Czeski cyrk

Posted: 6th styczeń 2012 by Łukasz in biblioteka

Więcej niż pyszne otwarcie nowego sezonu. Za oknem najsroższa jesień od lat, jesień stulecia, wilgoć zamiast tlenu, pandemia melancholii, której nie zbijają słodycze ni leki, w autobusach ludzie z mokrymi futrami, na mieście totalna wyprzedaż złej energii, zmierzch obowiązujący od 14, wiatr cisnący się do mieszkań jak dym i Eugeniusz Kłopotek w telewizji. Biorę więc książkę z półki i w niej znikam. Na szczęście nie trafia mi się kryjówka na chwilę, ale prawdziwa Królicza Nora, przejściówka do innego świata, rejonu wojny, demonów i przygód, po którym można błądzić godzinami, w strachu, w euforii.

„Strefa cyrkowa” Jachyma Topola przypadnie do gustu wszystkim lubującym się w mocnych akcjach z udziałem dzieci. Ceniących sobie literaturę, która nie udaje, że dzieciństwo to zawsze i dla każdego sielanka w kręgu przyjaznych osób, ale udziela głosu także i tym, dla których ów czas to pora koszmaru, upokorzenia i kontaktów z niemiłymi postaciami o lodowatych dłoniach. To rzecz i dla tych, co nie wierzą, że młode potomstwo ludzkich ssaków składa się wyłącznie z płowowłosych istotek o dźwięcznych imionach i w związku z czym żywią uzasadnione obawy, iż w sprzyjających okolicznościach mogą się one, te Oskarki, Natalki, Eryczki, jednoczyć w gangi okrutników, zabijaków, małych doktorów Mengele. „Strefę cyrkową” pokochają zatem wielbiciele „Fabryki os” Banksa, entuzjaści „Chłopaka rzeźnika” McCabe’a, miłośnicy „Władcy much” Goldinga, „Krainy traw” Cullina i wczesnego Iana McEwana.

O czym więc jest „Strefa cyrkowa”? O małym Rusku, Ilji, sierocie, którego, wraz z niedorozwiniętym młodszym bratem o ksywie Małpiszon, zostawiono na pastwę w powojennej Czechosłowacji i zamknięto w domu dziecka w gminie Sirem, zapuszczonej enklawie dla takich jak oni, znajd, bękartów, debili, odmieńców, bezprizornych. O srogim reżymie, jaki w tym domu zaprowadziły siostry, siostra Leontyna, siostra Albrechta, siostra Eulalia, siostra Zdzisława, siostra Dolores i siostra Emiliana. Tutaj urwisów pojono autentycznym dziegciem a wyjątkowych urwisów zamykano na noc w piwnicy ze szczurami. „Takie gnojki dawniej wpychało się pod lód, mówił pan Cimbura”. O tragicznej smierci Małpiszona. O dniu, w którym wywieziono siostry i w bidulu zapanowała radosna anarchia. O pojawieniu się w ich miejsce komunistycznych komendantów, którzy zaprowadzili wojskowy dryl. O chłopcu, który nazywał się Margosz, który przybył razem z kapitanem Vyzlatą i który był kubek w kubek podobny do Ilji. O słabości kapitana do małoletnich ciał i konsekwencjach, jakie za to poniósł. O roku 68 i inwazji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację. O III wojnie światowej. O radzieckich pancerniakach wykonujących na wrogim terenie niebezpieczną i tajną misję, która polega na odnalezieniu przepadłego w wojennej zawierusze enerdowskiego cyrku Hygea. A jak się szuka, to się i coś znajdzie. Czerwonoarmiści znajdują więc ścierwo cyrkowego hipopotama, odcięty łeb żyrafy, żywą syrenę, trzódkę wielbłądów i karła Dagoberta, który będzie robił za maskotkę na ich szarżujących tankach. O tym, że efektowna bohaterszczyzna nie popłaca, za to na dwulicowości wychodzi sie zawsze do przodu. W związku z czym Ilja z gracją przemieszcza się od swoich do tamtych i z powrotem, będąc a to synem sowieckiego pułku, a to pupilkiem czechosłowackiego ruchu oporu. O milionie innych kosmicznych, groteskowych i przerażających sytuacji. O projekcie zbudowania Czeskiego Morza.

Czy wiecie, że w tej książce pada najpiękniejsza fraza dekady? Brzmi ona tak:

„Towariszczi kanibali, ja niewkusnyj malczik”.

„Strefa cyrkowa” Jachyma Topola zachwyciła mnie od razu, od pierwszej strony poczułem, że to jest to. Nie było między nami żadnego oswajania się, grymaszenia, niezdecydowania. Konkret, pewność. „Strefa cyrkowa” jest piękną, wzruszającą i okrutną baśnią o dziecko w zjebanym świecie dorosłych, w której Topol po mistrzowsku oscyluje między onirycznością a realizmem. Z pewnością właśnie dzięki temu udaje mu się w genialny i arcyciekawy sposób pokazać formującą się na oczach Ilji historię, która nie jest wcale logicznym następstwem heroicznych aktów, ale krwawym dzikim karnawałem, zgęstką mitów, plotek i prawdziwych trupów. Topol co i rusz nabija się z czytelnika i wyprowadza go na manowce – ale czytelnik jest mu za to po stokroć wdzięczny. Każdy z rodzimych literatów, zanim dotknie tematu PRL-u, pacyfikacji kopalni Wujek i Generała, powinien sięgnąć po tę powieść, żeby się nauczyć, jak omijać patos a wytwarzać dobro. Bo „Strefa cyrkowa” to produkt, który w stu procentach składa się z dobra.

A czy już pisałem, że pojawia się w niej i jajo dinozaura?

  1. petroniusz pisze:

    za dużo tych wymienianych „o tym, i tym” moim nieskromnym zdaniem.

  2. Łukasz pisze:

    @ petroniusz

    Spoko. To taki świadomy zabieg retoryczny.

  3. Łukasz pisze:

    @ petroniusz

    Przemyślalem raz jeszcze całą sprawę, ujałem kilka „tym”, jest lżej. Dziękuję za pożyteczną sugestię.

  4. Dawid pisze:

    Fajną ma okładkę ta książka w dotyku, taką szorstką, mięsistą – chyba jedyna w całej serii. Tylko jej jakoś jeszcze nie przeczytałem.

  5. urbane.abuse pisze:

    Macaj, macaj, chęć lektury sama przyjdzie.

  6. kolega Tetrix pisze:

    Paczpan, w moim rankingu fraz dekady wygrywa inna, ale w tym samym języku:
    Zdies’ russkij duch, miedwiediem waniajet.

  7. Łukasz pisze:

    @ Dawid

    Wlaśnie, szkoda, że z okładkami nie poszli w tym kierunku. Ale co tam – byle dobre było w środku, to mogą nawet i w gazetę okładać.

    @ urbane.abuse

    Pan sobie nie dworuje, tylko czyta Topola.

    @ kolega Tetrix

    Twoja też śliczności.

  8. aanne pisze:

    Panie Łukaszu, bez wątpienia łatwiej jest obrażać komentujących Pana wpisy, zamiast podejmować merytoryczną dyskusję w temacie recenzji. Za dawnych czasów mawiało się że się ktoś wykręca sianem. I dosłownie sianem się Pan wykręcił, bo nie umiał Pan podjąć rzeczowej dyskusji.
    Powyższe wypociny to też siano. Siano stylistyczno-merytoryczne. Książka jest „o tem i o temtem” czyli: o chłopcu, o roku, o projekcie, o wojnie. W sumie książka Topola ma jedną zaletę. Nie jest to książka o Łukaszu.

    ps. Chłopie, więcej dystansu!

  9. tym pisze:

    O Topolu słyszałem już dawno. Pięć lat temu? Pisarz podobno kultowy w Czechach. Polecam jego „Siostrę”. „Strefę cyrkową” przeczytam. Ale nie dlatego, że taką przekonującą recenzję (?) napisałeś. Tylko przeczytam dlatego, że… jak napisała Pani Aanne, nie jest to książka o autorze tego zacnego blogaska (gratuluję Pani Aanno). A jeśli znajdę tam jakieś fakty z życia autora, to książkę zgłaszam do reklamacji.
    Recenzja pewnie nie taka zła (nie wczytywałem się). Tylko pamiętaj: nie obrażaj ludzi, którym coś się nie podoba w twoich tekstach. Ja wiem, że to twój blog i twoje mięso, ale krytyka, a przede wszystkim samokrytyka rozwija! Pozdro z Łodzi.

  10. Łukasz pisze:

    @ aanne

    Nie wiem czemu nie możesz zrozumieć prostej rzeczy: nikt Cię nie zmusza do czytanie tego bloga. Nie przychodzę z nim do Twojego domu – nie zjawia się on w postaci mailingu w Twojej skrzynce. Piszę „wypociny”? W porządku, mnie to pasuje. Jeszcze bardziej, że wypocinami nazwałaś ostatnio pisanie Masłowskiej. Czuję się bardzo dobrze w jej towarzystwie.

    Nie podejmowałem z Tobą dyskusji o Houellebecqu, bo nie mam zamiaru dyskutować z kimś, kto uprawia śmieszny biografizm w recepcji dzieła literackiego i żenuje proroctwami o tym, co zrobi Masłowska po 2013 roku. Twoje klotkowato-pańciowate teksty o „magicznej dla kobiet urodzinowej trzydziestce” też wolałem zostawic bez komentarza. Tak jest lepiej.

    Nie wiem, czy są to Twoje pierwsze kontakty z Interentem, ale jeśli nawet, to powinnaś i tak już zauważyć, że tutaj są różni ludzie, którzy w różny sposob piszą o przeczytanych przez siebie książkach. Nie ma jednego obowiązującego modelu, formuły, tabelki z rubrykami, które należy wypełnić, żeby recenzji stało się zadość. Piszę tak jak piszę i jak mi się podoba. Sądziłem, że konwencja Pocztówek z Paranoi jest jasna dla każdego po kilku z nimi kontaktach. Ty jesteś żywym dowodem na to, że jest inaczej i że nie powinienem tak pochopnie zakładać z góry (jak, o, naiwny, zakładałem!), że będą się tutaj zjawiali sami rozgarnięci użytkownicy kultury.

  11. Łukasz pisze:

    @ tym

    Po raz kolejny Cię proszę, żebyś sobie darował wpisywanie tutaj swoich smuteczków i porad. Dobrze? Wypowiadasz się pod tekstem, ktorego nawet nie przeczytałeś, pleciesz trzy po trzy o książce, której nie znasz i komentujesz komentarz osoby, która zjawiła się tylko po to, by sobie ulać nieco żółci. Jak chcesz sobie poklikać z użytkowniczką aanne, to nie u mnie.