lody

Posted: 18th sierpień 2013 by Łukasz in transmisje
Aleksandrów Łódzki, niedziela. Miasteczko, w którym produkują słońce i marazm. Jest ciepło i jasno – spacerujemy więc zrywami, często przystajemy, robimy zdjęcia. Bo jednak sporo ciekawych obiektów. Uwagę zwracają relikty sprzed dekady – punkty ksero, te zwykłe i te na wypasie, gdyż można w nich zamówić „przepisywanie na komputerze”, zdelegalizowane firmy szwalnicze, poczerniałe drewniaki, z których została wyjedzona od środka skorupa i czynna nawet dzisiaj kafejka internetowa „HOT NET”, gdzie wachtę pełnią dwie zafarbowane na lekki fiolet emerytki, syreny wabiące do jebiącego potem i kurzem wnętrza młodych fejsonautów. Lecz wciąż nikogo w niej nie ma, tylko one, gadające, rozgestykulowane, półki obstawione przeterminowanymi chipsami i piwem i rząd włączonych blaszaków pamiętających jeszcze pierwsze erekcje przy „Counter-Strike”. Po ulicach snują się pary z dziećmi w wózkach lub za rączkę z półnagim tatusiem, sama skóra i tatuaże, paradują zacne, wielopokoleniowe rodziny do i z kościoła, toczą puchnące od basów bejce. W parku na ławkach rezydują samotni psiarze i menele w grupkach – „pójdę przecież wnet do pracy”, mówi on, poczciwy, skacowany wąsacz, „nie, najpierw obetniesz te wąsy! z wąsami ciebie mogą nie wpuścić”, oznajmia ona a ich kompan, reklamówka, bluza Lakersów, dokłada swoją ostrożną glosę: „bywało, że w takich wąsach nie wpuszczali. to są fakty, Mieczysław”. Wprawdzie cmentarz żydowski, na którym pogrzebano cadyków z dynastii Danziger, jest zapuszczony, to jednak miejscowa ludność spontanicznie hołubi swoje multikulturowe dziedzictwo za pomocą gwiazd Dawida i słowa „jude” wymalowanych czarnym sprejem praktycznie wszędzie. Ponadto i poezja wyszła tu na mury i kwitnie. Tym bardziej to budujące, że rymowana. „Z Widzewa wariaty – pała wam do papy”. W budce na Wojska Polskiego dają znakomite gofry z prawdziwą bitą śmietaną, nie z klejem do tapet jak w Łodzi. Kończyliśmy już, gdy podjechał i wysiadł ten gość, wygolony, po hollywoodzku cyniczny. Obcisły ciuszek, napęczniały steryd. Istny donżuan i waginator, trendsetter świeżej opalenizny z Władka. Powiedział wolno i z lubieżnym uśmiechem do okienka:

– Można tego długiego loda? Pani robi najlepsze.

Aleksandrów Łódzki, niedziela.

  1. Ra pisze:

    Prowincjonalne klimaty okołołódzkie to jakby inny świat. Czy kolega jechał tramwajem 46 z Łódzi do Ozorkowa? Te niedokończone cygańskie wille w Proboszczewicach, bary w lesie w okolicach Rosanowa, gdzie bałbym sie zamówic coś dla mojego psa. I przystanki, na których wysiada się właściwie wprost na samochody jadące Łodź-Gdańsk …

  2. Łukasz pisze:

    @ Ra

    Oczywiście – i dałem temu świadectwo.

    http://www.dwutygodnik.com/artykul/4651-route-46.html

  3. Ra pisze:

    W kwestii „Dwutygodnika” i Route 46 – znów się spóźniłem. Chciałem taki motyw gdzies wykorzystac, ale ktoś mnie ubiegł, trudno. Tylko ja z perspektywy drugiej strony tej pętli …