Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
sobota 24.09.22

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
ANNA I KIRYŁ REVKOVIE: Nawet wojna nie zatrzyma kreatywności

Z Anną i Kiryłem Revkovami – muzykami jazzowymi z Ukrainy – rozmawiamy o ich drodze do Katowic, sztuce, kulturze i wojnie. Nie jest to łatwa rozmowa – towarzyszy nam sporo emocji i myśli, które chcemy precyzyjnie ubrać w słowa w trzech językach: ukraińskim, w którym myślą nasi rozmówcy, angielskim, w którym się komunikujemy, i polskim, który od dwóch miesięcy słyszą wokół siebie każdego dnia.

Anna Revkova – flecistka, nauczycielka, absolwentka akademii muzycznej w Doniecku, związana zawodowo z Centrum Kultury Słowian w Doniecku. Mama trójki dzieci, która po wybuchu wojny wraz z rodziną znalazła schronienie w Katowicach. Występowała jako gość specjalny tegorocznego festiwalu JazzArt.

Kirył Revkov – saksofonista tenorowy i altowy, a także flecista i klarnecista. Jazzman, kompozytor, nauczyciel, lider big-bandów, a przede wszystkim ojciec trójki dzieci. Razem z rodziną ewakuował się z Ukrainy. Jest absolwentem szkół i akademii muzycznych w Doniecku i Dniepropietrowsku, gdzie zdobywał szlify jako lider Dnipro Music Academy, solista Dnipro Philharmonic Band. Prowadził Jazz Orhestra DP oraz Kirill Revkov Quartet. Występował na scenie z muzykami takimi jak Charles Turner (Nowy Jork), Onita Boone (Nowy Jork), Michelle Walker (Nowy Jork), Magic of Nomads (Kazachstan), Sebastian Spanache (Holandia), Sandy Eldred (USA). Wystąpił podczas tegorocznej edycji Katowice JazzArt Festival.


Ultramaryna: Chciałabym was zapytać o Górny Śląsk – ale jeszcze bez kontekstu wojny i pomocy, bo o tym porozmawiamy za moment. Jeździliście sporo po świecie, więc powiedzcie nam, jak postrzegacie Katowice?

Anna
: Katowice przywitały nas chłodną, marcową pogodą. Miasto wyglądało na „kamienne”, zimno i wiatr nie były dla nas zbyt łaskawe, ale mieszkańcy – wręcz przeciwnie. W zupełnie obcym mieście zagraliśmy kilka koncertów, ludzie okazali się otwarci na współpracę. Katowice to miasto górnicze, podobnie jak Donieck, w którym spędziłam dzieciństwo, więc zapach sadzy w powietrzu czasami przenosi mnie w przeszłość…

Na czym polega związek Katowic z Donieckiem?

Anna
: Donieck był sercem górnictwa w Ukrainie. I przeniosłam się z górniczego centrum Ukrainy do górniczego centrum Polski.

Trafiłaś z serca do serca. Górnicze tradycje są bardzo ważne dla naszego regionu, budują tutejszą tożsamość. Waszą tożsamość wyznacza muzyka, jesteście artystami, więc powiedzcie: czym jest dla was sztuka i po co według was jest sztuka?

Anna
: W moim rozumieniu sztuka służy rozrywce. Od najdawniejszych czasów ludzie szukali odpoczynku w sztuce, szukali czegoś przyjemnego i pięknego, czegoś, co może wyciszyć i oderwać od codziennych trosk. Uważam, że sztuka działa w ten sposób.

A jaka jest „wasza” sztuka? Co jest dla was najważniejsze w byciu artystą? Jak wyglądało wasze życie w pandemii?

Anna
: Przed pandemią postrzegałam siebie tylko jako wykonawczynię muzyki. Uczucia, które masz stojąc na scenie, są nieporównywalne z niczym innym w zwykłym życiu. Przed pandemią i podczas pandemii byłam mamą małych dzieci – przez cały czas moim głównym zajęciem było macierzyństwo. A po pandemii, ku mojej radości, mam okazję wychowywać nie tylko swoje dzieci, ale także mieć wpływ na rozwój innych dzieci – zaczęłam uczyć gry na flecie. Pomaganie małym ludziom w stawianiu pierwszych kroków w kierunku muzyki to wielka odpowiedzialność.

Kirył: Moją sztuką jest muzyka jazzowa, improwizacja, a od niedawna zacząłem także pisać własne utwory. Zawsze byłem muzykiem bardziej sesyjnym i grałem w różnych zespołach, w różnych gatunkach muzycznych, w dużych i małych salach, w różnych krajach, pływałem na liniowcach. Było fajnie, czasem bardzo odpowiedzialnie, zawsze z wysokim poziomem koncentracji (tak, to prawda, muzycy jazzowi nie lubią prób). Wyrażałem siebie grając solówki.

Ale granie mojej własnej muzyki to zdecydowanie coś innego. Czasami czuję, jakbym był podczas gry w innej przestrzeni. To uczucie, którego zawsze szukam – czasem je odnajduję, a czasem nie. Kiedy publiczność bije brawo i krzyczy po twoim utworze, to jest zupełnie inna sprawa. Doszedłem do wniosku, że muzyka to fala energii, a moja sztuka to wymiana energii ze słuchaczami. Zrozumienie bez słowa. Gram i daję energię, słuchacze biją mi brawo. Napełniam.

Mówicie o relacji z odbiorcą. Gdzie sytuujecie granice między sztuką a kulturą? Jak widzicie ich powiązania i wzajemne zależności?

Anna
: Kultura to nie tylko artyści, ale także odbiorcy kultury – słuchacze, widzowie, atmosfera miasta, ludzie wokół, to poziom świadomości, edukacja. Granice między kulturą a sztuką mogą być nieobecne – słynna artystka Marija Prymaczenko stała się symbolem kultury ukraińskiej nie posiadając specjalnego wykształcenia. Czasami kultura może żyć w człowieku od urodzenia, bez nauki, to fantastyczne!

Świetnie, że wspomniałaś Mariję Prymaczenko, rzeczywiście chyba większość z nas kojarzy jej niesamowite obrazy. Żyjemy w świecie globalnym, gdzie sztuka nie ma granic. Zatem jak sytuujecie kulturę ukraińską? Na co powinniśmy my – nie-Ukraińcy – zwrócić uwagę? Co rekomendowalibyście nam jako „must know” z ukraińskiej kultury i sztuki?

Anna
: Mój zestaw nazwisk ukraińskich twórców jest następujący: malarze – Dawid Burluk, Piotr Lewczenko, Ołeh Tistoł; poetka – Lina Kostenko, pisarka – Irena Karpa; kompozytor – Mykoła Łysenko; choreograf – Serge Lifar.

Jak w waszej opinii wojna, która została rozpętana przez Rosję, wpłynie na ukraińską sztukę? Kiedy ta wojna dla was, ukraińskich artystów, się zaczęła? Jakie miała znaczenie jeszcze tam, w domu, w Ukrainie?

Anna
: Wojna rozpoczęła się w maju 2014 roku, kiedy Kirył i ja zostaliśmy zmuszeni do pozostawienia wszystkiego, co mieliśmy w Doniecku i przeniesienia się do Dniepru. Wielu ludzi związanych ze sztuką nie chciało żyć na terytorium kontrolowanym przez wroga i wyjechało do różnych krajów. Ukraina zaczęła tracić wiele talentów. Bardzo dużo osób pojechało do stolicy, więc w Kijowie wzrosła koncentracja artystów. Kreatywność to coś, co nie ma granic, więc ci, którzy chcą dalej tworzyć, zawsze znajdą sposób, by to robić, bez względu na to, w jakim miejscu toczy się ich życie.

Co robiliście 24 lutego? Jak wyglądała wasza droga do Katowic?

Anna
: Wyobraźcie sobie, że słodki sen może przerwać wybuch! Dzień 24 lutego dla każdego Ukraińca rozpoczął się właśnie odgłosami wybuchów. Nie można było uwierzyć – że się zaczęło, że to jest teraz nasza rzeczywistość. Doświadczenie 2014 roku pomogło nam w podjęciu błyskawicznych decyzji, cudem znaleźliśmy możliwość wyjazdu z kraju. Obcy ludzie zajęli miejsca w autobusie dla naszej pięcioosobowej rodziny. Mieliśmy bardzo dużo szczęścia, bo nikt nie mógł zabrać tylu osób do samochodu. Udało nam się uratować nasze dzieci przed wojskowymi samolotami, syrenami, schronami, czołgami na ulicach…

Do Polski jechaliśmy trzy dni. W volkswagenie transporterze było nas pięcioro dorosłych i dziewięcioro dzieci. Szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy, dokąd mamy się udać.

Po przekroczeniu granicy przez dwa dni mieszkaliśmy w hotelu w górach, po czym skontaktowała się z nami Martyna van Nieuwland z instytucji Miasto Ogrodów i zaproponowała, żeby przyjechać do Katowic, aby tu kontynuować nasze artystyczne życie. Martynę poznaliśmy dopiero w Katowicach – ona jako pierwsza tutaj nas przywitała, a dziś jest jak nasza krewna.

Wiedzieliście coś więcej o mieście, do którego jedziecie?

Kirył
: O Katowicach usłyszałem wiele lat temu, kiedy graliśmy koncerty z polskimi muzykami w Filharmonii Łódzkiej. Powiedzieli, że w Akademii Muzycznej jest wspaniały Wydział Jazzu z długą historią.

W domu (tj. w Ukrainie) uczę gry na saksofonie i prowadzę orkiestrę jazzową. Przez przypadek na facebookowym profilu dziewczyny z Dniepru, która tutaj studiuje, zobaczyłem, że odbędzie się kurs mistrzowski jednego z najsłynniejszych amerykańskich saksofonistów, Waltera Smitha lll. Poszedłem więc po raz pierwszy do budynku Wydziału Jazzu i byłem pod wrażeniem, że to osobny gmach, bardzo piękny i nowoczesny, z salami prób i dużą salą koncertową. Na przykład nasze konserwatorium tak bardzo kocha jazz, że mamy tylko dwie małe sale dla czterdziestu uczniów i dziesięciu nauczycieli wydziału.

Lekcja mistrzowska była niesamowita i bardzo mi się przydała. W przerwie zobaczyłem plakat zapowiadający koncert kompozytorów jazzowych (studentów) i zespołu jazzowego, na który również się wybrałem – i otrzymałem wiele pozytywnych emocji.

W jakich projektach w Polsce chcielibyście brać udział? Do jakich działań mogą was zapraszać tutejsze instytucje kultury i artyści?

Kirył
: Bardzo chciałbym nagrać własną płytę z muzykami z Polski i może z Niemiec lub Szwajcarii. Spędziliśmy tu dwa miesiące i graliśmy w różnych, absolutnie fantastycznych projektach muzycznych – z muzykami rockowymi, jazzowymi, współczesnymi. Mój punkt widzenia na muzykę zmienił się diametralnie. Stał się bardziej kolorowy, otwarty i szeroki. Poznaliśmy niesamowitych muzyków z wielu krajów i o wyjątkowych gustach muzycznych. Bardzo się cieszę i jestem wdzięczny ludziom z możliwości dzielenia się sceną, a czasem nawet kuchnią. Mieszkamy w KMO, gdzie artysta może zatrzymać się na kilka dni, na próbę itp. przed rozpoczęciem działań muzycznych czy artystycznych, jesteśmy rezydentami.

Jak postrzegacie to, co obudziło się w Polakach, pewien rodzaj braterstwa…

Anna
: Wszyscy nam na naszej polskiej drodze bardzo pomagają, to nieoczekiwane i szlachetne! W Katowicach grałam na koncercie wspierając Ukrainę, wystąpiłam też ze szwajcarskimi muzykami. Nasza rodzina mieszka w „kreatywnym hotelu”, tu poznaliśmy kompozytorkę z Zaporoża, więc na kolejnym koncercie zagramy jej utwór. Wiemy, że nasze życie nie będzie już takie samo, artyści zaczęli pisać i tworzyć prace o wojnie, która będzie nową rundą w walce na arenie światowej kultury.

Julie Campiche Quartet i goście: Anna Revkova i Kirill Revkov, 11. Katowice JazzArt Festival, NOSPR, 19.04.2022

Dobrze się tu czujecie?

Kirył
: Po naszym wspólnym koncercie z Anną zaprosiliśmy naszych przyjaciół, którzy zorganizowali koncert i w ogóle nasze życie w KMO – opiekowali się nami i pomagali we wszystkim – „na barszcz”. Postanowiliśmy to zrobić, ponieważ chcieliśmy dać Polakom możliwość spróbowania prawdziwego, autentycznego barszczu ukraińskiego. W Katowicach barszcz ukraiński w bistro nie jest prawdziwy…

Ugotowaliśmy wcześniej z moją ukochaną 10 litrów barszczu (trzy różne rodzaje). Wszyscy byli zachwyceni, ale nie o to chodzi. Na tym właśnie spotkaniu zostaliśmy zaproszeni na koncert do NOSPR-u. Po raz pierwszy cała nasza rodzina odwiedziła tę wspaniałą salę. To niesamowite, że Katowice mają tak rozwiniętą kulturę i sztukę. W ciągu dwóch miesięcy życia w tym mieście byłem na wielu naprawdę ciekawych koncertach, braliśmy także udział w 11. Katowice JazzArt Festival. W porównaniu z moim rodzinnym miastem jest to liczba imponująca…

To nie koniec. Nasza córka miała urodziny, a nasi znajomi tym razem przygotowali polskie dania, m.in. żurek. Zorganizowali prawdziwą imprezę dla dzieci!

Kiedyś miałem mały problem z saksofonem. Znalazłem warsztat. Krzysztof – właściciel – zaczął pytać, jak się czujemy, w czym pomóc itp. Jak saksofonista z saksofonistą od razu znaleźliśmy wspólne zainteresowania i zaprzyjaźniliśmy się. Naprawił mi instrument za darmo. Potem zaprosił nas do swojego domu na rodzinny obiad. To był niezapomniany weekend. Dowiedzieliśmy się wtedy, że mamy wspólne hobby – wędkarstwo. Pomógł mi z kartą wędkarską i po kilku dniach cieszyliśmy się scenerią siedząc w łódce.

Wczoraj na Trzech Stawach – w parku, który uwielbiamy odwiedzać z rodziną – udało mi się złowić karpia 48 cm i leszcza 41 cm. Poza tym dzieciom bardzo spodobało się zoo i ogromny Park Śląski! Dziękuję wszystkim otwartym ludziom za wsparcie. Mam tylko jedną prośbę do właścicieli psów, aby bardziej uważali na czystość ulic miasta…

A jak wygląda wasz „zwyczajny” dzień w Katowicach?

Anna
: Dla mnie wszystkie siedemdziesiąt dni zamieniło się w jedno długie… czekanie na spokój. Dla siebie zorganizowałam taki sam grafik jak w domu: jem śniadanie z całą rodziną, spaceruję z dziećmi, wysyłam chłopców do łóżka, żeby odpoczęli po południu. Kiedy oni śpią, uczę moich studentów gry na flecie online – jeśli mam lekcję. A kiedy nie prowadzę zajęć, to dla mnie czas ciszy. Mogę na przykład poćwiczyć grę na flecie – teraz uczę się nowego utworu współczesnego ukraińskiego kompozytora, który wykonam 29 maja.

W marcu i kwietniu zagrałam na dwóch koncertach: jednym na rzecz Ukrainy (w Scenie Za Szybą – zorganizowanym tak doskonale, że nawet nasze dzieci miały opiekę, gdy my byliśmy na scenie!), drugim – z Julie Campiche Quartet w NOSPR. Do codziennej rutyny dodałam naukę języka. I oczywiście, jak każdy Ukrainiec, czytam, co się dziś wydarzyło na Ukrainie i codziennie czekam na dobre wieści.

Na koniec proszę was o podsumowanie – wypowiedź zawierającą trzy słowa: sztuka, kultura, wojna.

Kirył
: Sztuka jest autoekspresją wewnętrznego światopoglądu. Kultura to duchowa edukacja i umiejętność zrozumienia tego światopoglądu. Wojna to smutek spowodowany brakiem tych umiejętności. Możemy to zaobserwować od czasów sowieckich, kiedy Rosja próbowała zniszczyć wszelkie wartości kulturowe narodu ukraińskiego.

tekst: Magdalena Gościniak | zdjęcia: Eric van Nieuwland, Radosław Kaźmierczak, archiwum A. i K. Revkovów
ultramaryna, maj/czerwiec 2022




„Revkov Quintet” – rodzina Revkovów, Dniepr, 2021









KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
NATALIA DINGES: W procesie przemieszczania
Aktorka i choreografka. Współpracowała z większością teatrów na południu Polski (Katowice, Bielsko-Biała, Tychy, S... >>>

VITO BAMBINO: Vito na urodziny Kato
10 września po raz kolejny Katowice w unikatowej formie będą świętować swoje urodziny. Jak na Miasto Muzyki UNESCO p... >>>

OLA SYNOWIEC I ARKADIUSZ WINIATORSKI: Marsz w długim cieniu rzucanym przez mur
Mur graniczny pomiędzy Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi Wszystkie osiągnięcia ludzkości są konsekwencją dwóch... >>>

MICHAŁ CHMIELEWSKI: O zagubieńcach i outsiderach
Michał Chmielewski trzy miesiące po skończeniu Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach zadebiutowa... >>>

ANNA I KIRYŁ REVKOVIE: Nawet wojna nie zatrzyma kreatywności
Z Anną i Kiryłem Revkovami – muzykami jazzowymi z Ukrainy – rozmawiamy o ich drodze do Katowic, sztuce... >>>

SABINA BEDNARZ: Świat według Sabinki mieści się w walizkach
Z okazji Dnia Dziecka poprosiliśmy o wywiad najświeższą crew, jaka kiedykolwiek trafiła na łamy Ultramaryny. Sabina... >>>

DOMINIK STRYCHARSKI: Komponuję opowieści
Dominik Strycharski, rocznik 1975. Gra, komponuje, improwizuje, śpiewa, prowadzi warsztaty. Jest autorem muzyki w te... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.


Ultramaryna realizuje projekt pn. „Internetowa platforma czasu wolnego” współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju
Regionalnego w ramach RPO WSL na lata 2014-2020. Celem projektu jest zwiększenie innowacyjności, konkurencyjności i zatrudnienia w przedsiębiorstwie.
Efektem projektu będzie transformacja działalności w stronę rozwiązań cyfrowych. Wartość projektu: 180 628,90 PLN, dofinansowanie z UE: 128 035,50.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2022, wszystkie prawa zastrzeżone