BiFF to pigułki szaleństwa podane w rytmie rock’n’rolla. Ich piosenki w klimacie alternatywnego popu łączą w sobie big-bitowe tradycje z nowoczesnymi i zakręconymi aranżacjami. Nóżka chodzi sama, pani prosi pana.
Oklaski, absurdalne teksty, akustyczne gitary, duch Franka Zappy, zgrana sekcja i impreza mocno zakrapiana. BiFF nie boją się romantycznych uniesień i łez wzruszeń, ich „życiowe” historie poruszają odwieczne tematy, jak rozstania, śląskie zmagania z klimatem, miłość i „piękno przyrody”. Wszystko to podane jest w przewrotny i pełen pasji sposób.
Skąd nazwa? „BiFF na początku miał być skrótem naszych nazwisk: Brachaczek, Fajf i Fochmann, bo zespół zakładaliśmy w trójkę” – opowiada Ania Brachaczek. Potem przerodziło się to w Brachaczek i Fochmann Factory, a ostatecznie, po ugruntowaniu się składu, odczytywaliśmy to jako Brachaczek, ikswołzoK, Fochmann, Fajf. Po tych wszystkich lingwistycznych przekrętach okazało się, że po angielsku oznacza to cios. Wszystko się zgadza…”
Jeśli lubisz Beckowe zmagania z materią piosenki, jesteś fanem Pogodna i Kawałka Kulki, ta muzyka jest dla Ciebie!