Archive for September, 2012

antykwariat

Posted: 30th September 2012 by Łukasz in transmisje

Przed południem, w antykwariacie na Piotrkowskiej. Dobry czas. Pustawo, dużo słońca. Łowię bernhardy i barnesy, ale i skwapliwie korzystam z mniej efektownych okazji. Radio wspomina półgębkiem o sytuacji na świecie, sprzedawczynie toczą między sobą łagodne polemiki i wymieniają się komplementami, dosładzają sobie ciut. Tak, dzisiaj ci zdecydowanie lepiej bez tego świaksa na twarzy, tak, tak. […]

Jego nagrody

Posted: 21st September 2012 by Łukasz in biblioteka

Urocza książeczka. Ledwie 108 stron, a ile frajdy, ile materiału pod samodzielną i pożywną rozkminę! „Moje nagrody” Thomasa Bernharda spodobały mi się tak bardzo, że przeczytałem je dwa razy. Raz za razem. Ledwie skończyłem pierwszą lekturę, w trakcie której gorzko rechotałem w sobie i na zewnątrz, a już zabrałem się za ponowną, od początku. Albowiem […]

kontrola

Posted: 9th September 2012 by Łukasz in transmisje

Mijała ledwie 9 minut podróży mojej ze Zgierza do Łodzi w tramwaju nr 46,  kiedy się zaczęło dziać. Dzisiaj, w południe. Kontrola biletów. Pan kontroler sprawnie kursował między pasażerami i grzecznie zagajał, dzień dobry, proszę, tak, proszę, dziękuję, proszę. Był to typ poczciwy i o twarzy polskiej, z wszelkimi konsekwencjami natury estetycznej, które z tej […]

rodzaje ciemności

Posted: 2nd September 2012 by Łukasz in transmisje

Nocami często zachodziłem do kuchni i z kuchni patrzyłem na swoje osiedle. Stałem tam w mroku. Lodówka drżała cichutko jak pies, który przeczuwa rychły aport. Nie czekałem na nic specjalnego, przyglądałem się. W tym przystępnym ładzie, wyasfaltowane uliczki, na uliczkach auta, wzdłuż uliczek latarnie i topole, ponumerowane prostopadłościany z betonu, odnajdowałem coś, co sprawiało mi […]

Dni plagi

Posted: 1st September 2012 by Łukasz in biblioteka, rothacje

Newark, skwarne lato roku 1944. Bucky Cantor, dwudziestotrzyletni opiekun boiska i przyszły nauczyciel w-f w miejscowej szkole, nie może się pogodzić z tym, że kolosalna wada wzroku uniemożliwiła mu służbę w armii. Prawie wszyscy jego koledzy walczą na Pacyfiku i we Francji. Cantor musiał zaś zostać w swoim rodzinnym miasteczku razem z kobietami, dziećmi i […]