Wonder Showzen

W ramach grze­ba­nia w skru­pu­lat­nie nie recen­zo­wa­nych fla­kach popkul­tury, dziś będzie krótka poga­danka o jed­nym z naj­cu­dow­niej prze­gię­tych pro­gra­mów TV, który, jak to cudow­nie prze­gięte pro­gramy TV mają w zwy­czaju, mignął przez ekran 16 razy, po czym znik­nął, co pozwo­liło ode­tchnąć z ulgą mora­li­stom i psychologom.

Tych 16 odcin­ków Won­der Show­zen poka­zało, że nad współ­cze­sną tele­wi­zją nie ma już żadnej kon­troli i że przy odro­bi­nie samo­za­par­cia, można poka­zać w niej wszystko, co się tylko chce.

Pierw­sze wra­że­nie jest złudne. Śliczne kiczo­wate logo, piosnka w wyko­na­niu chórku dzie­cię­cego, mon­taż sta­rych fil­mów i sce­nek z pro­gra­mów edu­ka­cyj­nych. Tylko tekst pie­śni jest coś nie teges, bo dzieci lojal­nie ostrze­gają, że jak ktoś liczył na kla­syczny kids show, to nie tutaj.

Po czym poja­wia się ostrze­że­nie, które naprawdę należy potrak­to­wać poważnie:

Won­der Show­zen con­ta­ins offen­sive, despi­ca­ble con­tent that is too con­tro­ver­sial and too awe­some for actual chil­dren. The stark, ugly, pro­fo­und tru­ths Won­der Show­zen expo­ses may be soul cru­shing to the weak of spi­rit. If you allow a child to watch this show, you are a bad parent or guardian.

Następ­nie lądu­jemy w oko­li­cach Ulicy Sezam­ko­wej i zaczyna się totalna jazda i kla­syczny hor­ro­show, bo jest to Ulica Sezam­kowa wprost z kosz­ma­rów psy­cho­loga dzie­cię­cego. Kukiełki i literki oddają się prze­róż­nym roz­ryw­kom, w spo­rej czę­ści dozwo­lo­nym od lat 18 a w czę­ści jesz­cze więk­szej nie­do­zwo­lo­nym w ogóle i obwa­ro­wa­nym róż­nymi sank­cjami z kodeksu kar­nego, czemu oczy­wi­ście cią­gle towa­rzy­szy umo­ral­nia­jący komentarz.

Z Won­der Show­zen dowie­cie się na przy­kład, co rodzi się z per­wer­syj­nego związku literki N z literką S (N is for Neu­ro­sis, S is for Son of a Bitch), jak robi się hot-dogi — śledzimy cały pro­ces od świnki o imie­niu Cla­rence, aż po efekt finalny, po dro­dze zali­cza­jąc etap, który jedno z dzieci pod­su­mo­wuje stwier­dze­niem: ‘mój dzia­dek po pijaku zosta­wia takie w kibelku’. Bo to dzieci wła­śnie są głów­nymi, obok pacy­nek gospo­da­rzami tego programu.

A to dopiero połowa pierw­szego z 16 odcinków.

W każ­dym z nich poja­wiają się stałe frag­menty gry — Cla­rence, ker­mi­to­po­dobna postać naga­bu­jąca ludzi w son­dach publicz­nych na tematy bar­dzo prze­dziwne — pyta­nie do upra­wia­ją­cych jog­ging — przed czym ucie­ka­cie? — co z reguły koń­czy się tym, że ktoś w ner­wach pró­buje ska­to­wać tę lalkę, lub roz­wa­lić kamerę i “Beat Kids”, gdzie dzie­ciak imie­niem Tre­vor, naj­praw­dziw­sze wcie­le­nie tego, czego każdy nor­malny czło­wiek nie­na­wi­dzi w bacho­rach, stara się zba­dać różné draż­liwe tematy — dowia­du­jąc się na czym polega zawód rzeź­nika pije z tacki świeżą krew i robi maki­jaż odcię­tej świń­skiej gło­wie; roz­ma­wia­jąc z hono­ro­wymi krwio­daw­cami, stara się dowie­dzieć, czy robią to dla haju, czy dla kasy; testu­jąc ame­ry­kań­ską odpor­ność na wybryki współ­cze­snych dzie­cia­ków, biega po ulicy prze­brany za Hitlera, zapy­tu­jąc prze­chod­niów, co o tym sądzą.

W Won­der Show­zen nie ma świę­to­ści i nie ma gra­nic. Plu­szowy Jezus może tań­czyć na krzyżu w oto­cze­niu lasek w bikini; pod­ra­biany Kaczor Donald może roz­ma­wiać z wła­snym odby­tem, Super­wie­wiórka może oka­zać się seryj­nym gwał­ci­cie­lem nie­let­nich. Dzie­ciaki mogą śpie­wać pio­senki na chwałę nie­wol­ni­ków, któ­rzy stoją u źródła każ­dej cywi­li­za­cji. Tak jak w Jac­kas­sach poziom spo­rej czę­ści ske­czy naj­pierw wywo­łuje lek­kie zaże­no­wa­nie wła­sną osobą — czemu ja się śmieję z tych debi­li­zmów? a potem rado­chę, że czo­łową maszynkę do pra­nia mózgów ktoś wyko­rzy­stał w tak cudow­nie cham­ski i pozba­wiony złu­dzeń sposób.

Won­der Show­zen należy sobie daw­ko­wać, dawka więk­sza niż dwa odcinki na raz może zmę­czyć, jed­nak jest to pro­gram, który oglą­dany z odpo­wied­nim nasta­wie­niem i poczu­ciem dystansu do tele­wi­zji jako medium, dostar­cza naprawdę wielu masa­kru­ją­cych wra­żeń. Jeśli nie prze­raża was ska­to­lo­gia, dzieci mówiące o rze­czach ‘nie dla dzieci’ i total­nie hard­ko­rowe nabi­ja­nie się z wszyst­kiego, to ten serial zde­cy­do­wa­nie wam sie spodoba.

Dostęp­ność po pol­sku nikła — pierw­szy sezon był emi­to­wany dawno temu na MTV, na sieci rów­nież słaba, więc zachę­cam do grze­ba­nia w tor­ren­tach. Oba sezony mają jakieś 3gb i warto to miej­sce na dysku poswięcić.

Bonus:
Clarence:

1 osoba uznała, że da się to czy­tać

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

3 Responses to Wonder Showzen

  1. Pingback:makowski und pepe [najczęściej] : „…wprost z koszmarów psychologa dziecięcego…”

  2. Sebastian says:

    widzia­lem przy­pad­kiem 2 czy 3 odcinki kilka mie­siecy temu w MTV, poczu­lem wielka ulge ze mozna sobie tak bez­kar­nie pofol­go­wac, to bylo hmm… oczysz­cza­jace i cal­ko­wi­cie nie­po­prawne he, he.

    (Cytuj)

  3. everythingthatcounts says:

    http://www.imdb.com/title/tt0097858/

    acz­kol­wiek te jego wcze­śniej­sze filmy bez plu­szo­wych oso­bi­ście uwa­żam za lepsze..

    (Cytuj)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Chcesz dodać obrazek do komentarza? Kliknij i wstaw link.