też go trzeba zrozumieć (i to nie jego wina że piwo jest legalne a zioło nie)
ojciec(Cytuj)
Wiesz, że 10% to jest ruletka. Znam osobiście historię rodzinną związanym ze stałym piciem od chyba 15 lat — częstym piciem, można by powiedzieć nałogowym. Większość otoczenia już postawiło kreskę na tym gościu, bo wiadomo pijakiem jest się do końca życia. A tu doświadczył tragedii, syn mu zachorował, musiał zebrać życie w garść… Ale finał jest dziwniejszy niż się wydaje. W dużym skrócie, ogarnoł się, sytuacje, problem, swoje picie, i po paru latach…
zdarza mu się napić przy okazjach, nie był alkoholikiem, nie zdążył się uzależnić, twarda sztuka, ale w przypadku alkoholu takie rzeczy udają się nielicznym, bo krawędzi uzależnienia nigdy nie widać. Alkohol ma gorsze statystyki, ale wiem, że to żadna pociecha.
Musisz z nim rozmawiać i próbować zrozumieć, na zasadzie on tobie coś tłumaczy, to potem ty jemu, ale sposobem, to jest trudne, ale mentalnie powinieneś się do niego zbliżyć, może poczytać o tej dobrej stronie konopi, po podglądać o czym młodzi gadają na forach jak “stary” truje, bo to świństwo, posłuchać nawet ich muzyki (czy to w obecności syna czy w samotności).
Bo czas ma mówienie o szkodliwości tego jest troszkę za późno, a bynajmniej przyswajanie jest gorsze. Powinieneś pogadać z panią psycholog jak do niego się zabrać, osobiście uważam że za wczesne zabawy z substancjami psychoaktywnymi nie służą młodemu organizmowi. Trochę to trąci hipokryctwem bo upiłem się pierwszy raz jak miałem 4 lata przy rodzicach:P
A 2 lata później też, aż haftowałem, ale nie przytulam się na szczęście do butelki:) Czyli nie wszystko stracone.
Bojownik Wolności(Cytuj)
Ja rozumiem młodzież — naprawdę, jak się ma 4 dychy na karku to wcale nie znaczy że człowiek zapomniał jak sam był młody. Też lubiłem imprezy (nie co drugi dzień, tylko raz na miesiąc np), lubiłem się napić z kolegami czasem “nawalić” oczywiście przy papierosku — tylko że to były przerywniki w normalnym życiu a nie codzienność. Tylko że mnie nigdy rodzice nie nakryli pijanego (co pewnie też swiadczy o tym że umiałem dozować te “przyjemności”). Dla mnie mj to narkotyk więc dobrych stron nie ma. Ja słyszalem mnóstwo: relaksant, dobry humor, chillout, spojrzenie wgłąb (w głąb :) ) siebie, wiem że 80% muzyki którą słucham skomponowano po narkotykach, tylko to w niczym nie zmieni mojego stosunku do narkotyków. Mój syn to trudny dzieciak (od urodzenia) i zbliżyć się jest trudno jak co chwila wkurza cię na maksa mową,uczynkiem i zaniedbaniem. Wizyty u psychologów odbywalem od 10 lat i skutek marny. Widać ten typ tak ma. Jeśli autorytetem są koledzy (palący mj) to wiem że to także moja wina ale co z tego. Dzięki za rozmowę i pozdrawiam
ojciec(Cytuj)
A ja PALĘ czasem z mężem i nie widzę w tym nic złego ‚oczywiście z rozsądkiem .… A wspomnę że wychowuję 6 letnią córkę która poszła właśnie do zerówki umiejąca czytać i prawie pisać , alkoholu nie pijemy i papierosów nie palimy więc jak zapalimy czasem Marysie to nic się nie stanie .…JESTEM ZA LEGALIZACJĄ !!!!!!!!!!!!
nena(Cytuj)
nena(Cytuj)
Nena, ok to Twój “dorosły” wybór (dlatego jestem za depenalizacją posiadania marihuany). Fajnie że nie masz z tym problemu, (nie obraź się) ale wiesz że możesz się uzależnić i skomplikować sobie życie? ale to nie moja sprawa. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
ojciec(Cytuj)
do Ojca . Sam Kolego nie spróbujesz bo się boisz . A jesteś za starym drzewem by zrozumiec :( ale za pare lat nadejdą czasy młodego pokolenia i nikt nie będzie miał na to wpływu. Pozdrawiam Syna :)
Anonim(Cytuj)
Anonimie masz rację, nie spróbuję bo się boję, bo wiem do czego zaprowadziło mnie zapalenie pierwszego papierosa (20 lat palenia, rzucania, palenia, rzucania)- wiem że jestem podatny i dlatego się boję. Jestem za stary żeby spróbować ale nie za stary żeby zrozumieć — ale co mam zrozumieć? że syn potrzebuje się znieczulić i wybiera do tego narkotyk?? zrozumiałbym wódkę bo sam w tym wieku raz na jakiś czas lubiłem przywalić, ale narkotyki !?!?!? Ok nie chcę podpaść autorowi bloga i Wam — młodzieży, której słowo narkoman nie kojarzy się z ludzkimi wrakami koło dworca, jak to było w latach 80-tych — a mnie tak się kojarzy. Dzisiejsi “użytkownicy substancji psychoaktywnych” ( :) ), są zupełnie inni niż ci których ja pamiętam, ale uzależnionym mozna być również wyglądając normalnie i nie rzucając się w oczy jak kiedyś. (ale odczucia wewnętrzne pewnie są podobne) Pozdrawiam Cie Anonim i autora blogu z podziekowaniem że mnie jeszcze stąd nie usunął. :)
ojciec(Cytuj)