Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies?
AKCEPTUJĘ
piątek 18.10.19

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
Leszek Możdżer & m.Bunio.s

Bytom, Jazz Club Fantom, 20 marca 2004 [zdjęcia: Aga Psiuk]










KOMENTARZE:

2007-02-22 13:21
jest do dupy gorzej rzecze niewidziałem lipa papapapapapapapapapapapapapapapapapapapapappapapapapapapapap
paapapapapapapapapapapapappap
dj szakal

2007-02-22 13:21
jest do dupy gorzej rzecze niewidziałem lipa papapapapapapapapapapapapapapapapapapapapappapapapapapapapap
paapapapapapapapapapapapappapapapapapapapapapapapappapapappap
apapapappap -a-a--a-=a-ap
dj szakal

2007-02-22 13:19
jest lipa
dj szakal

2006-08-14 20:13
3 VIII w Sopockim "Sfinksie" wystąpił Możdżer... Wszystkich tych, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu, proszę o kontakt... Chętnie wymienię sie poglądami...;) mhmmm...
elefomanka

2004-04-18 20:32
Poła! Tytuł brzmi: "Wyzwania metrologii" i w tym momencie bezbłędnie pasuje do lewej ręki Możdżera. Ale to na marginesie. Głównie interesuje mnie czy organizatorzy nie mogą wyrzucić takiej mendy? To powinien być standard! Potem rodzi się opinia jak o Hipnozie (przy okazji koncertów The Vandermark 5 - przykro, że Krakusi mają rację), a człowiekowi odechciewa się słuchać jazzu w klubach - słychać głównie szum rozmów, a o muzyce niewiele można powiedzieć! To samo, niestety, zdarzyło się w 2-ej części koncertu w Fantomie.
Ireq

2004-03-25 16:59
Nierówny koncert, pierwsza część jak zwykle rewelacyjna, Możdżer solo, z genialną kołysanką ze spektaklu, potem break i zaskoczenia, wszyscy raczej spodziewali sie transowych podkładów z żywym pianem , a tu dość poważny harmolodic, połączony ze szczerym wyznaniem Możdżera, że na tych zabawkach to on nie za bardzo się zna, co było słychać. I tak jak w pierwszej części było jak w kościele, jeden koleżka jedynie po drinka sie ośmielił przedrzeć, tak w drugiej atmosfera siadła znacząco. Na szczęście po trzecim numerze bunio nakręcił bardziej rytmiczne podkłady i zrobiło sie znów dobrze. A potem szkoda było wychodzić i o suchym pysku jachać samochodem do domu. Ale juz 31.03 w Hipnozie kolejne granie, myśle, że bardziej przeiwywalne.
rogilla

2004-03-25 13:47
Godzina dwudziesta, minut dziesięć wchodzimy.Ewa i ja.Słychac juz głos Leszka Możdżera i fortepian ,który w przypadku jego koncertów ma największe znaczenie. Chcąc przedstawić Jego osobę zacytuję tu Roberta Holzmanna,który powiedział :”Pianista jazzowy o fenomenalnych zdolnościach improwizatorskich, posiadający wielki indywidualny styl. Muzyka tworzona przez Leszka Możdżera jest zjawiskiem artystycznym rangi wyjątkowej”.Był filarem nieistniejącej już grupy Miłość, współtworzył kwartet Zbigniewa Namysłowskiego, regularnie pojawia się na płytach Anny Marii Jopek.Dużo by tu można wymieniać. Dawno Jazz Club Fantom mieszczący się w budynku Bytomskiego Centrum Kultury nie widział tylu ludzi w swych progach.Z własnego doświadczenia słuchacza koncertów wszelakich stwierdzam, że takiego skupienia wśród audytorium jeszcze nie widziałem.Nawet szeptów - nic.Pierwsze dźwięki fortepianu przeniosły mnie w inny wymiar.Zasłuchany totalnie.Leszek powiedział, że pierwszy utwór miał nazwę “Incognito” a nastepny to “Wyzwania meterologii”- jak dla mnie tytuł przypadkowy ale za to gra – wirtuozeria, zreszta fajnie mi się tego słuchało bo był to utwór który słyszałem na żywo nie pierwszy raz,więc prawie wiedziałem czego sie można spodziewać – prawie,bo czy słuchając jazzu na zywo można się spodziewac jakiejś powtarzalności? W przypadku Leszka to niemożliwe.Istna magia.Kolejny utwór to Mazurek op. 24 nr 2 Fryderyka Chopina.Ciekawie i wesoło go zapowiedział,wtajemniczeni wiedzą o co chodzi.Wykonanie wspaniałe,jazzzzz....W tym miejscu polecam pewny niezależny polski jazzowy serwis internetowy,gdzie utwór ten czeka na ściągnięcie.Z racji tego że ten utwór znam na pamięć, odleciałem w zasłuchaniu gdzies daleko.Następne były mi blizej nieznane,tytuły ich takze...zresztą w mojej głowie były jeszcze dźwięki trzech pierwszych.Leszek kombinował z dźwiękięm fortepianu-raz w jego ramie był sweter,raz okulary.Po około godzinie grania zapowiedział kołysankę, zrobioną na potrzeby “Snu nocy letniej”.Dla mnie to juz była poezja.Istny kosmos.Temat przewodni tak cudowny, delikatny i przejmujący.Jeszcze dziś go słyszę.Miała to byc ostatnia rzecz pierwszego setu-w drugim wystąpił grając na klawiszach,fortepianie i elektronicznych zabawkach w duecie z m bunio s.- wywodzącym się z trójmiejskiej sceny eksperymentalnej (projekt “Ludzie”) - jednak publiczność nie wypuściła go tak łatwo.Gromkie brawa.Zagrał jeszcze “coś szybkiego” jak sam powiedział i przerwa. Jakieś dwadzieścia pare minut by znaleźć troche powietrza i wymienić z Ewą wrażenia. Przedostajemy się znów pod samą scenę,po chwili siadamy na podłodze i słuchamy.Set drugi.Kawałek pierwszy taki sobie,drugi też - jak dla mnie trochę przesyt tej elektroniki.Za to trzeci wciąga, robi się coraz ciekawiej, transowość brzmień i zwyczajny – niezwyczajny rytm kołysze nie tylko mnie.Okazuje się że podkłady m bunia s to w dużej mierze muzyka Witolda Lutosławskiego, którą - jak powiedział sam Leszek humorystycznie- z racji iz obecny rok jest własnie rokiem Lutosławskiego nagra i wyda niebawem. Chciałoby się siedzieć dalej, jednak czas nas goni i uciekamy przed końcem.Zresztą po pierwszym secie nic już mi nie jest do szczęścia potrzebne,trwam w jakimś stanie upojenia muzycznego,teraz powoli trzeźwieję i dochodzę do siebie...
Poła

2004-03-23 07:34
Tylko - jak zwykle w tym smutnym kraju - musi się pojawić jakaś pijana MENDA, która nawet Możdżera wyprowadzi z równowagi... Koncert niezły, ale czekam już na piątek - Stańko w D.G.
migus

2004-03-23 01:04
Oby wszystkie około jazzowe cieszyły się taka frekwencją jak ten ! I życzę też takiej otwartości innym muzykom jazzowym jak Możdżera! Czapki z głów!Idzie nowe! czekam na płytę Możdżer/Bunio, bo koncert był mega wydarzeniem muzycznym przez duże M!
some fanatic of jazz


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej dzień tygodnia zaczynający się na literę s:
teksty
PAULINA PLIZGA: Od wodzisławskiego hasioka po paryskie trash couture
Tworzyła recyclart, zanim to było modne, choć nie chce definiować swoich projektów przez pryzmat trendów. Kiedy w... >>>

BARTOSZ PILAWSKI: Granice nie istnieją
W 2017 roku pokazał swoją pierwszą kolekcję. Dziś projektant i założyciel marki Pilawski ma za sobą prezentację w... >>>
komentarze: 1

JERZY JAN POŁOŃSKI: Nie pytaj mnie o cyrk
Obejmujący we wrześniu scenę Teatru Miejskiego w Gliwicach Jerzy Jan Połoński znany jest z tego, że nieignorującym... >>>

BARBARA RUPIK: Malarstwo zaklęte w filmie
Spośród ok. 2 tys. zgłoszeń prezentujących dorobek 366 szkół filmowych z całego świata do tegorocznego konkursu... >>>

ŚLĄSCY FREEGANIE: Nie konsumują życia. Żyją je.
Ile jedzenia wyrzucamy? Ile niepotrzebnych rzeczy kupujemy? Najpierw cyfry, które przemawiają do wyobraźni: wyprod... >>>
komentarze: 1

ANIA SUNDSTROM: Niepoważne instrumenty, poważne tematy
Ania Sundstrom w rodzinnym Bytomiu pojawia się rzadko, bo czas dzieli między muzykologiczne konferencje na całym świ... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Upper Festival 2019
5.09.2019
Fest Festival 2019
26.08.2019
Off Festival 2019
9.08.2019
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2019
27.06.2019
Off Festival 2018
10.08.2018
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2019, wszystkie prawa zastrzeżone