Archive for the ‘biblioteka’ Category

Planeta Kołodziejczyk

Posted: 30th marzec 2013 by Łukasz in biblioteka

Ta książka to dla mnie duże zaskoczenie. Nie że zupełne, bo przecież nabyłem ją w tak zwanej przytomności i kojarzyłem autora. Idzie mi o skalę przyjemności i przeżycia, jakich dzięki niej zaznałem. Przeczuwałem, oczywiście, że może być tutaj „dobrze” i „ciekawie”, ale jakoś nawet przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że będzie „wybitnie”. A […]

Strzały w odwecie

Posted: 11th luty 2013 by Łukasz in biblioteka

Kryminał, który kryminałem nie jest, pomimo tego, że wykorzystano w nim wiele rozwiązań charakterystycznych dla poetyki kryminału. Jest podejrzany o morderstwo pisarz Hans Lach i przeświadczony o jego winie komisarz Wedekind. Jest motyw. Są świadkowie tej dramatycznej i gorszącej sceny, w trakcie której domniemany sprawca groził publicznie swojej przyszłej ofierze. Groził – cytując samego Hitlera. […]

Dzień babci

Posted: 26th styczeń 2013 by Łukasz in biblioteka

„Był to dzień, w którym wybuchła moja babcia”. Powieść, którą otwiera takie zdanie, nie może być powieścią złą, nijaką czy nudną. To czuć od razu – od razu nabiera się mocnego przekonania, że tak sformułowana pierwsza linijka, frapująca, esencjonalna, w której pobrzmiewają tony osobiste, ludzkie i ironiczne, to wstęp do niekiepskiej zabawy, raca rozpoczynająca naprawdę […]

Abschaffel

Posted: 19th styczeń 2013 by Łukasz in biblioteka

Książka, którą należy przeczytać za jednym podejściem. Siąść i przeczytać. Właśnie tak. Bez urządzania przerw w lekturze, odkładania na później, zjadania po trochu, wracania do niej po tygodniu czy dwóch. Nie róbcie sobie tego. Nie rozpraszajcie złej energii tej prozy, jej mocy, jej dołującego przesłania. Odczekajcie ile trzeba. Niech się wam zmontuje sam ów odpowiedni […]

Spalanie

Posted: 10th styczeń 2013 by Łukasz in biblioteka

Styczeń, trudno. Pora budzenia w sobie nowych nadziei i psot na lodzie i w śniegu. Ale nie tym razem, nie w 2013. Bo tego właśnie roku mam zamiar pobić swój prywatny rekord w niewychodzeniu z domu i zgorzknieniu. Siedzę już ponad tydzień. Implozuję. Czytam Sebalda. Sebald to dla mnie przeżycie. Zaczynam od podsamplowania cudzej frazy […]

Stół w Polsce

Posted: 9th grudzień 2012 by Łukasz in biblioteka

O czym pisze Wojciech Nowicki, kiedy pisze o jedzeniu? No o nas, o Polakach. Ale jak pisze! Po pierwsze – potrafi, a po drugie – na przekór. Pisze Nowicki w kontrze do obowiązującego nad Wisłą od kilku już lat wzoru pisania o kuchni i okołokuchennych sprawach. Nie umizguje się więc do czytelników, nie sadzi krzepiących […]

Poparzona ręka Gustave’a F.

Posted: 3rd grudzień 2012 by Łukasz in biblioteka

Czytam niby i czytam, ale co to za czytanie? Za co się nie wezmę, zostawiam, odkładam na bok. Koło biurka, na biurku, przy łóżku i pod ścianą w tym małym pokoju z oknem na podwórko piętrzą się kopce książek ledwie przeze mnie nadgryzionych, possanych, polizanych, otwartych raz i drugi, takich, w które włożyłem nos, ale […]

Sceny

Posted: 6th październik 2012 by Łukasz in biblioteka

Od bodaj tygodnia zastanawiam się, jakim zdaniem otworzyć swój tekst o „Kinderszenen”, niezwykłej książce Jarosława Marka Rymkiewicza, książce, która będąc książką bez wątpienia niezwykłą zarazem jest książką złą, przykrą i destruktywną. Może takim? Trudność z jego sformułowaniem brała się jednak u mnie nie stąd, że brakowało mi słów czy że nie posiadałem wyrobionego o tej […]

Jego nagrody

Posted: 21st wrzesień 2012 by Łukasz in biblioteka

Urocza książeczka. Ledwie 108 stron, a ile frajdy, ile materiału pod samodzielną i pożywną rozkminę! „Moje nagrody” Thomasa Bernharda spodobały mi się tak bardzo, że przeczytałem je dwa razy. Raz za razem. Ledwie skończyłem pierwszą lekturę, w trakcie której gorzko rechotałem w sobie i na zewnątrz, a już zabrałem się za ponowną, od początku. Albowiem […]

Dni plagi

Posted: 1st wrzesień 2012 by Łukasz in biblioteka, rothacje

Newark, skwarne lato roku 1944. Bucky Cantor, dwudziestotrzyletni opiekun boiska i przyszły nauczyciel w-f w miejscowej szkole, nie może się pogodzić z tym, że kolosalna wada wzroku uniemożliwiła mu służbę w armii. Prawie wszyscy jego koledzy walczą na Pacyfiku i we Francji. Cantor musiał zaś zostać w swoim rodzinnym miasteczku razem z kobietami, dziećmi i […]