Danzig in the rain

Posted: 13th September 2010 by Łukasz in biblioteka

Gdańsk w deszczu, ja w Gdańsku. Jest elegancko, i, poniekąd, kurwa, kulturalnie. Urwałem się właśnie z dziesięciogodzinnego firmowego kieratu i robię ze sobą co chcę. Lubię ten stan. Bo nie ma lepszego na skonfrontowanie się z nieznanym miejscem, z obcym miastem. Spaceruję więc, knuję i wzdycham. Idę tam dokąd poniosą mnie nogi i nagłe zachcianki, te krótkie spięcia na ośrodkach decyzyjnych, które ustalają niepowtarzalne trasy, fundują za friko epifanie, lokują cię w rozsadnikach ichniego slangu, wlepiają ci plamy tutejszego graffiti, osadzają wewnątrz nowej rozbudowanej onomastyki. Obok mnie suną tramwaje o tajemniczych numerach, podświetlone konwoje dostarczające towar ze skraju na skraj. Wyłączam komórkę, na on zaś ustawiam czułki. Niech zbiera się na nich tłuszcz, osad, kożuch z wydzielin, które upuszcza ten organizm, to zbiorowisko losów i aut. Potrzebują cuchnącego nawozu, by móc zasadzić kwiatki. Wnikam w zmierzch, z kapturem na głowie. Dobrze, że pada.

Bo deszcz wnosi jeszcze i tę wartość – poza melancholijną i estetyczną – że usuwa tłum z ulic. Każe mu siedzieć w domu i oglądać Polsat. Dopiero w ten sposób tworzy się przestrzeń dla obcych, dewiantów i czujnych obserwatorów.

Skręcam na starówkę.

Wrzesień, prawie koniec sezonu. Nie ma nic piękniejszego ponad oglądanie schyłku. Puste lokale, z których snuje się ten sam niezidentyfikowany dżezowy kawałek, wymarłe ogródki, zamknięte sklepy, taras przed Hiltonem, obrazek niczym u Hoopera, sfunkcjonalizowana dekadencja, sam środek anulowanej sytuacji społecznej, przedmioty bez ludzi, smutek konstrukcji z metalu, sklęśnięte parasole, namokłe i obwiązane sznurkiem – gigantyczne strąki jakiejś eksperymentalnej transgenicznej uprawy.

Kanał portowy. Ciemna jak wino toń marszczona dywanowym nalotem kropel. Buczenie syreny, która wypełnia swe profilaktyczne zadania: odstrasza demony, wabi ku domowi.

Tu i ówdzie inni. Grupka młodzieży konsumująca mini pizzę i piwo pod rozżarzonym neonem 24h, kilku zdeterminowanych emerytów w sztormiakach, zglątwiali gliniarze w pomrukującej w zaułku fieście, para zakochanych, która przed nocną wymianą usług i uprzejmości próbuje zrealizować scenariusz polskiej komedii romantycznej – „knajpka”, świeczki, róża za dychę. Brodaci nomadzi na obchodzie  rejonu, wytrwali łowcy dóbr spiętrzonych w śmietnikach. Pijane laski w sushi barze, pantomima za szybą, od której nie mogę oderwać oczu, bo w tej niemej ekstazie, gięciach ciała, otwieraniu ust i wykonywaniu omdlewających min do wtóru muzyki, mieści się to całe niebezpieczne i frapujące „to”, które w kilka sekund zdolne jest zmienić prostolinijnego blogera w nienasyconego podglądacza, złego wilka z bajki, Karola Kota. Ja i cztery Zuzanny, młodsze ode mnie o dekadę. Barbarzyńca u furtki ożywionego gaju ośmiu uniesionych ramion, Hun na tyle roztropny, że woli jednak ustąpić, niż swoim najazdem zdewastować to kruche widowisko. Odchodząc, waży w sobie dylemat: z czym tak właściwie miał do czynienia? Grupowym pląsem ujaranych westalek, sabatem sióstr les, czwartkiem przyjaciółek, alegorią, z której należy wyciągnąć gorzki morał?

Mariacka we mgle wygląda jak kadr z wysokobudżetowej ekranizacji „Dr Jekylla i Mr Hyde’a”. Wracam.

W pokoiku kończę lekturę. Ian Banks, „Fabryka os”. Jedna z najbardziej dziwacznych, pasjonujących i przerażających książek jakie czytałem ostatnio. A może i w ogóle. Ponad jej stronami unosi się szczęk zaprogramowanej rzezi i czad zaraźliwego okrucieństwa. Przez co też przywodzi na myśl opowiadania  McEwana, tegoż „Betonowy ogród”, prace Cormaca Mccarthy’ego, i „Krainę traw” Cullina. Sama też opowiada o osobliwej krainie, szkockiej Ultima Thule, w której królem, katem i kronikarzem jest niejaki Franciszek, dziarski młodzieniec lubujący się w wyrafinowanych technikach zadawania śmierci. Franciszek to twórca kultu, w ramach którego czyni się odpowiednie rytuały i składa ofiary, niekiedy też z krewnych. Swoje terytorium naszpikował taką ilością zabójczych pułapek i sideł, że przy nim Others z Lostów to zgraja amatorów. Lecz nade wszystko „Fabryka os” jest depresyjną historią o skrzywionym dzieciństwie i malcu namaszczonym na monstrum. To zjazd do samych piwnic rozbitej schorowanej jaźni.

  1. kolega Tetrix says:

    Był niedaleko i znać nie dał. Skandal.
    A Fabryka (zawsze się zastanawiałem, czemu nie Przetwórnia, ale furda) w rzeczy samej wyśmienita, do tego stopnia, że potem sporo tego, co Banks pisał bez inicjału, troszkę kalkowało schemat. “Whit” wręcz otwarcie.

      

  2. Łukasz says:

    @ Tetrix

    Bo kolega siedzi cichutko i pieniążki z translacji liczy. Nawet tu nie piśnie – że o podaniu wrażliwych danych nie wspomnę. Co roku jestem w w Gdańsku we wrzesniu, więc w 2011 wytoczymy beczkę Portera.

    A co do Banksa, to to takie dla mnie odkrycie z ostatnich tygodni. “Przetwórnia” to raz, a “Ulica Czarnych Ptaków” to dwa – jestem w połowie i bardzo mi się podoba. No i to pierwsze zdanie.

      

  3. kolega Tetrix says:

    O, i to jest dobry plan na koniec lata 2011.
    Z Banksa polecałbym BARDZO jeszcze “Walking on Glass” i “The Bridge”, no i “Espedair Street” też mnie swego czasu urzekła z tych, które sam klasyfikuje jako mainstreamowe. Potem jakoś żeśmy się chyba z panem Ianem zestarzeli w różne strony. Do tego stopnia, że jego ostatnie dwie SF-ki mam kupione, ale leżą i kurzem zarastają…

      

  4. Excellent post. I was checking continuously this blog and I am impressed! Very useful info specifically the last part :) I care for such info a lot. I was looking for this certain information for a very long time. Thank you and good luck.

      

  5. A lot of thanks for your entire work on this web page. My aunt takes pleasure in managing research and it’s easy to understand why. We all hear all concerning the powerful method you deliver efficient techniques by means of the web site and as well strongly encourage response from other ones on the article while our simple princess is always studying a whole lot. Enjoy the remaining portion of the new year. You have been performing a tremendous job.

      

  6. Hey there, You have done an incredible job. I will certainly digg it and personally recommend to my friends. I am confident they will be benefited from this website.

      

  7. I have been examinating out many of your stories and it’s clever stuff. I will definitely bookmark your site.

      

  8. kolokolo.xyz says:

    Have you thought about adding some differing opinions to your article? I think it might enhance viewers understanding.

      

  9. Lakeshia Goolia says:

    Do you like 2000 Followers on Youtube free? Get here: http://addmf.cc/?QGP0U1Q