Archive for July, 2010

Yoknapatawpampa

Posted: 28th July 2010 by Łukasz in biblioteka

Nastało dobro. Ktoś na górze wreszcie się opamiętał i jedzie karcherem po całym kraju. Pięknie. Świat znów wyzionął ducha, obrósł w zgniliznę i tchnie pleśnią. Pastele poszły w kąt. To czas oszczędnej skandynawskiej estetyki – pora zalegalizowanego mroku. Rzeczywistość drga od właściwej tendencji – mżawka z upływem dnia wyewoluowała w ulewę i ten kwas pod […]

Miasto Mrok Mylia

Posted: 25th July 2010 by Łukasz in biblioteka

Z pewnością nie jest to klasyczna lektura wakacyjna. Czyli taka – wedle definicji lansowanej przez tygodniki, bibliotekarki i kontraktowych pracowników księgarń płci obojga – którą się nabywa, by robiła za atrybut kulturalnych ludzi na urlopie, a zarazem nie zaburzała ich solarnych uciech, czarterowych transferów i konsumpcyjnych orgii w rustykalnych plenerach, śród teatralnych ruin na Peloponezie. […]

Wojna hiszpańsko-hiszpańska

Posted: 20th July 2010 by Łukasz in biblioteka

Szczęśliwie tanimi liniami przywrócony na ojczyzny łono znów mogę się do woli realizować jako porządny polski chłopak. Za dnia wyśpiewuję zatem songi na bawełnianym poletku etatu, a wieczorami milknę. Otaczam się nutami trip-hopu, które smażą się w membranach i smużą po ścianach pokoju. Naciskam klawisze. Obok laptopa – szklaneczka mojito. Dzięki tej rześkiej miksturze wskrzeszam […]

Apocalypsis cum figuris

Posted: 7th July 2010 by Łukasz in biblioteka

Płowy czas. Wszyscy albo się zaan­gażowali w kam­panię wybor­czą albo wyjechali na urlop do strefy euro. Cała reszta legła na swoich pati­ach, obsi­adła balkony i zaanek­towała miejskie tereny zielone, by tam bul­go­tać bongami, gril­lować naszych braci mniejszych, mieszać pokrzepi­a­jące drinki i wdrażać filo­zofię noto­rycznej sjesty. W telewiz­orze Daro Szpakowski krad­nie emocje. Niebo jest błęk­itne. Cel­sjusze […]

Już nigdy nie będzie takiej „Denatki”

Posted: 1st July 2010 by Łukasz in beatyfik(a)cje

Nie będąc profesjonalnym badaczem literatury – a wyłącznie tejże miłośnikiem i gorliwym obserwatorem – nad wyraz rzadko dopuszczam, by moje prywatne konstatacje na temat jakiegoś tekstu, albo autora, zgęstniały i opadły na papier. Jeszcze rzadziej zajmuję nimi uwagę zaprzyjaźnionych redaktorów. Postępując tak, postępuję nie z obawy, że jakość moich wypowiedzi wystawi na próbę naszą znajomość, […]