batman

Posted: 3rd December 2013 by Łukasz in transmisje

Bywam Batmanem, dbam o osiedle. Spaceruję więc dzisiaj przed południem z Carmen – w tej narracji: drobnym, oddanym Robinem – i obserwuję rewir. Niby to na lajcie, lecz w istocie bacznie i na wsze strony. Jest! Stoi pod spożywczym na Boya i dudli piwo. Jeden z tych przytyranych istnieniem kolesi w wieku heroicznym+, którzy po cichych ekstazach weekendu muszą w poniedziałek jak najrychlej wprowadzić do swojego organizmu odpowiednie serum. Kurta, czapka, koszulinka. Jestem blisko, lukam. Lukam i naliczam punkty karne. Soczyste charknięcie – pierwszy, pet na chodnik ciśnięty – drugi, kapsel – trzeci. Czekam i już ściskam w dłoni batarang, gdyż i albowiem domyślam się, co za chwilę zrobi pan Mieczysław Dżoker. Zatem najpierw gromkie beknięcie, później – flaszka po Łomży odrzucona gestem pańskim a niedbałym na trawnik. No i to jest właśnie ten moment, kiedy złu mówimy dość. Zagajam.

– Alo, ta butelka, to co?
– Co?
– Butelka.
– No co?
– Proszę butelkę do śmietnika.

W bluzie bojowej typu SEBA II z kapturem, zimowej kurtce i tygodniowym zaroście wyglądam ponadto niczym studwudziestokilogramowy selekcjoner z klubu “Energia” o ksywie “Masa” lub “Ręce”. Wykorzystuję to. Ograniczam swój przekaz do meritum. Mięciutko.

– Proszę.

W odpowiedzi.

– Jak kulturalnie, to nie ma sprawy.

Podejmuje, odnosi, wyrzuca.

  1. Barts says:

    YESSS!

    Dziękuję uprzejmiście.

      

  2. zaczytAnia says:

    I tak oto okazuje się, że faktycznie duży może więcej ;)

      

  3. Dominik says:

    Zawsze tak było i będzie…