Serwis Ultramaryna używa plików cookies. Odwiedzając nasze strony akceptujesz otrzymywanie cookies (ciasteczek). Warunki dostępu do plików cookies możesz określić w swojej przeglądarce.

ZAMKNIJ

Ultramaryna | OLA RZEPKA: Kreatywna perkusistka
środa 18.10.17

START
LOKALE
FORUM
BLOGI
zgłoś imprezę   
  ultramaryna.pl  web 
OLA RZEPKA: Kreatywna perkusistka

Jeśli jesteście fanami muzyki alternatywnej, prawdopodobnie widzieliście już Olę Rzepkę w akcji. Od paru lat zasilała koncertowe składy takich zespołów, jak Budyń i Sprawcy Rzepaku, The Complainer, Pogodno czy Graal. Dopiero w tym roku ukazała się pełnometrażowa debiutancka płyta jej grupy Drekoty pt. „Persentyna”. Drekoty tworzy razem z Magdą Turłaj i Zosz Chabierą.

Ola na perkusji nauczyła się grać sama. Ten wydawałoby się męski instrument potrafi okiełznać w swoim niepowtarzalnym stylu. Jest niespokojnym duchem, dlatego prócz muzyki zajmowała się także malarstwem, aktorstwem i tańcem współczesnym. Teraz najważniejsze są dla niej Drekoty, w których także komponuje i śpiewa. Nam opowiada o początkach, tworzeniu debiutanckiej płyty i kilku innych ważnych sprawach.

Początki. Jako swój początek bycia muzykiem traktuję moment, w którym zaczęła we mnie kiełkować potrzeba nie tylko odtwarzania czy interpretacji czyjejś muzyki, ale chęć kreowania własnej. Właściwie nie zmieniłam instrumentu, bo z chwilą, kiedy zaczęłam grać na perkusji, nie przestałam przecież być pianistką. Te instrumenty świetnie się w moim przypadku uzupełniają tzn. komponuję głównie na fortepianie, ale już jeśli chodzi o ekspresję wykonawczą, to zdecydowanie pełniej i swobodniej wyrażam się podczas grania na perkusji.

Praca nad debiutancką płytą. Myślę, że praca nad debiutanckim albumem Drekotów przebiegała bardzo przykładnie i zgodnie z wszelkimi zasadami postępowania w przypadku debiutu. Najpierw w szufladzie zebrała się spora ilość pomysłów melodii i tekstów, które stopniowo porządkowały mi się w głowie i w zapisie nutowym jako gotowe kompozycje. Niekiedy wychodziłam też od rytmów, które nawiedzały mnie podczas ćwiczenia na perkusji. Kiedy zespół był już w pełnym składzie, przygotowałyśmy materiał koncertowy. Po kilkumiesięcznym ogrywaniu tych piosenek stwierdziłyśmy, że jesteśmy gotowe na nagrywanie. Pozostało więc kilka miesięcy mozolnej pracy pod czujnym uchem producenta Kuby Łuki i tak narodziła się urocza i niesforna pierworodna „Persentyna”.

Wolność tworzenia. Oczywiście jest tak, że w Drekotach mogę najpełniej wyrazić siebie i swoje emocje. Ograniczenia, jakie mogą się wiązać z tym, że jestem autorką muzyki i tekstów, to pewne obawy związane z pełną odpowiedzialnością za ten zespół. Czego nie wymyślę, tego nie będzie. Tylko tyle i aż tyle…

Brzmienie koncertowe/ brzmienie na płycie. Surowość wynika z celowego założenia maksymalnego ograniczenia składu instrumentalnego zespołu. Po to, żeby bez zbędnych koronek i falbanek wysunąć pierwotną, plemienną ekspresję na pierwszy plan. Jak pokazuje odbiór na koncertach – założenia te doskonale się sprawdzają. Z kolei w studio mogliśmy sobie pozwolić na dopełnienie tej prostoty, bo taki widzę sens nagrywania płyt studyjnych. Gdyby było inaczej – lepiej byłoby nagrać płytę koncertową.

Teksty. Cztery piosenki powstały do tekstów Krystyny Myszkiewicz. To poetka, z którą spotkałam się kiedyś w projekcie Klaustropolis (jeden z pierwszych zespołów, w których grałam). Kiedy zaczęłam komponować własne piosenki, sięgnęłam po jej wiersze, bo były mi wrażliwie równoległe. Potem poszło z górki i odważyłam się pisać swoje teksty.

Żeński skład. Dlatego, że w The Beatles byli sami chłopcy. Poza tym gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A tak serio, to spotkałyśmy się we wspólnej piaskownicy i lepimy razem te zamki z piasku.

Inspiracje. Jazda na rowerze. Rower to jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości. Uwiera mnie, że nie możemy poruszać się po Katowicach z taką swobodą jak np. rowerzyści w Kopenhadze. Aha, no i psy mnie inspirują.

Inne projekty. Z zajęć związanych z muzyką – poza Drekotami gram w zespole Alte Zachen i Wovoka (obydwa założone przez Raphaela Rogińskiego) – w jednym na perkusji, w drugim na organach. Z zajęć pozamuzycznych – czytam, jeżdżę na rowerze, obserwuję ludzi, chodzę, myślę, układam, planuję. A! No i uczę improwizacji w szkole muzycznej.

Największe osiągnięcie. Trochę będzie monotematycznie, ale subiektywnie rzecz biorąc za największe osiągnięcie uważam nagranie debiutanckiej płyty z zespołem Drekoty. Tym większe, że trwa ponad 60 minut! A obiektywnie – na pewno możliwość współpracy z Raphaelem Rogińskim – gitarzystą, którego pierwszy raz usłyszałam przed koncertem Marca Ribota w Hipnozie i nie śmiałam nawet marzyć o wspólnym graniu. Poza tym zagranie koncertu z Brylewskim bez żadnej próby (bo jego perkusista nie mógł dojechać). Na pewno koncert na tegorocznym SpaceFest (w składzie m.in. Ray Dickaty, Steve Hewitt i Chris Olley). Ze starszych wydarzeń na pewno współpraca z Antonim Gralakiem, Budyniem, Complainerem. No i właściwie współpraca ze wszystkimi innymi muzykami, z którymi kiedykolwiek miałam przyjemność grać.

Plany i marzenia. „Drekot” to na razie młode stworzenie i chociaż narobiło już trochę hałasu musimy się z nim obchodzić delikatnie i rozważnie, nie zatracając jednakże jego dzikiej natury. Marzeniem byłoby, żeby zabrać zespół, zamknąć się razem w leśnej chatce ze sprzętem muzycznym i… zobaczyć, co z tego wyniknie np. po pół roku. Ponieważ to marzenie jest nierealne, musimy dalej drążyć tę skałę wszelkimi dostępnymi środkami i zobaczymy, co będzie dalej. Jak na razie jesteśmy umówione na zlot czarownic pod koniec stycznia. Ponieważ rzecz się wydarzy na Śląsku – możemy oczekiwać, że energia będzie dobra i wielka.

tekst: Adrian Chorębała | zdjęcie: Yosuke Demukai
ultramaryna, styczeń 2013








KOMENTARZE:

nie ma jeszcze żadnych wypowiedzi....


SKOMENTUJ:
imię/nick:
e-mail (opcjonalnie):
wypowiedz się:
wpisz poniżej jakie miasto jest stolicą Polski:
teksty
MATYLDA SAŁAJEWSKA: Bez dychotomii, za to z masą wątpliwości
Wrażliwa, odważna, bezkompromisowa. Żyje w życiu i nie oddziela pracy od nie-pracy. Sztuka i byt są dla niej nier... >>>

NOTTOOEASY: Głos nowej generacji
Mają po 18 lat. I pomysł na swoją muzykę. Nottooeasy jest trzyosobową brygadą, specjalizującą się w nieoczywistyc... >>>

MAREK TUREK: Niewywiad
Marek Turek to twórca niezwykle konsekwentny, który od lat skrupulatnie buduje sobie własną niszę w świecie pol... >>>

BUKOWICZ: Od heavy metalu do Joy Division
Czasem, żeby powstało coś wartościowego potrzeba mnóstwa wolnego czasu. Tak było w przypadku Jakuba Buczka, któ... >>>

STADION ŚLĄSKI: Jak na Śląskim rocka się grało
Monsters Of Rock, 1991 (zdjęcie: Andrzej Grygiel/ Pastsilesia) Trzyma się nie gorzej od Micka Jaggera, a lista iko... >>>

MARTYNA CZECH: Malarstwo jako nałóg
Martyna Czech to jeden z najmocniejszych debiutów malarskich ostatnich lat. Jest laureatką niezwykle prestiżowego i najs... >>>

FRELE: Pół żartem, pół serio
Miało być śmiesznie, a zaczęło robić się poważnie. Za sprawą śląskiej przeróbki hitu Adele „Hello”, nagranej... >>>
po imprezie
Ostatnio dodane | Ostatnio skomentowane
Off Festival 2017
8.08.2017
Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2017
7.07.2017
Gorillaz
20.06.2017
Colin Stetson
19.12.2016
Julia Marcell
21.11.2016
Podziel się z resztą świata swoimi uwagami, zdjęciami, filmami po imprezach.
ďťż
o nas | kontakt | reklama | magazyn | zgłoś błąd na stronie | © Ultramaryna 2001-2017, wszystkie prawa zastrzeĹźone       sisli escort escort bayan esenyurt istanbul escort istanbul escort sex hikayeleri kurtkoy escort kartal escort atesehir escort kurtkoy escort pendik escort maltepe escort tuzla escort tipobet
instagram wordpress adult teması meme büyültme hacklink satış e sigara hacklink