but z cholewą

3 lutego 2011

 but-z-cholewa.jpg

Luty, a więc buty.
Buty widoczne na zdjęciu to część pomnika żołnierza radzieckiego. Jednego z wielu postawionych zaraz po wojnie, z którymi teraz nie wiadomo co zrobić. Ten stoi na uboczu w małej miejscowości, więc nikogo w oczy nie kłuje. Otaczający go skwerek zmienił się w dziki zagajnik, a sam pomnik daje okolicznym mieszkańcom możliwość wyrażenia w swobodnej ekspresji skomplikowanych emocji związanych ze stosunkiem do Armii Czerwonej i do Rosji w ogóle. Na zdjęciu widzimy ślady kilku takich działań. Jeden człowiek przyszedł i pomalował buty na kolorowo, drugi przyszedł i zapalił dwa znicze, trzeci przyszedł i rozbił jeden ze zniczy. Teoretycznie istnieje też możliwość, że wszystkich tych czynów dokonuje jeden człowiek. Jeśli tak, to jest on szaleńcem.

10 komentarzy do “but z cholewą”

  1. student katowickiej ASP napisał/a:

    Jakim modelem aparatu wykonane zostają zdjęcia?
    W jaki sposób przebiega proces (twórczy, to być może nieadekwatne słowo)?

    1. Hasło ze słownika.
    2.Poszukiwania przedmiotu / miejsca / fizycznego nośnika (odpowiednika).
    3.Pstryknięcie aparatem (ile powstaje pstryknięć? Jedno – i ono zostaje? Kilka?
    Wówczas wybierane jest „najlepsze? Co dzieje się ze zdjęciami, które są zaakceptowane? Trzymane są na dysku zewnętrzym?)

    Przepraszam za niezastosowanie pauzy w miejscu myślnika i nieodpowiedni dobór cudzysłowia, ale nie potrafię znaleźć owych znaków na klawiaturze, gdyż z komputera korzystam nader rzadko.

    Pozdrawiam,
    jeden ze studentów katowickiej ASP

  2. tobis napisał/a:

    Z toku wypowiedzi i stopnia wnikliwości wnioskuję, że jeden ze studentów katowickiej ASP to Bartek. Albo Adam.
    Tak czy owak, pozdrawiam i odpowiadam:
    – tak, zdjęcia przechowuję na dysku zewnętrznym.

  3. bi napisał/a:

    Czy te buty to walonki ? Armia Czerwona w walonkch !? dwie dekady wstecz zdjęcie nie przeszłoby przez cenzurę.

  4. karcias napisał/a:

    a mnie to wygląda raczej na modne ostatnimi czasy kolorowe kalosze, które szczególnie na topie były podczas powodzi w maju zeszłego roku.

  5. L napisał/a:

    Jakie walonki? To są RELAKSY. Zołnierzowi było zimno jak tak stał od wojny więc jakiś dobry człowiek przyniósł mu to nowatorskie obuwie jeszcze w latach 80 (model biały i czerwony). Taka prawdziwa polska gościnność. Teraz mu ciepło więc pewnie jeszcze długo postoi.

    Co do Armii Czerwonej to taki link:
    http://www.youtube.com/watch?v=8WD0WVL-HjE&feature=related
    Trudno się nie przestraszyć takiej armii co jest jak walec, który zrówna z ziemią wszystko co na jego drodze. I jak tu nie zostać pacyfistą 😉
    Ale głos piękny.

  6. tobis napisał/a:

    Cały pomnik jest realistycznym przedstawieniem, więc bardzo prawdopodobne że są to walonki. Nie jestem pewien, czy walonki miały by problemy z cenzurą. Może byłoby wręcz odwrotnie, może walonki stanowiły część etosu prostego, zdrowego sowieckiego człowieka. Na szczęście zbyt wiele lat już minęło abyśmy mogli definitywnie tę kwestię rozstrzygnąć.
    Dzisiaj możemy widzieć w walonkach kolorowe gumowce.

  7. bi napisał/a:

    Powódz ; tragedia wielu ludzi i kolorowe gumowce jako symbol i modny akcent tego .czasu! ” Teoretycznie istnieje też możliwość, że wszystkich tych czynów dokonuje jeden człowiek Jesli tak to jest on jest on szaleńcem”

  8. K. napisał/a:

    Piękny obraz z tych butów, niezależnie od tego, jaki to model.
    Doskonałe na zimowy, szary czas.
    A do tego lewy wygląda trochę jak prawy i vice versa.
    Dobrze, że czasem ludzie odczuwają pociąg do ,,dewastacji”
    i dobrze (Studencie ASP kat), że czasem mają jeszcze siłę
    by unikać komputera.

    A wiersżart jaki powstał przy okazji tego wpisu to:

    Piękny
    Doskonałe
    A do tego
    Dobrze
    i dobrze
    by unikać

    I dedykuję go szanownemu Autorowi bloga 😉

  9. K. napisał/a:

    (Dedykację swą motywuję tym, że muszę przyznać, iż pomimo krótkiego okresu przebywania na profesora zajęciach, zdarza mi się odczuwać ich niewyjaśniony deficyt.)

  10. tobis napisał/a:

    Bardzo dziękuję za te miłe słowa. Tajemniczy „student katowickiej ASP” z pierwszego wpisu został trafnie zdemaskowany. Domyślam się też, kto kryje się pod pseudonimem „K.”. To najprawdopodobniej K.J.
    Ja też dobrze wspominam naszą współpracę. Pozdrawiam serdecznie.