Melania, Melania

Posted: 17th czerwiec 2012 by Łukasz in biblioteka

Melania, główna bohaterka powieści Angeli Carter „Magiczny sklep z zabawkami”, to zuch dziewczyna. Wrażliwa, pomysłowa. Melania wplata niezapominajki w swoje włosy łonowe. Godzinami pozuje przed lustrem. Naga albo przybrana firanką. Jest świadomą ateistką. Śmiało realizuje najpilniejsze potrzeby: kradnie bratu książki, spienięża je po cichu w antykwariacie i za tak sprytnie uzyskaną kasę kupuje sobie sztuczne rzęsy. Melania dopiero co skończyła 15 lat. To wyjątkowy dla niej moment: zrozumiała, że w głównej mierze składa się z ciała. Z lubością więc – ale i z niepokojem – wsłuchuje się w szum własnej krwi, bada się, zgłębia, poznaje, podróżuje po Melanii. Ta okazuje się ciekawą i dziką krainą, dziewiczą Ameryką pełną wnęk, zaokrągleń i nagrzanych czeluści. Wszystko w – i na – niej rośnie i krzepnie. Każdy dzień jest wydarzeniem. Melania wiedzie idylliczny, obfitujący w egzaltacje i ekstazy żywot na wsi. Opiekę nad nią i jej młodszym rodzeństwem sprawuje gospodyni, pani Rundle. Rodzice bawią za oceanem, gdzie ojciec Melanii rozwija swoją pisarską karierę. Ale Melania ich się już nie doczeka. Oboje zginą w katastrofie samolotowej. Sierotami – Melanią, jej bratem Jonatanem i siostrą Wiktorią – ma się teraz zająć wuj Filip, demoniczny wuj z Londynu. Nawet Melania, ta łebska świruska, nie przeczuwa jak wielka będzie to zmiana. Jakie niebezpieczeństwa i pułapki przyszykował dla niej los.

Dom wuja Filipa okazuje się wcale nie być takim zwykłym domem. To warsztat genialnego demiurga, w którym wuj stwarza zmechanizowane zabawki, kukiełki i maski, teatr, gdzie wuj z udziałem domowników wystawia swoje zbereźne reinterpretacje klasyki, miejsce obowiązkowej pracy dla wszystkich pod czujnym okiem wuja i więzienie dla żony wuja, niemej Małgorzaty, i jej dwóch braci, sierot, Finna i Francie’ego, których po śmierci ich rodziców przygarnął wuj. Dom wuja to terytorium dziwów i srogich reguł. Sam wuj Filip jest małym fuhrerem, który gnębi, lży i obija swoich bliskich, niewyobrażalnym, „dickensowskim” kutwą, pieniaczem, okrutnikiem i obleśnym typem, dla którego zamieszkująca pod jego dachem rodzina to niewolnicy, najtańsza z tanich siła robocza. Sądzi, że Melania i jej rodzeństwo to tylko kolejne gęby do wyżywienia – i kolejne pary rąk, które można za darmo wykorzystać w gospodarstwie i sklepie. Rychło dowie się, jak bardzo się pomylił.

„Magiczny sklep z zabawkami” Angeli Carter to niezwykła powieść o dojrzewaniu, o tej szczególnej epoce między dzieciństwem a dorosłością, w trakcie której mają miejsce najistotniejsze, bo pierwsze, doświadczenia, gruntowne metamorfozy, wtajemniczenia i oszałamiające eureki. To czas zachłannej nauki, uczenia się świata, rozbrajania sekretów, skwapliwego korzystania z przyjemności cielesnych i duchowych, które są czyste, świeże i wywołują dreszcze. Ale jest to również pora surowego osądu i krytyki, która ściera na pył dziecięce naiwności i dziecięcych idoli. Mityczne olbrzymy i karły z pierwszych lat życia ustępują pola postaciom z mięsa i kości, ludziom. Przez Melanię płyną nieznane jej wcześniej uczucia, chętki, konstatacje i pokusy. Melania nie opiera się im, Melania chce spróbować wszystkiego.

Powieść Angeli Carter jest powieścią ironiczną, smutną, przekomiczną i wyrafinowaną. Pod każdym względem. Carter umiejętnie i z mistrzowską gracją zaprzęgła do swojego dzieła fizjologią i poezję – i z obu tych żywiołów wycisnęła ile tylko się dało. Dzięki temu powstała rzecz niepowtarzalna, wciągająca i taka, do której chce się wrócić od razu, chwilę po napisie „the end”. Ta proza – w przekładzie Macieja Świerkockiego – to żywy, pulsujący organizm. Absolutny fenomen. Czytajcie Angelę Carter każdego dnia.

  1. Marlow pisze:

    Mi Melania kojarzyła się dotychczas tylko z Melanią Kierczyńską, tą o której Tyrmand wyrażał się tak „ciepło” w „Dzienniku 1954” :-) ale skoro namawiasz to zaryzykuję :-)

  2. Łukasz pisze:

    @ Marlow

    Sięgaj śmiało i bez strachu. Carter Ci się odpłaci z nawiązką.

  3. kolega Tetrix pisze:

    Jej, jak ładnie! (nie licząc paru niezręcznych powtórzeń)
    Ale ładnie najbardziej dlatego, że o Angeli C. w Polsce cokolwiek było słychać tylko przez moment, a potem wzięła i zmarła i ścichło na amen. No to teraz George Saunders, co? (gdyby tylko było cokolwiek po polsku…)

  4. Książkozaur pisze:

    Angeli Carter czytałam „Mądre dzieci” i także bardzo mi się ta książka podobała – wielopoziomowa, interesująca, inna, z pomysłem. Tę też bym chętnie przeczytała.

  5. Mag pisze:

    ojjjj, no i po co, po co tak piszesz? kiedy ja czas znajdę na taką książkę? ale trza poszperać i se sprawić. ojjjjj

  6. Barts pisze:

    O nie, za bardzo mi się emo włącza przy takich książkach. Przejdę obok.

  7. Łukasz pisze:

    @ kolega Tetrix

    Należy więc głosić jej chwałę i dawać świadectwo.

    @ Książkozaur

    Śmiało!

    @ Mag

    Koniecznie sobie spraw „Magiczny sklep z zabawkami”. Koniecznie.

    @ Barts

    Co kolega taki bojaźliwy? Czyżbyś i Ty miał demonicznego wujka?

  8. Rusty Angel pisze:

    Klikając na tytuł posta w czyjejś blogrolce miałam nieśmiałą nadzieję, że będzie właśnie o tej Melanii (zazwyczaj nie jest, Carter w Polsce jest niedoceniana) i proszę, życzenie się spełniło! Cieszę się, że o niej piszesz, „Magiczny sklep z zabawkami” to moja ulubiona, obok „Mądrych dzieci”, książka tej autorki – a przeczytałam prawie wszystko, co ona napisała i poświęciłam dualizmom w jej prozie moją pracę magisterską. Teraz mam w planach odświeżenie sobie jej retellingów baśni, bo planuję notkę o współczesnych interpretacjach filmowych i zmianie wymowy baśni w porównaniu do interpretacji Bettelheima. Pewnie skończy się na ponownym, kilkukrotnym czytaniu „Pani domu miłości” – uwielbiam to opowiadanie, aż się prosi o sfilmowanie.

  9. Łukasz pisze:

    @ Rusty Angel

    Cieszę się, że ta moja Melania okazała się i Twoją Melanią. Walczmy o Angelę, propagujmy, podtykajmy znajomym!

  10. fan-terlika pisze:

    jestem w połowię i przychodzę drugi raz, napisać co sądzę o wujku filipie, jaki jest i co mam nadzieję go spotka, ale tym razem czytam też drugi akapit, bo teraz mogę, ot skończę tam, dokąd doszedłem, i dzięki ci, bo po tym akapicie mi lepiej, już mi nie trzeba napisania słowa o wujku filipie i z ulgą, naprawdę ulgą mogę czytać Sklep dalej, bo jak co dzień stronię od wszystkich spoilerów, to tak twój opis i zapowiedź przyniosły mi ciepło na sercu, już nie muszę się dłużej bać.

  11. Łukasz pisze:

    @ fan-terlika

    Kochany, złe ludzie muszą dostać kiedyś za swoje. Jak nie w życiu, to chociaż w literaturze. Angela dobrze o tym wiedziała.