Miasta syjamskie

Posted: 31st październik 2010 by Łukasz in biblioteka

China Mieville, no. Zanim wdziejecie swoje opięte kostiumy zombiaków, mutantów i transseksualnych wampirów i ruszycie w pląsy, zakarbujcie sobie, kochani, dobrą nowinę, którą z czwartego piętra zsyła wam wujek Łukasz: „Miasto i miasto” to tłuściutka wciągająca powieść. Prawie czterysta stron kapitalnej zabawy i biegłej żonglerki konwencjami – noir, alternatywnego esefa, politycznego thrillera. Potężny kop zdrowej rozrywki. Właśnie skończyłem.

W ogóle – piękna wizja: dwa miasta, Beszel i Ul Quma, które istnieją równocześnie w tym samym miejscu, wzajemnie się przenikają, posiadają punkty wspólne i kanały translokacji, za pomocą których wybrani mogą przemieszczać się między jednym a drugim. Mieszkańcy obu miast widzą się wzajemnie i oglądają te same budowle, ale wszelkie wchodzenie w interakcje jest surowo wzbronione. „Przekroczenie” – czyli nazbyt długa obserwacja, rozmowa, naruszenie linii demarkacyjnej – należy do najcięższych zbrodni. Beszel i Ul Quma, para nieprzepadających za sobą bliźniaków, rodzeństwo syjamskie, które powstało w rezultacie pęknięcia pierwotnej macierzy. Zapóźnione cywilizacyjnie Beszel i kwitnąca nowoczesna Ul Quma. Polis połączone organami i zapieczoną niechęcią.

Na tak rozrysowaną konstrukcję rzuca Mieville kryminalną narrację, której punktem wyjściowym jest trup młodej kobiety odnaleziony w porzuconej w Beszel furgonetce. Zamordowaną okazuje się Mahalia Geary, badaczka zafascynowana tajemnicą trzeciego miasta – Orciny, które według mitów i plotek istnieje między Beszel a Ul Qumą, funkcjonuje w lukach pomiędzy nimi, na styku, w ich cieniu. Inspektor Tyador Borlu, z beszeliańskiej Brygady Najpoważniejszych Zbrodni, mocno zgorzkniały jegomość w średnim wieku, Philip Marlowe z przyszłości, postanawia dopaść sprawcę tej brutalnej śmierci. By tego dokonać będzie musiał złożyć wizytę w ościennej Ul Qumie i wespół z jej służbami myszkować po nieciekawych adresach i zaznajamiać się z typami najpodlejszego autoramentu. Jak na mroczną noirową powieść przystało.

Całkowicie za friko China Mieville funduje wam jeszcze esencjonalną kafkowską aurę. Przez co rozumiem nie smętne pierdolenie trzech facetów w garniturach na deskach teatru w Otwocku w trakcie entej adaptacji „Procesu”, ale znakomicie oddane tak instytucjonalne, jak i wdrukowane w ludzi uprzedzenie do kogoś kto „nie jest stąd”. Borlu zaznaje tego w Ul Qumie. To sytuacja, w której nad wyraz szybko tracisz status gościa, a zyskujesz w zamian nieusuwalne piętno intruza. Miasto piętrzy przed tobą przeszkody, upokarza cię na każdym kroku, obmawia za plecami i instaluje pułapki.

Komu mało, temu autor dokłada paranoję wprost z Dicka i zaludnia swoją książkę kłamliwymi informatorami, nawiedzonymi naukowcami, konfidentami, politycznymi świrami i watahą nacjonalistów, którzy dokonują krwawego przewrotu.

„Miasto i miasto” China Mieville to cukierek i psikus w jednym.

  1. hiliko pisze:

    Książka czeka od wydawnictwa do recenzji, już się nie mogę jej doczekać :))

  2. Łukasz pisze:

    @hiliko

    Warto, bo „Miasto i miasto” jest w deseczkę.

  3. Exceptional, truthful instructions. Merci!

  4. Thank you for this dissertation, I feel really auspicious I stumbled upon this page!

  5. Mari pisze:

    Better the devil you know than the devil you don’t.

  6. Leon pisze:

    Ha! Wiedziałem, że gdzieś tutaj znajdę recenzję tej książki. Kupiłem i przeczytałem jakiś czas temu. Totalnie fascynujące opisy miast i tych drobnych otarć o Przekroczenia, które ludzie popełniają każdego dnia. Jakoś tak wydaje mi się, że w pewnym sensie tak książka czytana w byłym bloku wschodnim nabiera dodatkowego smaku. Ale może to tylko moje odczucie. Do tego naprawdę zgrabnie pociągnięty wątek kryminalny. Czytałem na świeżo po „Żegnaj, laleczko” i tematy zaczerpnięte ze świata Marlowe’a same mi wskakiwały przed oczy.
    W ramach szerzenia dobrej literatury podsunąłem tę knigę mojej mocno konserwatywnej literacko mamie i khem… Łyknęła w trzy dni, tylko trochę marudząc na to, że łatwo się czasem pogubić w tym kto gdzie i skąd i po co. Mission accomplished.