Nocą

Posted: 22nd styczeń 2012 by Łukasz in biblioteka

Już sama pierwsza część tej powieści wystarczy, by się przekonać jak potężnymi pisarskimi mocami dysponuje Sarah Waters. Owa część, zatytułowana „1947”, jest bowiem kompletnym pod każdym względem, wychuchanym na każdym z poziomów i dociągniętym do ostatniej kreski w ostatniej literce, jaka wyszła spod opuszków genialnej Waters, dziełem, które z powodzeniem dałoby sobie radę jako autonomiczna rzecz o burej rzeczywistości tużpowojennej Anglii – mistrzowska nowela, w której autorka z wirtuozerią odtworzyła siatkę skomplikowanych międzyludzkich relacji, społecznych, miłosnych, erotycznych, wszelakich.

2 lata po wojnie, Londyn. 4 osoby dramatu. Rozgoryczona Kay, opuszczona przez swoją kochankę, samotna, żyjąca wspomnieniami, spędzająca dnie na snuciu się po londyńskich ulicach. W czasie nalotów Luftwaffe ofiarnie niosła pomoc jako ratowniczka medyczna, wyciągała spod gruzów rannych, gasiła bomby zapalające, transportowała trupy. Teraz jest obiektem kpin, złośliwych docinków i zgorszonych spojrzeń, bo zacni mieszczanie mają problem z zaakceptowaniem noszącej się po męsku lesbijki. Jej byłą jest Helen, która w swoim nowym związku z wziętą pisarką Julią zmaga się z własną zazdrością i koniecznością ukrywania przed ludźmi ich miłości. Helen prowadzi z Vivian biuro matrymonialne. Vivian od lat trwa w toksycznym związku z żonatym Reggim, cynicznym facecikiem, który za cielesne przyjemności wywdzięcza się jej konserwami mięsnymi i mami obietnicami rychłego rozwodu. Duncan to brat Vivian. Podobnie jak i Kay i on doświadcza mniej lub bardziej jawnej wrogości ze strony miłych, zdrowych i normalnych. Napiętnowany jest niedawnym pobytem w więzieniu, w którym wylądował po tragiczno-obyczajowej aferze ze swoim przyjacielem. Dzisiaj zasuwa w fabryce oświetlenia i pomieszkuje u starszego pana Mundy’ego.

Waters zręcznie żongluje tutaj wątkami, umiejętnie skacze od jednej postaci do drugiej, zmienia perspektywy narracyjne i nasyca swoją opowieść niedomówieniami, aluzjami, echami dawnych spraw. Dzięki czemu otrzymujemy pasjonującą i szarpiącą za trzewia fabułę, w której wszystkiego jest akurat: patosu, cierpkiego humoru, kapitalnych fraz, skanów ludzkiej duszy i realistycznie odtworzonego Londynu sprzed ponad pół wieku.

Ale na tym nie koniec. Po „1947” następują dwie kolejne części – „1944” i „1941”. I to już jest konkretna jazda – i dowód na maestrię pióra Waters, która kawałek po kawałku obnaża przed nami motywacje swoich bohaterów, ścieżki jakimi poszli i jakimi mogli pójść, środowisko jakie ich ukształtowało, ich nieziszczalne nadzieje, zbagatelizowane omeny, kruche postanowienia i jeszcze kruchsze uczucia. Dzięki „1944” i „1941” dowiemy się dlaczego w pierwszej części „Pod osłoną nocy” Vic oddaje Kay na ulicy obrączkę, czemu Duncana prześladowały wizje zalanego krwią pokoju, jak narodziła się obsesja zazdrości u Helen, z jakiego powodu Reggi zasługuje na miano chujka nad chujkami, kim jest Robert Fraser a kim pan Mundy.  „1944” i „1941” służą także i po to, by ci którzy nie skumali tego już po „1947” zrozumieli, że Waters to jedna z najlepszych brytyjskich pisarek.

Przeczytajcie koniecznie „Pod osłoną nocy” Sarah Waters. To przepiękna powieść o wojnie, miłości lesbijskiej, angielskiej mentalności i zwykłej człowieczej niewdzięczności – jebaniutkiej oschłości serca, od której rośnie stężenie zła we wszechświecie.

  1. arte pisze:

    strasznie lubię „złodziejkę” – fajne rzeczy waters wyprawia tam z kryminałem i romansem, pyszna lektura. „pod osłoną nocy” chyba szybko zeszło, nie mogłam dostać i w końcu zapomniałam, więc – dzięki za przypomnienie.

  2. peek-a-boo pisze:

    serio czy kpisz? Bo mnie sie wydala mdłym wypisem z kronik z tamtych lat. Taki wysilony opis obyczajow, ktorego nie zdzierżylam.

  3. Łukasz pisze:

    @ peek-a-boo

    Serio. To znakomita książka. Świetnie skonstruowana, głęboka i czuła. Przeczytałem z prawdziwą przyjemnością.