Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
wtorek 26.10.21

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
SZLAK ŚLĄSKIEGO BLUESA: Wspaniali ludzie ze Szlaku Śląskiego Bluesa

Rysiek Riedel w „Wehikule czasu” śpiewał, że ci wspaniali ludzie z klubu Puls już nie powrócą. W swoich tekstach mylił się niezwykle rzadko. Ale katowicki Szlak Śląskiego Bluesa to bodaj jedyny wyjątek, który to potwierdza. Dlaczego? Bo właśnie na nim, już od pięciu lat, można spotkać muzyków, zobaczyć miejsca i poczuć klimat lat, o których wspominał wokalista Dżemu.

Ponad pięć lat temu grupa kilku na pozór szalonych zapaleńców biegała z kamerą po pustych pomieszczeniach, spędzała godziny na montowaniu filmów i spotykała się z najlepszymi śląskimi bluesmanami. Szukała też informacji i odpowiedniej formy przekazu. Ich wysiłek się opłacił. Dzięki niemu Katowice mają jeden z najciekawszych muzycznych szlaków w Polsce, a organizowany jesienią każdego roku koncert podsumowujący szlakowe działania ściąga fanów historii bluesa i muzyki z całego kraju. Właśnie wtedy, na scenie i pod nią, mają okazję spotkać się ci wspaniali ludzie, o których śpiewał Riedel.

W ramach Szlaku, który Wojciech Mirek stworzył z kilkoma współpracownikami, pojawiła się bezpłatna aplikacja, dzięki której każdy może poznać historię najistotniejszych miejsc związanych ze śląskim bluesem. O najważniejszych klubach muzycznych w stolicy Śląska i w okolicy opowiadają muzycy, producenci i dziennikarze. Józef Skrzek, Irek Dudek, Maciej Radziejewski, Beno i Adam Otrębowie oraz wielu innych oprowadzają po Akancie, Marchołcie, Pyrliku, Bluesie i pozostałych kilkudziesięciu kluczowych dla gatunku lokalizacjach. Robią to w retrospekcyjny i anegdotyczny sposób. Pełen historyjek i bon motów.

Szlak ciągle się powiększa. Autorzy corocznie rozbudowują go o nowe miejsca i wątki. Pozwala spędzić wiele godzin na aktywnym i wciągającym poznawaniu historii śląskiego bluesa. Natomiast coroczny koncert to okazja do spotkania z muzyką na żywo. Właśnie od niej wszystko się zaczęło. To ona jest najważniejsza.


COROCZNE SPOTKANIE NA SCENIE, CZYLI SZLAK ŚLĄSKIEGO BLUESA NA ŻYWO
Koncert 30 lat po albumie „Detox”

25 września
Orkiestra Szlaku Śląskiego Bluesa pod muzycznym kierownictwem Jana Gałacha ponownie rozpali do czerwoności śląską publiczność. Tradycyjnie już na deskach sali koncertowej instytucji Katowice Miasto Ogrodów najlepsi polscy muzycy bluesowi pochylą się nad starannie wyselekcjonowanymi utworami, których autorzy tworzyli i dalej tworzą muzyczną historię Katowic, Śląska i całej Polski.

Tegoroczny temat koncertu wskazał się właściwie sam. W tym roku mija 30. rocznica wydania jednej z najważniejszych płyt w historii polskiej muzyki – albumu „Detox” kultowego zespołu Dżem. „Jak malowany ptak”, „List do M.” „Ostatnie widzenie” czy „Sen o Victorii” to tylko nieliczne z ponadczasowych hitów, które będzie można usłyszeć w wykonaniu Orkiestry, która po raz pierwszy (i zapewne ostatni) odegra na żywo i w całości ten wyjątkowy album.

Dodatkowo – z uwagi na fakt, że niedawno obchodziliśmy 15. rocznicę śmierci Pawła Bergera (pochodzącego z Katowic klawiszowca Dżemu) – organizatorzy chcą cały koncert zadedykować właśnie jemu. Koncertowi towarzyszyć będzie także wydarzenie o charakterze literackim – premiera książki „Metallica Poland 1987. Behind the Iron Curtain”.


ZA KAŻDYM RAZEM ODKRYWAMY COŚ NOWEGO

Rozmawiamy z Wojtkiem Mirkiem, pomysłodawcą, organizatorem i opiekunem Szlaku Śląskiego Bluesa.

Ultramaryna: Pięć lat to sporo czasu. Wystarczająco długo, żeby znudzić się jednym tematem. Tymczasem po tobie nie widać znużenia. Ba, dostrzegam dokładnie ten sam entuzjazm, co w 2016 roku. Wojciech Mirek: Wynika to pewnie z tego, że ten projekt się nie zatrzymuje, nie ma przestojów. On ciągle żyje, ewoluuje. Staram się też urozmaicać go o nowe rzeczy, albo zaproponować jakiś ciekawy pomysł na coroczny koncert. Dodajemy nowe lokalizacje. Obecnie jest ich 30 i na to wygląda, że na tym poprzestaniemy – więcej miejsc o tak dużej randze i znaczeniu po prostu nie było. Ale rozbudowujemy też historie na ich temat. Robimy to w taki sposób, aby były coraz ciekawsze. I tak nagranie dotyczące Spodka miało początkowo 7 minut, teraz jest już ich prawie 20.

Rozmówcy są nowi? Zdarzają się, ale w dużej mierze są to osoby, które już kiedyś nagrywaliśmy. One w barwny i interesujący sposób potrafią mówić godzinami. Staram się z tego wybrać te fragmenty, które albo są ciekawym uzupełnieniem do wcześniej podejmowanych wątków, albo są absolutnie unikatowe i rozmówca nie mówił o tym nigdy i nikomu wcześniej.

Możesz powiedzieć, że po tych latach, wiedząc, jak wygląda projekt i jak się rozwija, nabrali do ciebie zaufania? Szlak to są wspomnienia. To nie jest encyklopedyczna wiedza o tym, że tu był taki klub i działał w takich latach, a za tyle można było kupić piwo. On opiera się na historiach. A tych nie byłoby bez ludzi, którzy w nich uczestniczyli. I faktycznie po tych latach widać, że osoby, które już poznają, jak ten projekt wygląda i po co jest, chętniej się otwierają. Tu świetnym przykładem jest Leszek Winder. W pierwszej rozmowie mówił nam w zasadzie o suchych faktach, a kiedy spotkaliśmy się z nim po raz drugi, to rozmowa trwała ponad dwie godziny i niemal wyłącznie opierała się na soczystych opowieściach zza kulis. Podobnie było ze Zbigniewem Hołdysem. Poza tym na początku Szlak był niemal czystą kartą, gdzie nie wiadomo było kto, gdzie, komu, po co. Teraz, kiedy na przykład Hołdys opowiada o słynnym jam session w klubie Pyrlik, na który nie wpuszczono Maryli Rodowicz, to doskonale wiadomo, jak ta historia się skończyła. Mamy nagranych już około stu rozmów, które w różnych fragmentach, anegdotach tak naprawdę się ze sobą łączą i stanowią tę jedną piękną historię.

A zainteresowanie odbiorców, publiczności? Da się je w jakiś sposób wartościować? Podsumowaniem corocznej pracy nad szlakiem jest koncert. Pierwsze trzy wyprzedaliśmy, w zeszłym roku plany nieco pokrzyżowała nam pandemia, ale w tym jesteśmy znów na dobrej drodze. Od trzech lat są to już występy tematyczne. W pierwszych dwóch edycjach wybieraliśmy 15-20 śląskich i okołośląskich numerów i graliśmy je ze sceny. Dwa lata temu był to Eric Clapton, w zeszłym roku przegląd utworów absolutnie zapomnianych, a tym razem zagramy całą płytę „Detox” z okazji 30-lecia jej wydania.

Blues to kawał historii Śląska i Katowic. Po tych pięciu latach miewasz momenty refleksji, zamyślenia? Takich chwil, w których siadasz przed kominkiem ze szklaneczką whisky? Podsumowując te lata zaangażowania i – nie ma co ukrywać – ciężkiej pracy, czuję, że jestem poniekąd spełniony. Proszę nie mylić z wypaleniem, bo w tematach szlakowych mam jeszcze sporo do zrobienia. Ale jeżeli mam się pokusić o jakąś refleksję, to jest ona taka, że efekt całego przedsięwzięcia przerósł moje oczekiwania, a temat, który w 2016 roku chcieliśmy spiąć klamrą – dzięki ludziom, których spotkałem na swojej drodze – okazał się jednym z moich największych wieloletnich przedsięwzięć. Śląski blues to wspomnienia, życie wielu osób, ale co bezwzględnie najpiękniejsze w tym wszystkim – kawał bardzo dobrej muzyki. I o tym właśnie cały czas przypominam.

Szlak Śląskiego Bluesa to też świetna okazja do spędzenia ciekawego dnia. I to bezpłatnie. Jest idealny na mniej oczywiste spędzenie wolnego czasu w Katowicach oraz kilku ościennych miastach i poznanie historii, której nie ma nigdzie indziej. Na taką niebanalną, połączoną z odkrywaniem podróż. Aplikacja faktycznie jest bezpłatna. Są na niej wszystkie najważniejsze kluby i bluesowe lokalizacje, a także związane z nimi filmowe wspomnienia. Żeby przejść całość, trzeba poświęcić tak naprawdę dwa dni. Jeżeli nie mamy tyle czasu, to najwięcej miejsc jest w centrum i na południu Katowic. W Śródmieściu można podejść pod Puls, Spodek, Akant, Marchołt, Katofonię, Radio Katowice, a potem udać się na południe, gdzie mamy Blues, Straszny Dwór, Medyka itd. Warto poznać miejsca, gdzie powstawały m.in. grupy Dżem i SBB. To nietuzinkowa propozycja w zasadzie dla każdego.

tekst: Łukasz Respondek
ultramaryna, wrzesień/październik 2021


>>> Szlak Śląskiego Bluesa na Facebooku








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
GUTEK: Nie można pisać czarnych scenariuszy
„Uznałem, że to dobry moment, by wyhodować swoje skrzydła. Wiem, że ich nie miałem, kiedy zawieszało się Indio... >>>

SZLAK ŚLĄSKIEGO BLUESA: Wspaniali ludzie ze Szlaku Śląskiego Bluesa
Rysiek Riedel w „Wehikule czasu” śpiewał, że ci wspaniali ludzie z klubu Puls już nie powrócą. W swoich... >>>

MARTA KNOPIK: Głód opowieści
Marta Knopik jest autorką powieści „Czarne Miasto” i „Rok Zaćmienia”, w których najnowszą hi... >>>

DAWID NICKEL: Lubię mącić
Dawid Nickel ma 32 lata i na koncie bardzo oryginalny debiut fabularny. „Ostatni komers” to film, który... >>>

MISZEL: Świeża krew ze Śląska
Szanowany w Katowicach, coraz bardziej zauważany także w innych częściach naszego kraju. Tak w wielkim skrócie możn... >>>

SZLAK NEONÓW: Polskie Las Vegas
W Katowicach powstaje właśnie nowy miejski szlak spacerowy – szlak neonów. Otwarta niedawno jego pierwsza ście... >>>

LETNI CITY BREAK W LIPSKU
Kajakiem po ścieżkach wodnych w Lipsku, zdjęcie: Romeo Felsenreich W Lipsku życie powoli wraca do normalności... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2021, wszystkie prawa zastrzeżone